Witold Roman: W Polsce trener kadry nie ma czasu na okres przygotowawczy

Tomasz Biliński
Tomasz Biliński
Witold Roman: W Polsce trener kadry nie ma czasu na okres przygotowawczy
Witold Roman: W Polsce trener kadry nie ma czasu na okres przygotowawczy Sylwia Dabrowa
Udostępnij:
Witold Roman ocenia pierwsze powołania do kadry Nikoli Grbicia, zakończenie reprezentacyjnej kariery przez mistrzów świata, a także finisz sezonu klubowego. - Mimo zmian w kadrze w Lidze Narodów będziemy spodziewać się dobrego wyniku - ocenił były środkowy reprezentacji Polski, jej dyrektor, a obecnie telewizyjny ekspert i zastępca dyrektora COS.

Bardziej zaskoczyły pana powołania ogłoszone przez Nikolę Grbicia, czy posty na Instagramie Piotra Nowakowskiego, Damiana Wojtaszka i Dawida Konarskiego o tym, że kończą reprezentacyjną karierę?
Bardziej posty, ponieważ to nie jest czas i miejsce na to, aby rezygnować z gry w drużynie narodowej. Rozumiem, że mogą mieć obawy, iż autobus z napisem „Paryż 2024” im odjeżdża i nie będzie się zatrzymywał, jednak mam wrażenie, że będzie miał on kilka przystanków. W tej chwili trener musi spojrzeć na młodych zawodników, dając tym samym możliwość odpoczynku tym starszym. Tymczasem - niestety - podjęte decyzje wydają się nieodwołalne i co jest negatywne w tym wszystkim - wygląda na to, że nie zostały podjęte po rozmowach z Grbiciem. W psychologii mówi się, że czasem trzeba spojrzeć w głąb siebie. Wspomniani zawodnicy zrobili to, przede wszystkim w swoje możliwości „dojechania” na tym poziomie sportowym do igrzysk. To nieuniknione, wszyscy po tylu latach gry budzą się i mówią: tu mnie boli, tam mnie boli i tu też boli. Wprawdzie jeden z trenerów kiedyś powiedział, że jak cię rano nic nie boli, to znaczy, że nie żyjesz, ale z każdym sezonem jest trudniej. Być może tych trzech graczy wyszło z założenia, że mogą nie dać rady, ale co jest ważne - chcieliby jeszcze parę lat pograć. Granie przez praktycznie cały rok - bo tak to wygląda, gdy weźmiemy pod uwagę cześć klubową i reprezentacyjną - doprowadza do tego, że kariera trwa krócej. Przykład: Mariusz Wlazły po mistrzostwach świata w 2006 r. miał wszelkie kłopoty zdrowotne, w grę wchodziło nawet przedwczesne zakończenie kariery. Z kolei jego najlepszy kolega Michał Winiarski nigdy nie odmawiał gry w reprezentacji. Jak wygląda sytuacja w 2022 r.? Mariusz Wlazły wciąż gra, natomiast Michał Winiarski od trzech lat pracuje jako trener. Tak to się odbija.

Wojtaszek napisał: „Ja tak jak i Wy dzisiaj z mediów dowiedziałem się o braku powołania do Reprezentacji” (pisownia oryginalna). Konarski puścił oko:„Do końca dnia czekałem na telefon, który jednak nie zadzwonił”. Można wyczuć szpilki.
Jest w tym trochę frustracji. Każdy zawodnik zasługuje na to, żeby się do niego zwrócić. Jednak tutaj nie miałbym pretensji do trenera. Grbić jest nowy i nie ma czasu na dzwonienie do każdego zawodnika, który grał w kadrze w poprzednim roku i wyjaśnianie, dlaczego nie ma go w kadrze. OK, pracował w Polsce w ZAKS-ie Kędzierzyn-Koźle, ale przez ten czas z niektórymi nawet nie miał kontaktu. Dlatego być może z tymi trzema zawodnikami powinna skontaktować się federacja. Ale z drugiej strony tak wygląda współczesny świat. W miejsce ludzi, którzy odchodzą, pojawiają się nowi i nikt nie powinien mieć do nikogo o to pretensji. Chociaż szkoda, że Damian i Dawid nie zachowali pewnych rzeczy dla siebie. Najgorzej będzie, jeśli zapamiętamy ich z ostatnich postów, a nie tego, co zrobili dla polskiej siatkówki.

Zabrakło komunikacji? Zawodnicy mogli poinformować o swoich decyzjach sztab, podczas turnieju Ligi Narodów w Gdańsku podziękowano by im przy trybunach pełnych kibiców...
Sytuacja nie oznacza, że takie coś się nie wydarzy, tyle tylko, czy wtedy potrzebne były takie posty? Kiedy już pewne decyzje zostaną podjęte i coś się wydarzy, trudno to cofnąć. Znów z drugiej strony ciężko zadzwonić do zawodnika i powiedzieć mu, że jutro nie będzie cię w kadrze, a za parę tygodni podziękujemy ci tu i tu. Cała sytuacja jest trudna i byłaby nie fair w stosunku do powołanych i przede wszystkich do trenera, który teoretycznie ma ostateczny głos.

