MKTG SR - pasek na kartach artykułów

Wodne manewry w czasie sztormu

Jacek Pawłowski
Ostrołęckie Przedsiębiorstwo Wodociągów i Kanalizacji to spółka, w której ponad 90 proc. udziałów ma miasto. Miejski kapitał reprezentuje w spółce jednoosobowo prezydent. Absolutorium zaś to forma potwierdzenia, że w danym roku budżetowym instytucja i jej władze działały prawidłowo, zgodnie z prawem i bez szkody dla firmy. Ryszard Załuska udzielił radzie nadzorczej i zarządowi OPWiK-u absolutorium. Tymczasem od trzech miesięcy prokuratura prowadzi śledztwo dotyczące nadużyć w tej firmie. Zarzuty postawiono m.in. byłemu szefowi rady nadzorczej, byłemu prezesowi i byłemu wiceprezesowi.

- Jestem tak zniesmaczony, jakbym miał trampka w gębie - tymi słowami decyzję prezydenta skomentował przewodniczący komisji rewizyjnej Rady Miejskiej Krzysztof Majkowski. - Jeżeli prezydent udziela absolutorium, to znaczy, że ocenia, że zarówno w radzie nadzorczej, jak i w zarządzie, w 2003 roku wszystko było cacy. A wiadomo przecież, że nie było cacy! Wykazała to podkomisja kontrolująca OPWiK, czego wynikiem jest prowadzone obecnie śledztwo.

Admirał ufa kapitanom

Krzysztof Majkowski zapowiedział, że na sesji Rady Miejskiej złoży oficjalne zapytanie do prezydenta o motywy jego decyzji. Sesję zaplanowano na poniedziałek 28 czerwca. Gdy ten numer TO ukaże się w kioskach, będzie już po sesji.
Przypomnijmy, podkomisja kontrolująca OPWiK wykazała w protokole nieprawidłowości, do których (zdaniem podkomisji) doszło przy budowie nowej stacji uzdatniania wody. Zwróciła się również do prezydenta, by zbadał nieoficjalne sygnały docierające z firmy o innych nieprawidłowościach.
Komisja rewizyjna nie przyjęła sprawozdania podkomisji, a prezydent uznał, że skoro komisja rewizyjna nie dostarczyła mu na biurko protokołu pokontrolnego, to on oficjalnie nic nie wie o żadnych nieprawidłowościach.
Na dostarczenie dokumentów na biurko nie czekała natomiast Prokuratura Rejonowa w Ostrołęce, która z urzędu wszczęła śledztwo mające wyjaśnić, czy w OPWiK-u doszło do przestępstw. W marcu zostali aresztowani: prezes i szef rady nadzorczej, a zarzuty prokuratura postawiła jeszcze trzem osobom. W związku z aresztowaniem prezydent doprowadził do odwołania z funkcji zarówno prezesa, jak i przewodniczącego rady nadzorczej. Ich miejsca zajęli nowi ludzie. W międzyczasie aresztowani wyszli na wolność, ale śledztwo dalej trwa.
Prezydent Ryszard Załuska znalazł się w tym miesiącu w niewygodnej sytuacji. Nieuchronnie zbliżał się termin podjęcia decyzji o udzieleniu lub nieudzieleniu absolutorium władzom miejskich spółek. Decyzję w tej sprawie, choć nie ma takiego obowiązku, Załuska postanowił skonsultować z komisją gospodarki komunalnej Rady Miejskiej. Prezydent zaproponował, że nie udzieli absolutorium byłemu prezesowi Janowi B. i byłemu szefowi rady nadzorczej Romanowi B. Pozostali zaś członkowie absolutorium otrzymają. Radny Krzysztof Majkowski miał jednak zastrzeżenia co do tej propozycji.
- Z dokumentów wynika, że zarówno zarząd, jak i rada nadzorcza większość decyzji podejmowały jednogłośnie - powiedział nam Majkowski. - Zaapelowałem więc, aby prezydent się określił i albo udzielił, albo nie udzielił absolutorium każdemu z tych organów, ale w całości, bez wyjątków.
Po apelu Krzysztofa Majkowskiego prezydent zadecydował, że udzieli absolutorium zarządowi i radzie nadzorczej OPWiK-u. Oznacza to, że zdaniem prezydenta oba organy właściwie działały w ubiegłym roku.
- Moja propozycja przedstawiona komisji była troszeczkę inna niż decyzja, którą ostatecznie podjąłem - powiedział nam Ryszard Załuska. - Radni sugerowali jednak inne rozwiązanie. Nie musiałem brać pod uwagę opinii komisji, ale skoro radni tak uważają, to dlaczego mam się upierać? Proszę pamiętać, że w sprawie OPWiK-u piłka cały czas jest w grze. Poczekamy, zobaczymy. Z tej wielkiej pompy różnych oskarżeń może niewiele wyniknąć. Ci panowie już ponieśli konsekwencje, a jeżeli są winni, to zostaną jeszcze ukarani przez odpowiednie organy.
Jednak dwóch radnych z komisji gospodarki komunalnej, z którymi rozmawialiśmy, zaprzecza jakoby zobowiązywali prezydenta do czegokolwiek.
- Jest mi głupio - mówi Krzysztof Majkowski. - Moje pytanie zmierzało do tego, żeby prezydent wyjaśnił radnym, dlaczego nie chce udzielić absolutorium tylko dwóm osobom, a nie wszystkim członkom władz spółki. Do niczego prezydenta nie namawiałem.
Okazuje się, że również przewodniczący komisji gospodarki komunalnej Mariusz Popielarz nie wie nic jakoby komisja do czegokolwiek zobowiązywała prezydenta.
- Komisja nie zajęła stanowiska w tej sprawie - powiedział nam Popielarz. - Były indywidualne wnioski dwóch radnych, ale nie było żadnego stanowiska komisji. Komisja przyjęła tylko do wiadomości materiały przedstawione przez prezydenta. Jeżeli pan prezydent chce przerzucić na komisję odpowiedzialność za decyzje, należące do jego wyłącznej kompetencji, to coś tu jest nie tak. Zwłaszcza że członków rad nadzorczych powołał samodzielnie, bez konsultacji z radnymi. Wtedy opinia radnych nie była potrzebna. Jeżeli prezydent nie chce brać odpowiedzialności za miejskie spółki, może tak jak np. w Makowie, powierzyć to zadanie radnym.
Spór o zasadność udzielenia absolutorium władzom OPWiK-u zapewne jeszcze trochę potrwa. Jednak absolutorium zostało już udzielone ze wszystkimi tego prawnymi skutkami. Cofnąć tej decyzji się nie da.

