MKTG SR - pasek na kartach artykułów

Wilki do odstrzału

Ewa Pyśk
Minister środowiska wyraził zgodę na odstrzał trzech wilków na Kurpiowszczyźnie. Starania o zgodę na odstrzał trwały trzy lata. Zdaniem rolników, którym drapieżniki zagryzły krowy, trzy wilki to zdecydowanie za mało by bydło było bezpieczne.

Zgoda ministra wydana 18 grudnia 2003 roku dotyczy odstrzału drapieżników na terenie gmin: Kadzidło, Lelis, Baranowo, Łyse i Myszyniec. Chodzi o drapieżniki, które stwarzają bezpośrednie zagrożenie dla zwierząt hodowlanych.
- Trzy sztuki to mało - mówi Wiesław Ogniewski ze Stowarzyszenia Hodowców i Producentów Mleka w Kadzidle. - A poza tym, jeżeli jeszcze weźmie się pod uwagę warunki, jakie trzeba spełnić, żeby móc drapieżniki odstrzelić...
Minister stawia tych warunków sześć. Odstrzał ma być przeprowadzony na łąkach i pastwiskach na granicy polno-leśnej z pominięciem kompleksów leśnych, w miejscach powtarzających się ataków na zwierzęta gospodarskie w okresie ich wypasu. Imienny wykaz osób upoważnionych do odstrzału należy przedłożyć do akceptacji wojewódzkiemu konserwatorowi przyrody w Warszawie, który będzie miał nadzór nad odstrzałem. Konserwator przyrody określi też warunki postępowania z zabitym zwierzęciem.

Zabrakło pieniędzy
W latach 2002-2003 zwiększyła się liczba ataków wilków na zwierzęta gospodarskie w powiecie ostrołęckim. Stowarzyszenie Hodowców i Producentów Mleka w Kadzidle kilkakrotnie wnioskowało do Ministerstwa Środowiska o usunięcie populacji wilka, która zagryzała bydło na Kurpiach. Stowarzyszenie, przy poparciu wójtów, proponowało odstrzał pięciu drapieżników. Zdaniem ministerstwa to za dużo, bo odstrzał aż pięciu sztuk wilka to "zagrożenie dla stabilności występowania tego gatunku w regionie".
Zgoda na odstrzał została wydana także dzięki poparciu wniosku wojewódzkiego konserwatora przyrody. Wszystko za sprawą pieniędzy.
- W 2003 roku (do końca listopada - przyp. red.) wypłaciliśmy odszkodowania za 68 sztuk zagryzionego przez wilki bydła na Kurpiowszczyźnie - mówi Anna Renikier-Dolańska, wojewódzki konserwator przyrody. - Było to 99 tysięcy złotych co stanowi 73 proc. naszego budżetu na tego rodzaju szkody w całym województwie. Kosztuje nas to dużo, zdecydowanie za dużo.

Ciągle za mało
Wataha wilków, które żyją na Kurpiach, zdaniem rolników i myśliwych liczy 15-17 sztuk. Nikt nie daje stuprocentowej pewności, że po odstrzeleniu dwóch osobników sytuacja się zmieni, czyli że wilki będą wyrządzać mniejsze szkody.
- To naprawdę dużo - tłumaczy Anna Renikier-Dolańska. - Na Podlasiu odstrzelono jednego osobnika i sytuacja zdecydowanie się poprawiła: wilków jest mniej i mniej jest też wyrządzanych przez nie szkód.
Anna Renikier-Dolańska przyznaje jednak, że można to wytłumaczyć na dwa sposoby.
- Albo ustrzelono tego właściwego wilka, albo odstrzał przestraszył pozostałe sztuki i przeniosły się w inne miejsce, np. na Kurpie.
- Można powiedzieć, że dobre i to - analizuje zgodę Jan Pabich, wójt gminy Kadzidło. Wilki są naprawdę dużym problemem dla naszych rolników, tym bardziej, że ciężko z nimi walczyć. Pozostaje mieć tylko nadzieję, że odstrzelenie trzech sztuk odstraszy resztę.
Wilki w naszym regionie pojawiły się pod koniec lat dziewięćdziesiątych. Od początku dały o sobie znać, zagryzając bydło. Przyszły prawdopodobnie z Podlasia i Warmii i Mazur. Jak mówią rolnicy, stają się coraz bardziej śmiałe.
Stowarzyszenie Hodowców i Producentów Mleka w Kadzidle informację o możliwości odstrzelenia wilka przesłało do wszystkich kół łowieckich działających na tym terenie. Zezwolenie ministra środowiska ważne jest do 31 grudnia 2004 roku.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!
Wróć na to.com.pl Tygodnik Ostrołęcki