Fabiana Drzyzgi nie ma w kadrze na chwilę czy na dłużej?
Moim zdaniem na chwilę, dlatego nie zrezygnował... Mówiąc poważnie, mam wrażenie, że to zawodnik, który jeszcze będzie brany pod uwagę. On decydował o grze reprezentacji przez wiele lat. Swoją drogą to też jest ciekawe. Jeszcze nie dawno za wszystkie błędy albo brak sukcesu winiliśmy Fabiana. Ci, którzy jeszcze parę miesięcy temu lekką ręką pozbyliby się go z kadry, dziś pytają, dlaczego go w niej nie ma. Inny problem, w zasadzie największy dla trenera, który był rozgrywającym, jest gracz na jego pozycji. Wie o tym, że to kluczowa decyzja. Jako wybitny zawodnik nie rozumie, dlaczego ktoś czegoś nie umie, bo to czy tamto robił bez kłopotu. Natomiast myślę, że z wyborem rozgrywającego jeszcze mamy czas. Choć może się on okazać najtrudniejszy.

Marcin Janusz, na którego chce postawić Grbić, o czym mówił, jest najlepszym kandydatem?
Trzymam za niego kciuki, bo tak jak ja nie ma nazwiska. Żarty na bok. Marcin jest zawodnikiem, który zrobił duży postęp. Od dwóch-trzech lat mówiło się, że jest dużym talentem. Teraz musi - używając terminologii ze skoków narciarskich - ustać swoją pozycję. Postawienie na niego w Lidze Narodów - czyli pierwszej części sezonu reprezentacyjnego, która umówmy się, jest mniej ważna - jest bardzo dobre, bo będzie miał okazję pokazać, że jest gotowy do bycia alternatywą dla Fabiana.

Jak pan skomentuje pozostałe powołania?
Na wyrost jest trochę młodych. Pamiętajmy jednak, że cześć zawodników będzie trenowała ze świadomość, że nie pojadą na najważniejszą imprezę w tym roku, czyli mistrzostwa świata. I tacy zawodnicy też są potrzebni. To oni dziś będą podnosić swoje umiejętności, które zaprocentują w kolejnych latach.

Oczekiwania w Lidze Narodów będą sprowadzały się do tego, jaki będzie skład na dany turniej?
Nie sądzę, wszędzie będziemy spodziewać się dobrego wyniku. Moglibyśmy powiedzieć, żebyśmy skoncentrowali się na igrzyskach, ale jesteśmy krajem, w którym każda impreza jest ważna. Dlatego bycie trenerem naszej kadry jest tak trudne, bo szkoleniowiec nie ma okresu przygotowawczego. Za każdym razem musi grać na maksa. Niestety, tak się nie da. Pytanie, czy Grbić zmianami i przygotowaniem do mistrzostw nie będzie usprawiedliwiał braku sukcesu. A tak naprawdę zaczynamy szykować się do igrzysk. Oczywiście kibic dzisiaj nie będzie zadowolony z braku sukcesu, ale jeśli za dwa lata zdobędziemy olimpijski medal w Paryżu, to spojrzy wstecz i powie, że było warto.

Nudno się robi, że kolejna duża impreza, jak mistrzostwa świata, odbędzie się w Polsce? Turniej zorganizujemy razem ze Słowenią, ale to u nas odbędzie się najważniejsza część turnieju.
W pewnym momencie tak było, że otwieraliśmy lodówkę, a tu siatkówka! Ale w obecnej sytuacji decyzja FIVB nie dziwi. Nie wszyscy byliby gotowi organizacyjnie, poza tym tylko u nas bilety szybko się wyprzedają. A FIVB nie może pokazać pustych trybun, bo dla Rosjan będzie to woda na młyn. Do tego współorganizujemy też mistrzostwa świata kobiet. Mam tylko nadzieję, że za tym wszystkim pójdą w górę nasze akcje w strukturach światowej siatkówki. Nie chcę powiedzieć, że Polska ratuje dyscyplinę, ale w trudnym momencie to my stanowimy o sile FIVB.

Możliwe jest, że ZAKSA nie obroni tytułu mistrza Polski?
Krótko: nie. To najlepiej zbudowany zespół, także mentalnie. Wrócę do 2006 r., gdy awansowaliśmy do finału mistrzostw świata, w którym graliśmy z Brazylią. Dla nas byliśmy wygranymi, że jesteśmy w meczu o trofeum. Dla Brazylijczyków sukcesem był dopiero złoty medal. Podobnie mamy w PlusLidze. Dla ZAKS-y miejsce inne niż pierwszej jest porażką. Dla pozostałych jakikolwiek krążek jest sukcesem. Choć trzymajmy kciuki, żeby te pozostałe drużyny nie grały z ZAKS-ą tylko po to, żeby „pograć”, a wygrać.

ZAKS-ę stać na drugi z rzędu triumf w Lidze Mistrzów?
Tak, ale tylko dlatego, że nie gra z Sir Safety Perugia, prowadzoną przez Grbicia.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Materiał oryginalny: Witold Roman: W Polsce trener kadry nie ma czasu na okres przygotowawczy - Sportowy24

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Więcej informacji na stronie głównej Tygodnik Ostrołęcki
Dodaj ogłoszenie