MKTG SR - pasek na kartach artykułów

Wciąż łączą ich wspomnienia

Aldona Rusinek
Pamiątkowe zdjęcie maturzystów sprzed pół wieku
Pamiątkowe zdjęcie maturzystów sprzed pół wieku R. Wasiński
Przez dwa dni rozniecali wspomnienia sprzed pół wieku maturzyści rocznika 1953/1954 ostrołęckiego Liceum Pedagogicznego. Spotkali się 12 i 13 czerwca w murach "starej budy" przy ul. Traugutta, w której dziś mieści się II Liceum Ogólnokształcące. Początek nie był łatwy - choć wszyscy witali się serdecznie, trudno nieraz było się nawzajem rozpoznać. Dopiero rzucane imiona i nazwiska pozwoliły lokalizować kolegów w dawnych szkolnych ławkach.

Uczestnicy jubileuszowego zjazdu to przede wszystkim nauczyciele - dzisiaj już emerytowani - ale wśród zebranych byli także inżynierowie, urzędnicy i siostra zakonna.
Z dwóch klas maturalnych stawiło się ponad 30 byłych uczniów. Zabrakło czternastu osób, które odeszły na zawsze. Zabrakło też większości nauczycieli. Daniela Lendo-Laskowska, jedna z organizatorek spotkania, ciepło witała przybyłych kolegów i pedagogów - nauczyciela matematyki Jerzego Wysockiego i nauczycielkę biologii Irenę Nowak. Jerzego Wysockiego, poważnie chorego, przyprowadziła na spotkanie synowa.
- Teść do dziś żyje tą szkołą, wspomnieniami. Musiałam posłać syna do II LO, bo tata nie wyobrażał sobie, że jego wnuk mógłby uczyć się w innych murach niż te, które są mu tak bliskie - mówi.
- Chociaż los rzucił nas w różne strony, chociaż nasze drogi rozeszły się, łączą nas doznania i młodzieńcze wspomnienia czterech lat spędzonych w murach tej szkoły - mówiła Daniela Laskowska. - Uważam, że ta szkoła, świetnie zorganizowana i mądrze prowadzona przez ówczesnego dyrektora Aleksandra Borczyńskiego, mająca wspaniałą kadrę pedagogiczną, mogłaby być wzorem dla dzisiejszych placówek oświatowych.
A potem emerytowani nauczyciele zasiedli w szkolnych ławkach i z czułością, nostalgią, humorem wspominali sztubackie czasy. Byli uczniowie IIIb wspominali, jak to jeden z kolegów narysował kredą swastykę na krześle. Usiadła na nim nauczycielka historii i wyniosła tę swastykę z klasy na pięknej, czarnej spódnicy. Cała klasa cierpiała, bo dyrektor zawiesił ich w zajęciach, póki nie zmusili winowajcy, by się przyznał.
- A pamiętacie, jak ktoś profesorowi Kołakowskiemu podarował kuraka i jaki był z tego powodu nieszczęśliwy?
- A kto był najlepszy w gotowaniu kleju na zajęciach praktycznych? - padały zagadki.
- A pamiętacie "afery" cebulowe i pomidorowe w internacie? - sypały się pytania z różnych ławek.
- A te rysunki wspaniałych szynek i kiełbas, które pojawiały się na korytarzu z podpisami: "Wkusnyje, tolko kuszat nie nada"
Siostra Maria Kuliś wspominała, jak to nauczyciel matematyki Jerzy Wysocki zapytał ją któregoś dnia:
- Córeczko, chodzisz do kościoła?
- Tak - szepnęła, bo czasy były wtedy takie, że przyznawać się do tego nie należało.
- To jak nosisz książeczkę do nabożeństwa, noś tak ze sobą tablice logarytmiczne, a matura będzie w kieszeni - poradził nauczyciel uczennicy, która orłem z matematyki nie była.
Paweł Żerański skomplementował obecną na spotkaniu profesor Nowak.
