Wimbledon. Dlaczego trawa (nie) jest szybka i dlaczego Rafael Nadal w latach 90. nigdy nie wygrałby w Londynie [analiza]

Hubert Zdankiewicz
Hubert Zdankiewicz
Zaktualizowano 
"Wolniejsze" mieszanki traw otworzyły Rafaelowi Nadalowi drogę do sukcesu na kortach Wimbledonu
"Wolniejsze" mieszanki traw otworzyły Rafaelowi Nadalowi drogę do sukcesu na kortach Wimbledonu Andrzej Szkocki/Polska Press
Jedni ją kochają, inni twierdzą, że nadaje się tylko na pastwiska, a trwająca właśnie część sezonu na trawie (której zwieńczeniem jest wielkoszlemowy Wimbledon) to dla nich istna katorga. Co takiego ma w sobie ta nawierzchnia i czy naprawdę jest taka „szybka”, jak się mówi...

Trawa to moja ulubiona nawierzchnia - powtarzała przez lata Agnieszka Radwańska, która właśnie na niej zawsze grała najlepiej. Na przeciwnym końcu skali był choćby Marat Safin, dla którego Wimbledon przez lata był najgorszym Wielkim Szlemem. Mistrz Australian Open i US Open (korty twarde) nigdy zresztą nie krył swojej niechęci do tej nawierzchni.

CZYTAJ RÓWNIEŻ: Trochę się boję tego Wimbledonu, czyli Agnieszki Radwańskiej kariera prawie idealna - wzloty i upadki najlepszej polskiej tenisistki

Tym większe było zdziwienie, gdy w 2008 roku Rosjanin dotarł nieoczekiwanie w Londynie do półfinału. W walce o finał nie dał co prawda rady Rogerowi Federerowi, ale i tak zaimponował wszystkim swoim wyczynem. Tym bardziej że przed Wimbledonem grał słabo. Nawet na - teoretycznie - bardziej lubianych przez siebie kortach.

- Marat, jak to wytłumaczysz? Jak to się stało? - dopytywał się jeden z dziennikarzy.

- Yeah, it happens. Shit happens - wypalił z uśmiechem Safin (nie trzeba chyba tłumaczyć), którego opinię na ten temat podziela wielu tenisistów. Zwłaszcza tych z południa Europy i Ameryki Południowej, gdzie dominującą nawierzchnią jest ceglana mączka. Równie wielu rzecz jasna podziela opinię Radwańskiej. Za co jedni nie lubią trawy, a inni wprost przeciwnie? Za jej specyfikę, która sprawia, że gra się na niej zupełnie inaczej niż na ziemi czy kortach twardych.

Mariusz Fyrstenberg: Trawa... spowalnia piłkę

Charakterystyczną cechą trawy jest „szybkość”. Nawet początkujący adept tenisa wie, że to najszybsza ze wszystkich nawierzchni. Tak samo jak ziemne korty są „wolne”. Na oko właśnie tak jest, bo na trawie tenisista ma znacznie mniej czasu na reakcję niż na ziemi czy hardkorcie. Tak naprawdę jednak trawa... spowalnia piłkę.

- Powszechne przekonanie jest takie, że to najszybsza nawierzchnia na świecie, tymczasem to nieprawda. Szybsze są korty twarde, to tam piłka bardziej przyspiesza po odbiciu. W przypadku trawy chodzi o to, że piłka się na niej ślizga i odbija bardzo nisko - tłumaczył nam swojego czasu czołowy polski deblista Mariusz Fyrstenberg, dziś dyrektor challengera BNP Paribas Sopot Open.

Dokładnie to samo wynika z doświadczenia przeprowadzonego przed laty przez amerykańską korporację Cislunar Aerospace. Naukowcy zmierzyli, pod jakim kątem i jak wysoko odbija się piłka na różnych nawierzchniach. Wyniki pokazały, że legendarna szybkość trawy bierze się tak naprawdę z kątów odbicia piłki oraz wysokości i odległości, na jaką poleci po koźle. Wszystkie te wielkości są - ze względu na specyficzne właściwości trawy, jej miękkość, śliskość i sprężystość - najniższe. Piłka leci więc tak naprawdę wolniej niż na ziemi czy hardkorcie, ale pokonuje przy tym krótszą drogę. Jej prędkość w poziomie jest zatem większa.

