Nasza Loteria - pasek na kartach artykułów

Wolą własne śmieci

ar
Starosta Gójski i radca Izabella Przyborska
Starosta Gójski i radca Izabella Przyborska A. Rusinek
Żenującym widowiskiem okazało się spotkanie samorządowców powiatu makowskiego z przedstawicielami Ministerstwa Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej. Spotkanie dotyczyło polsko-niemieckiego projektu zintegrowanej gospodarki odpadami, nad którym debatowano od ponad roku pod patronatem ministerstwa.

Uczestniczyli w nim przedstawiciele gmin, ministerstwo reprezentowała m.in. Izabella Przyborska, radca ministra w departamencie polityki ekologicznej - kierownik rzeczonego projektu. Gospodarzem spotkania był wicestarosta Janusz Gójski.

Pani kierownik stawia wójtów pod ścianą

Kierownik projektu Izabella Przyborska przypomniała dotychczasowe etapy jego realizacji: 8 grudnia 2003 r. wójtowie gmin zrzeszeni w Związku Gmin Ziemia Makowska podpisali wstępną deklarację przystąpienia do polsko-niemieckiego projektu. W marcu bieżącego roku starostowie powiatów makowskiego i pułtuskiego - drugiej gminy zaproszonej do projektu - na tej podstawie podpisali list intencyjny przystąpienia do projektu realizowanego z niemiecką spółką samorządową AGR. Potem przedstawiciele powiatu makowskiego z burmistrzem miasta i starostą na czele pojechali do Essen, by przekonać się na własne oczy, jak tam działają samorządowe spółki zintegrowanej gospodarki odpadami. Po zdaniu relacji przed radami gmin samorządy miały podjąć decyzję w sprawie przystąpienia do projektu.
Kierownik Przyborska postawiła sprawę jasno: urzędnicy z ministerstwa przyjechali do Makowa po to, by otrzymać ostateczną odpowiedź, które gminy do projektu przystąpią.
- Ostrzegano nas, że najtrudniej będzie zrealizować ten projekt w województwie mazowieckim. Przestrzegano nas przed "polskim piekłem", ale uznaliśmy, że wstyd by było, gdyby pilotażowy projekt nie był w centralnym województwie podjęty. Stąd propozycja dla samorządowców tego województwa, by pomyśleli o tym, że mogą coś trwałego i pożytecznego pozostawić przyszłym pokoleniom. Mam nadzieję, że makowscy samorządowcy wywiążą się z wcześniejszych deklaracji - apelowała, uprzedzając niejako sytuację Izabella Przyborska.

Burmistrz zrobiony w rogala

Po tym wstępie głos zabrał Tadeusz Ciak - burmistrz Makowa Mazowieckiego, przewodniczący Związku Gmin Ziemia Makowska.
- Po powrocie z Essen na zebraniu Związku Gmin Ziemia Makowska 27 maja przedstawiłem wójtom, jak realizowana jest gospodarka odpadami przez koncern AGR. Była dosyć burzliwa dyskusja i wiele wątpliwości, bo nadal nie posiadaliśmy konkretnych informacji na temat warunków realizacji projektu. Byli obecni wszyscy wójtowie, z wyjątkiem wójta Szelkowa. Zdecydowali, że na razie wstrzymujemy się z podejmowaniem decyzji o przystąpieniu do projektu i zobowiązali mnie do szukania innej drogi. Potem odbyło się jeszcze spotkanie w Przasnyszu, z udziałem przedstawiciela strony niemieckiej. Żadne wątpliwości jednak nie zostały rozwiane. Zorganizowaliśmy więc następne spotkanie samorządowców czterech powiatów - makowskiego, przysnyskiego, ciechanowskiego i pułtuskiego w Ciechanowie. Zakończyło się konkluzją: realizujemy wspólnie projekt gospodarki odpadami, ale bez strony niemieckiej. Osobiście od początku byłem sceptycznie nastawiony do polsko-niemieckiego projektu - powiedział Tadeusz Ciak.
Kierownik Przyborska najpierw zbeształa burmistrza, że zwrócił się do niej per pani Izabello. "Panią Izabellą jestem po godzinie 16.00" - pouczyła kierownik, na co część wójtów mocno się skrzywiła, a burmistrz naturalnie urażoną urzędniczkę przeprosił.
Następnie kierownik spytała czy Tadeusz Ciak ma upoważnienie wypowiadania się w imieniu wszystkich wójtów i burmistrzów, wypomniawszy przy tym burmistrzowi, że na spotkaniu 12 maja w Pułtusku przedstawiciele koncernu AGR informowali, że będą finansować opracowanie koncepcji.
- Burmistrz Ciak podpisał protokół z tego spotkania, a teraz zmienia zdanie. Jasno należy powiedzieć: samorządy nie będą mogły skorzystać w żaden sposób z dokumentacji projektu do własnych celów, bo w razie nieprzystąpienia do projektu wraca ona do ministerstwa. Samorządy też nie udźwigną na pewno samodzielnie realizacji żadnego innego projektu. Przyjechaliśmy tu dzisiaj, poświęcając czas, by usłyszeć konkretne decyzje gmin, czy przystępują do polsko-niemieckiego projektu - potoczyła wzrokiem po samorządowcach pani kierownik.
Samorządowcy zamilkli.
Wojciech Gąsiewski, wójt Płoniaw, napomknął, że z projektu wycofał się także Pułtusk.
- Nie widzę potrzeby odnoszenia się do powiatu pułtuskiego. Nie interesuje nas też powiat przasnyski i ciechanowski - naciskała znów kierownik Przyborska.
Samorządowcy jednak nadal milczeli. Starosta Gójski ogłosił więc przerwę.
- Koledzy samorządowcy zrobili mnie w rogala - skwitował nie bez żalu milczenie wójtów burmistrz Ciak.
W kuluarach samorządowcy ujawnili wątpliwości: dlaczego ministerstwo tak nalega na związek z koncernem niemieckim? Czy dba o polskie biedne gminy, czy o interesy bogatych gmin niemieckich? Czy wysypiska zorganizowane na terenie wybranych powiatów będą służyły tylko tym powiatom, czy też staną się śmietnikiem dla Warszawy, głównie dla niemieckich firm tam działających? Czy "cena śmiecia" w polsko-niemieckich wysypiskach nie będzie zbyt wysoka dla zwykłych mieszkańców powiatu? Jakie wreszcie koszty będą musiały ponosić powiaty w realizacji całego projektu? Niejasności jak widać było wiele.
Próbowano, niezbyt skutecznie, rozwiać je po przerwie.