- Nie kochałem biologii wcale, ale uczyłem się dla pani, bo była pani tak młodą, piękną nauczycielką. Za to z fizyki byłem bardzo ambitny, zwłaszcza gdy w maturalnej klasie czegoś nie wiedziałem z optyki, a prof. Kruszewski mnie zawstydził, że nie wiem, a "on durak piątkę mi postawił". Tak się zdenerwowałem, że z własnej woli poprawiałem tę fizykę, bo mi było wstyd - opowiada po latach obecny inżynier.
Nauczyciele wspominali z życzliwością swoich pedagogów: profesorów Drabickiego, Kruszewskiego, Kołakowskiego, Krauzego, wicedyrektor Helenę Tanianis, Krystynę Rydzewską, Halinę Stankiewicz i innych.
- Nasza szkoła była wspaniała, poza wiedzą tyle życia nas nauczyła - mówiła Halina. - Przez 42 lata pracowałam w najgorszej dzielnicy Warszawy, na Pradze, z bardzo trudną młodzieżą. Ale nie miałam kłopotów, bo trzymałam się zasady wpojonej w liceum: nigdy z najgorszym uczniem nie zaczynaj walki, bo ją przegrasz. Zawsze musi być zrozumienie i dobra metoda wychowawcza.
- Czasy naszej nauki, czasy stalinowskie, były trudne - wspominał Janusz Żerański. - Większość nauczycieli starała się trzymać dystans wobec polityki, naszej wiedzy politycznej, naszych postaw. Ale byli też tacy, którzy ślepo wierzyli w system, zakłamywali prawdę i próbowali nas nękać. A nam wcale nie było łatwo krzyczeć na wiecach "pokój - Stalin", uczestniczyć w propagandowych apelach, gdy aresztowano naszych rówieśników. Niektórzy nauczyciele nam tłumaczyli, że tak musi być. Kiedy sam zostałem nauczycielem, doszedłem do wniosku, że nie musieliśmy jednak temu ulegać - dzieli się refleksją były pedagog.
- Ale z drugiej strony te czasy były wspaniałe. Wakacje trzeba było wprawdzie przymusowo poświęcać służbie Polsce, ale przecież te obozy porywały nas do pracy, do rywalizacji. Po latach wspominało się, z jakim entuzjazmem pracowaliśmy dla kraju. To zaangażowanie w wielu z nas pozostało, procentowało w dalszej pracy - uważa Wacław Zyśk, były wicekurator oświaty.
- Pamiętam taki turnus SP w Drawsku - wspominał Ryszard Mrugacz. - Ciężka praca, fatalne warunki, marne wyżywienie. Uczulenie na sztuczne nawozy. Zastanawiałem się potem, czy wynieśliśmy z tego przynajmniej jakieś korzyści moralne. Niestety, nie wynieśliśmy, choć nie wszyscy nauczyciele to rozumieli, ale byli tacy jak na przykład prof. Krauze, którzy podzielali nasze wątpliwości. A dyrektor Borczyński wszystkich, którzy w Drawsku chorowali, w następnym roku posłał w lepsze warunki pracy do Jeleniej Góry. Ale i tak niełatwo było to wszystko zaakceptować.
- Ale na pewno młodzież z was była wspaniała - zapewniała profesor Irena Nowak. - Byliście moim drugim rocznikiem, jaki uczyłam po ukończeniu studiów. Trudno mi było przekazać wszystko, co umiałam, nie miałam praktyki. Więc ja uczyłam was, a wy mnie. Do dzisiaj uważam, że kto skończył liceum pedagogiczne, mógł wszystkiego uczyć, bo był wszechstronnie przygotowany do zawodu. Ta szkoła uczyła także kultury, odpowiedzialności i szacunku dla ludzi, czego jesteście do dziś przykładem - rewanżowała się byłym uczniom za ciepłe słowa Irena Nowak.
Organizatorami spotkania byli absolwenci: Kazimierz Cholewski, Alina Kaczmarczyk-Ołdakowska, Irena Pierzchała-Wyrębek, Maria Szurnicka-Bacławska, Stanisława Wrzosek-Kossakowska, Wacław Zyśk, Tadeusz Żebrowski, Paweł Żerański.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!
Wróć na to.com.pl Tygodnik Ostrołęcki