Wielka pasja Tadeusza Karczewskiego: Mam słabość do koni... mechanicznych

Beata Modzelewska
Takimi jeździłem w czasach młodości, w kawalerkę - śmieje się Tadeusz Karczewski, przedsiębiorca z gm. Lelis. Z wielką pasją opowiada o swoich zdobyczach. Ale tylko mechanicznych!

- Miałem kiedyś„eshaelkę” (SHL to marka motocykli produkowanych w Polsce od roku 1938 do 1970 - źródło: Wikipedia) - wspomina. - Drogi były jeszcze słabe, brukowane, ciężko się jeździło. Później miałem Jawę 50. W dawnych czasach, jak ktoś miał taki motor, to był gość - wspomina. - Jak pojechałem gdzieś na zabawę, to się wszyscy oglądali, nie tylko panny - dowcipkuje.

Czasy się zmieniały i motoryzacyjne upodobania pana Tadeusza również. Ale w ubiegłym roku zapragnął powrotu do przeszłości.

- I w Małkini kupiłem MZ Trophy z 1969 roku - pokazuje przepiękną kremową maszynę, w doskonałym stanie. Błyszcząca, pięknie utrzymana.- Przy takim motorze się ożeniłem - zdradza. - Na Mazury nim jeździłem, kilometrów nakręciłem sporo.

To nie najstarszy „eksponat” w stajni Tadeusza Karczewskiego (patrz zdjęcie). Czarna SHL-ka wyprodukowana została w 1964 roku. Za nią stoi czerwona Jawa 250 z 1974 roku. A w garażu w Łęgu Przedmiejskim, gm. Lelis, są jeszcze trzy stare (ale jare) maszyny. Taka mini-kolekcja, którą od czasu do czasu hobbysta pokazuje, np. na zlotach oldtimerów (ostatnio w czerwcu w Rzekuniu). Zarejestrowane, sprawne - cacuszka! I potrafią rozwinąć prędkość do 140 km/h! No i oczywiście budzą powszechne zainteresowanie oraz, co zrozumiałe, podziw.

- Kiedyś zatrzymałem się przy sklepie, samochody zaczęły zwalniać. Ludzie się rozglądali, czy to wypadek, kolizja? A to mój motor przyciągał wzrok wszystkich wokół - śmieje się właściciel sześciu zabytkowych w gruncie rzeczy jednośladów.

Pan Tadeusz włożył w renowację swoich motocykli wiele pracy, czasu i pieniędzy (zadbany motocykl sprzed pół wieku kosztuje 20-30 tys. zł, ale i więcej - red.). Ale mówi, że było warto. Wszystkie jego motocykle są na chodzie.

- Co ciekawe, choć mają po kilkadziesiąt lat, nie ma problemu z częściami zamiennymi - mówi pasjonat.

Kolekcji nie zamierza za wszelką cenę powiększać. Śmieje się na moją sugestię, że powinien w garażu szklane drzwi zamontować i otworzyć „podwórkowe muzeum”.

- Pan, od którego kupiłem Jawę, ma jeszcze Junaka z przyczepą i Osę. I mam nadzieję, że wkrótce stanę się ich właścicielem - mówi o motoryzacyjnych marzeniach.

Pan Tadeusz ma trzech synów, doczekał wnuków. Chciałby, aby potomkowie zaopiekowali się jego kolekcją w przyszłości.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie