Nasza Loteria SR - pasek na kartach artykułów

Wojny ambicji ciąg dalszy

Aldona Rusinek
Henryk Rakoczy ze swoim pełnomocnikiem Mirosławem Rudczykiem
Henryk Rakoczy ze swoim pełnomocnikiem Mirosławem Rudczykiem A. Rusinek
Dyrektor szkoły ujął się za nauczycielami, bo za mało zarabiają. Wójt odwołał dyrektora ze stanowiska. Sprawa znalazła finał w sądzie. Były dyrektor szkoły podstawowej w Zarębach Kościelnych Henryk Rakoczy chce, żeby sąd uznał, iż wójt bezprawnie zwolnił go z pracy.

Henryk Rakoczy był dyrektorem szkoły w Zarębach od 1997 r., zatrudnionym przez poprzedniego wójta. Od pierwszych chwil, co zaświadcza wielu rodziców i nauczycieli, podjął się rozbudowy szkoły. Kłopoty Rakoczego zaczęły się w 1998 roku, kiedy po wyborach samorządowych wójtem gminy został Józef Rostkowski. Stosunki między władzą gminną i szkolną od początku układały się nie najlepiej, o czym pisaliśmy obszernie w reportażu "Wojna ambicji" w październiku 2000 r.
Henryk Rakoczy wygrał konkursy na dyrektora szkoły w 1999 r. i w roku 2001, mimo to - jak twierdzi - przez cały czas był szykanowany przez wójta, którego stosunek do siebie określa mianem mobbingu (psychicznego prześladowania przez przełożonego - przyp. red.).

Dlaczego odwołany?

Wójt twierdzi, że odwołał Rakoczego, bo dyrektor nie przestrzegał prawa (w 2001 r. nie wyznaczył sobie ile lekcji będzie prowadził), zaniedbał opiekę nad uczniami (w 2000 roku doszło w szkole do dwóch wypadków), nieprawidłowo sporządził arkusze organizacyjne szkoły, źle kierował szkołą, zawyżał liczbę kilometrów tras dowozu uczniów do szkoły."Pan Rakoczy dopuścił się także rażących naruszeń w zakresie prawidłowości gospodarowania środkami finansowymi, czego wynikiem było orzeczenie z dnia 2 kwietnia 2001 r. , na mocy którego komisja orzekająca Regionalnej Izby Obrachunkowej wymierzyła karę upomnienia. Dyrektor dokonywał zakupów z pominięciem procedur wymaganych dla zamówień publicznych. (....) Na szczególnie negatywną ocenę zasługuje to, iż Pan Henryk Rakoczy dopuścił się popełnienia przestępstwa polegającego na wystawieniu dokumentu, w którym poświadczono nieprawdę, jak również używaniu takiego dokumentu, co orzekł sąd w prawomocnym orzeczeniu z dnia 19 grudnia 2002" - czytamy w piśmie uzasadniającycm odwołanie Rakoczego.
Zarzut ten dotyczy kwoty 5000 zł, darowanej w 1999 r. przez jednego z rodziców, który zastrzegł sobie anonimowość. Dyrektor wydał te pieniądze na kupno dla szkoły wertykali, komputera, obudowy grzejników, wykładziny i kleju. W kwietniu 2000 r. przedstawił Komisji Rewizyjnej Urzędu Gminy protokół przekazania tych rzeczy przez anonimowego darczyńcę.
W odpowiedzi na to wójt gminy złożył do Prokuratury Rejonowej w Zambrowie (gdzie mieszka Henryk Rakoczy) doniesienie o popełnieniu przestępstwa, oskarżając dyrektora o przywłaszczenie pięciu tysięcy darowanych złotych oraz wystawienie fałszywego dokumentu (w którym mowa o kupionych rzeczach, a nie finansowej darowiźnie).