Efekt jest taki, że kort trawiasty zmusza tenisistów do zupełnie innej gry. - Najlepszą strategią jest uderzanie bez jakiejkolwiek rotacji, co maksymalnie obniża i przyspiesza poślizg piłki. Z rotacją efekt jest odwrotny - tłumaczył Fyrstenberg, co wyjaśnia, dlaczego wychowani na ziemi mistrzowie topspina tak kiepsko (zazwyczaj) radzą sobie na trawie. - Skraca się również zamach i stosuje tzw. serwis cięty - wolniejszy, ale celniejszy. Po takich podaniach piłka odbija się niżej i skręca po koźle. Najlepszym dowodem na to jest procent udanych pierwszych serwisów w każdym meczu. Jest o wiele wyższy niż na innych nawierzchniach. Po prostu na trawie lepiej jest zagrać trochę wolniej, ale celniej - dodał deblowy finalista US Open.

Ivan Lendl i Mats Wilander nie mieli szans

Na trawie największe szansę mają w związku z tym tenisiści atakujący, opierający swoją grę na serwisie i unikający dzięki temu dłuższych wymian. Przez całe lata dominującym stylem był serve and volley, co sprawiało, że mistrzowie gry z głębi kortu pokroju Ivana Lendla czy Matsa Wilandera nigdy (mimo prób) nie wygrali Wimbledonu. Udało się to Szwedowi Bjornowi Borgowi, ale uznano to za wyjątek potwierdzający regułę.

Szansa dla Rafaela Nadala

W ostatnich latach to się zmieniło. Za sprawą organizatorów Wimbledonu, którzy postanowili „zwolnić” korty w Londynie i zaczęli wysiewać na nich inne gatunki trawy. Najprościej rzecz ujmując, nowa mieszanka spowodowała, że piłka odbija się dziś wyżej, zapewniając zawodnikom średnio 0,1 sekundy więcej na przygotowanie się do uderzenia. Niby niewiele, ale wystarczająco dużo, by otworzyć drogę do sukcesów choćby królowi ceglanej mączki Rafaelowi Nadalowi.

- Uwielbiam go, cenię i szanuję, ale prawda jest taka, że w latach 90. nigdy nie wygrałby Wimbledonu. A dziś? Dziś na tej nawierzchni czuje się jak w domu - powiedział swojego czasu o Hiszpanie Wojciech Fibak.

Swój pierwszy w karierze mecz na trawie wygrał w poniedziałek Hubert Hurkacz, który pokonał 6:4, 6:4 Włocha Marco Cecchinato w pierwszej rundzie turnieju ATP w Eastbourne (ostatni sprawdzian przed Wimbledonem). W środę Polak zagra w drugiej z Amerykaninem Steve’em Johnsonem.

Djoković przed Wimbledonem: Ja, Nadal i Federer będziemy faworytami, ale szereg zdolnych młodszych zawodników sprawia, że turniej będzie ciekawy

Wideo

Materiał oryginalny: Wimbledon. Dlaczego trawa (nie) jest szybka i dlaczego Rafael Nadal w latach 90. nigdy nie wygrałby w Londynie [analiza] - Sportowy24

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze 2

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość
2019-06-28T01:22:25 02:00, Dawid:

Pamiętam jak przed Wimbledonem 2013 Janowicz też narzekał, że nie lubi tej nawierzchni, bo "spłaszcza tenis", po czym doszedł do półfinału (w którym też całkiem nieźle mu poszło biorąc pod uwagę klasę przeciwnika).

A co do prędkości piłki po odbiciu, to zawsze mi się wydawało, że nawierzchni trawiastej piłka jest wolniejsza, tylko po prostu nisko się odbija, więc jest złudzenie dużej szybkości. Ten artykuł i wypowiedź Fyrstenberga w końcu utwierdziły mnie w przekonaniu.

D
Dawid

Pamiętam jak przed Wimbledonem 2013 Janowicz też narzekał, że nie lubi tej nawierzchni, bo "spłaszcza tenis", po czym doszedł do półfinału (w którym też całkiem nieźle mu poszło biorąc pod uwagę klasę przeciwnika).

Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3