Sekretarz Kneć upomniał panią kierownik

Czesław Milewski, wójt gminy Szelków, zadał konkretne pytanie: ile będzie kosztowało opracowanie koncepcji całego projektu, kto to będzie finansował i czy gminy, w razie gdyby koncepcja im nie odpowiadała i wycofają się z projektu, będą obciążone kosztami.
Kierownik Przyborska objaśniła, że koncepcja na bieżąco będzie konsultowana z gminami. Koszt opracowania koncepcji dla dwóch powiatów - makowskiego i pułtuskiego - oszacowano wstępnie na 145 tys. euro. Z tego 60 tys. euro miałaby stanowić wartość dokumentacji związanej z gospodarką odpadami, jaką już posiadają gminy. Resztę kosztów, czyli 85 tys. euro, poniósłby koncern AGR. Ale jak zaznaczyła kierownik, na pewno będzie podpisana umowa zabezpieczająca, na mocy której w razie wycofania się gmin z projektu będą musiały one ponieść przynajmniej część kosztów wniesionych przez stronę niemiecką.
Andrzej Pałucki, przewodniczący Rady Miejskiej spytał burmistrza Ciaka, czy na spotkaniu czterech powiatów były także przewidywane koszty opracowania wspólnej koncepcji. Ciak odpowiedział, że wstępnie szacowano je na 50-100 tys. złotych.
Roman Gisztarowicz, przewodniczący Rady Gminy w Sypniewie, potwierdził, że brak jasności co do koncepcji, a zwłaszcza kosztów obciążających ewentualnie gminy spowodował, że na spotkaniu Związku Gmin Ziemia Makowska zdecydowano odstąpić od projektu polsko-niemieckiego, dając jednocześnie pełnomocnictwo przewodniczącemu do szukania innych rozwiązań.
Kierownik Przyborska jeszcze raz napomknęła o syndromie mazowieckiego piekła i po raz kolejny upomniała samorządowców, że ich podejście jest dalece niewłaściwe.
Kolejnego besztania nie zdzierżył Andrzej Kneć, sekretarz gminy Czerwonka.
- Widocznie powiat makowski nie czuje się wybrańcem ministerstwa. Dziwi nas przy tym, że ministerstwo jest tak przywiązane do polsko-niemieckiego projektu, że pani cały czas dyskredytuje podobną inicjatywę, którą chcą podjąć cztery powiaty i która może być wielkim samorządowym sukcesem. Przy tym zwraca pani uwagę burmistrzowi na uchybienia w zachowaniu, a sama cały czas przekracza pani granice dobrego wychowania, stawiając nas pod ścianą, niemalże szantażem - zareagował sekretarz Kneć na rzeczywiście niezbyt eleganckie zachowania ministerialnej urzędniczki.
Jan Ziółkowski, przewodniczący Rady Gminy w Szelkowie, zaproponował, by w najbliższych dniach wypracować wspólne stanowisko wobec polsko-niemieckiego projektu i przesłać je do Ministerstwa Ochrony Środowiska. Starosta Gójski zobowiązał do tego przewodniczącego Związku Gmin Ziemia Makowska.
Obie strony jak się zdaje opuszczały salę konferencyjną z niesmakiem.
- Ludzie bali się mówić wprost. Gminy w dużej mierze są uzależnione od pieniędzy z funduszy ochrony środowiska, czyli z ministerstwa, na różne gminne inwestycje: ocieplanie szkół, budowę wodociągów i kanalizacji, instalowanie ekologicznych kotłowni. Nikt nie chciał się narazić - tłumaczył po spotkaniu zachowanie wójtów jeden z samorządowców.

Randka w ciemno

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!
Wróć na to.com.pl Tygodnik Ostrołęcki