Sąd dyrektora uniwinnił

"Prokurator po dokładnym wyjaśnieniu sprawy umorzył ją z powodu braku cech przestępstwa. W międzyczasie policja wielokrotnie przychodziła do szkoły, by wszystko spisać, zmierzyć, przesłuchać mnie i świadków. Wójt złożył zażalenie do prokuratury w Łomży. Ta nakazała ponowne rozpatrzenie sprawy. Prokurator z Zambrowa przekazał sprawę do rozstrzygnIęcia przez Sąd Karny w Ostrowi Mazowieckiej. Po ośmiu rozprawach zapadł wyrok uniewinniający mnie z obu zarzutów. To jednak nie przekonało wójta o mojej niewinności. Jako oskarżyciel posiłkowy złożył apelację do Sądu Okręgowego w Ostrołęce. Tutaj wyrok uniewinniający mnie z zarzutu przywłaszczenia pieniędzy został utrzymany w mocy, a uniewinniający wyrok w sprawie sfałszowania dokumentu sąd zamienił na umorzenie. W uzasadnieniu sąd orzekł: »...Zachowania dyrektora szkoły nie można oceniać negatywnie, a już na pewno nie w kategoriach karygodności«" - pisze w wyjaśnieniu do najpoważniejszego zarzutu stawianego przez wójta Henryk Rakoczy (orzeczenie Sądu Okręgowego w Ostrołęce z 19 XII 2002r - przyp. ar).
W piśmie skierowanym do sądu pracy Rakoczy wyjaśnia także inne zarzuty - m.in. wypadków dzieci w szkole i niezapewnienia opieki podczas dowożenia dzieci do szkoły.
"W dniu 13 kwietnia 2000 r. doszło do nieszczęśliwego wypadku na ulicy przed szkołą z udziałem ucznia zerówki z Uścianka, który pchnięty przez kolegę wpadł pod koła szkolnego autobusu, doznając urazu głowy. Ustalenia policyjne i komisje sporządzające protokoły powypadkowe nie stwierdziły mojej winy, a jedynie za pośrednią przyczynę wypadku uznano nienależytą opiekę nad dziećmi oczekującymi na dojazd. Taką opiekę w naszej szkole sprawuje świetlica. Nie wymierzyłem kary nauczycielce świetlicy Danucie Nowackiej za brak opieki, gdyż dałem wiarę jej tłumaczeniom, że były to pierwsze ciepłe dni i dzieci samowolnie uciekły ze świetlicy. jeśli chodzi natomiast o dowóz dzieci z Uścianka, takiego obowiązku prawnego nie miałem, gdyż odległość do tej miejscowości jest mniejsza niż 3 km. Rodzice zwrócili się jednak do mnie o zgodę na przejazdy samochodem szkolnym, by dzieci nie musiały czekać ponad dwie godziny na autobus kursowy. Wyraziłem zgodę, informując jednocześnie rodziców, że w tym kursie autobus jedzie bez opiekuna. Rodzice zobowiązali się do opieki nad dziećmi, oświadczając na piśmie, że przejmują na siebie odpowiedzialność za ich bezpieczeństwo. Sprawa ta była badana wielokrotnie przez różne komisje. Nikt nigdy poza wójtem nie postawił mi zarzutu winy za ten nieszczęśliwy wypadek. Drugi wypadek - skręcenia nogi przez jedną z uczennic 5 grudnia 2000 r - nie był zgłoszony przez rodziców do szkoły. Uczennica cały czas uczęszczała na zajęcia, także wychowania fizycznego. Szkoła nie mogła więc sporządzić protokołu powypadkowego, z czego czyni mi zarzut wójt. Matka uczennicy dopiero 2.01.2001r złożyła do szkoły dokumenty w sprawie odszkodowania wpisując w nich, że dziecko uległo wypadkowi w czasie zajęć w-f. W rozmowie jednak przyznała, że nie poinformowała szkoły o zaistniałym zdarzeniu i nie wnosi żadnych roszczeń. Złożyła też w związku z tą sprawą pisemne oświadczenie. A ja odpowiednie wyjaśnienia złożyłem do PIP i sprawa ta dawno została wyjaśniona".