Zmiana załogi na statku

Tymczasem w OPWiK-u wciąż zachodzą zmiany personalne i regulaminowe. Na walnym zgromadzeniu wspólników 24 czerwca dotychczasowy przewodniczący rady nadzorczej Stanisław Rybski ostatecznie zrezygnował ze stanowiska. Swoją rezygnację zapowiadał już wcześniej, uzasadniając, że poszedł pracować do rady nadzorczej, by uporządkować sytuację w firmie i wyłonić nowego prezesa. Nowy prezes Wiesław Tyszka od czterech tygodni już urzęduje na ulicy Kurpiowskiej. Walne zgromadzenie wspólników na przewodniczącego rady wybrało Henryka Nadaja, byłego prezesa spółdzielni mieszkaniowej Ganek, absolwenta kierunku inżynieria sanitarna i wodna na Politechnice Warszawskiej, mającego ukończonych kilka studiów i kursów podyplomowych, m.in. kurs na członków rad nadzorczych spółek skarbu państwa.
- To bardzo merytoryczna nominacja - powiedział nam ustępujący przewodniczący, wiceprezydent Stanisław Rybski.
Na walnym zgromadzeniu zrezygnował z zasiadania w radzie nadzorczej również drugi przedstawiciel prezydenta Roman Zwaliński. Stwierdził, że długo już pracował w tej radzie nadzorczej i chce ustąpić miejsca innym. Na jego miejsce wspólnicy wybrali Elżbietę Szewczyk-Ziegler, pracującą w innej miejskiej spółce - Ostrołęckim Towarzystwie Budownictwa Społecznego. Zwaliński za to, opuściwszy OPWiK, zasiadł we władzach OTBS-u, obejmując przewodnictwo rady nadzorczej. Zastąpił na tym stanowisku Wiesława Piaścińskiego, który zrezygnował z funkcji.
Walne zgromadzenie wspólników postanowiło również, że zarząd OPWiK-u będzie jednoosobowy. Rządzić będzie niepodzielnie Wiesław Tyszka. Dotychczasowy wiceprezes Krzysztof Chojnowski nadal będzie odpowiadał za sprawy techniczne, a Maria Danis za finanse, tyle że oboje nie są już członkami zarządu.
Ubiegłotygodniowe walne zgromadzenie wspólników OPWiK-u wprowadziło również zmiany do statutu firmy. Obecnie każdy ze wspólników, nawet gdy ma minimalne udziały, ma prawo kontrolować spółkę. Przypomnijmy, że mniejszościowymi udziałowcami OPWiK-u są Zakłady Mięsne Ostrołęka i Ostrołęcka Spółdzielnia Mleczarska. Jak poinformował nas Stanisław Rybski, prezesi tych firm, Tomasz Łączyński i Tadeusz Nadrowski, wnioskowali na walnym, że też chcą mieć swoich przedstawicieli w radzie nadzorczej. Miasto - większościowy udziałowiec, czyli prezydent Ryszard Załuska - nie zgodziło się na to.
- Pan prezydent uznał, że skoro miasto ogranicza liczebność zarządów w swoich spółkach, poszerzanie rady nadzorczej byłoby źle odebrane - mówi Rybski.

Inspektor z obcego akwenu

Gdy burza w OPWiK-u nieco ucichnie, w firmie pojawi się kontroler. Prezydent Ostrołęki powołał zewnętrznego audytora, który ma sprawdzić, czy stacja uzdatniania wody została wybudowana prawidłowo i czy woda w ostrołęckich kranach jest dobrej jakości. Zajmą się tym eksperci z Politechniki Gdańskiej.
- Otrzymaliśmy trzy propozycje - mówi rzecznik prezydenta Krzysztof Szeląg. - Prezydent wybrał ofertę z ośrodka naukowo-badawczego geograficznie najbliższego Ostrołęce.
Kiedy audytor weźmie pod lupę wodociągi, jeszcze nie wiadomo. Wiadomo natomiast, że jego praca ma kosztować miasto ok. 12 tys. zł.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!
Wróć na to.com.pl Tygodnik Ostrołęcki