Batalia o pieniądze

Henryk Rakoczy rywalizował z obecnym wójtem w ubiegłorocznych wyborach. Ale, jak twierdzi, nie to jest przyczyną jego konfliktu z Rostkowskim, tylko pieniądze nauczycieli.
- Na początku grudnia ub. roku zwróciłem się do wójta z pisemnym pytaniem, dlaczego wynagrodzenia nauczycieli w gminie są znacznie niższe od gwarantowanych kartą nauczyciela - mówi Rakoczy. Wójt powołał się na różne przepisy, ale konkretnej odpowiedzi nie udzielił. Na drugie pismo w ogóle nie odpowiedział. Już po odwołaniu mnie ze stanowiska wysłałem w marcu w tej sprawie prośbę o wyjaśnienie do Regionalnej Izby Obrachunkowej i do Inspekcji Pracy w Ostrołęce. RIO przekazało sprawę do wyjaśnienia Radzie Gminy. Po tych pismach na mocy decyzji Rady Gminy nauczycielom zostały wypłacone dodatki motywacyjne w wysokości 10 procent, przyznane przez dyrektorkę szkoły, a ja na mocy decyzji wójta otrzymałem dodatek w wysokości 3,5 procent. Dodatki zostały wypłacone z wyrównaniem od 1 października. Mimo to Rada Gminy uznała, że moja skarga była niezasadna. Podano też średnie wynagrodzenie nauczycieli w gminie, które nawet po przyznanych podwyżkach jest nadal niższe, zwłaszcza w odniesieniu do nauczycieli mianowanych i stażystów.
Potwierdziła to w maju tego roku Inspekcja Pracy.
"Z przedstawionych dokumentów wynika, że zatrudnieni w szkole podstawowej nauczyciele nie osiągali średniej wynagrodzeń gwarantowanych ustawą. Średnie wynagrodzenie w niektórych stopniach awansu nauczycieli zatrudnionych na terenie gminy Zaręby Kościelne po wdrożeniu III etapu reformy oświatowej, tj. od 1 października 2002 r. były niższe niż gwarantowane ustawą. I tak w IV kwartale ub. roku były niższe wśród nauczycieli mianowanych o kwotę 203 zł, nauczycieli stażystów o kwotę 111 zł. Natomiast w I kwartale 2003 r. wśród nauczycieli mianowanych o kwotę 231 zł, nauczycieli kontraktowych o kwotę 38 zł, nauczycieli stażystów o kwotę 69 zł. Wyniki kontroli dają mi podstawę do skierowania wystąpienia do organu prowadzącego, jakim jest wójt gminy Zaręby Kościelne o niezwłoczne ustalenie i wypłacenie nauczycielom należnych wyrównań wynagrodzeń i innych naliczanych od nich świadczeń pochodnych od dnia 1 X 2002 r do dnia kontroli. W przypadku, gdyby wójt gminy uchylał się od realizacji wyżej wymienionego wniosku każdy z nauczycieli indywidualnie powinien skierować sprawę na drogę postępowania sądowego" - napisał w protokole pokontrolnym inspektor pracy Bogusław Kasjaniuk.
- Myślę, że ta moja ingerencja w politykę finansową uprawianą przez wójta i obrona interesów nauczycieli była bazpośrednim powodem odwołania mnie ze stanowiska - mówi Henryk Rakoczy.
Wójt Rostkowski przy okazji ostatniej rozprawy przed Sądem Pracy nie chciał z nami rozmawiać na temat odwołania Rakoczego.
- Wyjaśniłem wszystko w motywacji tej decyzji - powiedział.
Z pismem protestacyjnym przeciwko odwołaniu Henryka Rakoczego ze stanowiska dyrektora zgłosiła się do redakcji Rada Rodziców. Wystosowano też taki protest do delegatury Kuratorium Oświaty w Ostrołęce. Wójt ze swej strony stwierdził w sądzie, że ma listę 1000 podpisów rodziców popierających jego zarządzenie o odwołaniu Rakoczego.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!
Wróć na to.com.pl Tygodnik Ostrołęcki