MKTG SR - pasek na kartach artykułów

Waldemar Marszałek kończy dziś 80 lat. "Czasy się zmieniły. Mój syn uprawia już zupełnie inny sport"

Tomasz Dębek
Tomasz Dębek
Waldemar Marszałek kończy 80 lat
Waldemar Marszałek kończy 80 lat Fot. archiwum Bartłomieja Marszałka
Sporty motorowodne. Najlepszy polski motorowodniak w historii, Waldemar Marszałek, obchodzi dziś 80. urodziny. Podczas swojego benefisu wspominał największe sukcesy. Odpowiedział też na pytanie, czy chciałby zamienić się ze swoim synem Bartłomiejem i spróbować sił w wyścigach nowoczesnymi łódkami.

„80 lat mistrza Waldemara” - pod takim hasłem odbyła się specjalna edycja spotkań z cyklu „Sporty znane i nieznane” w Muzeum Sportu i Turystyki. Rodzina, przyjaciele i kibice wspólnie z Waldemarem Marszałkiem świętowali jego 80. urodziny, które przypadają w środę. Nie zabrakło tortu, życzeń i wspomnień z niesamowitej kariery najlepszego polskiego motorowodniaka.

Było co wspominać, bo Marszałek to sześciokrotny mistrz świata (z 1979, 1980, 1981, 1983, 1989 i 1993 r.) i czterokrotny mistrz Europy (1981, 1990, 1993 i 1996), a łącznie z imprez tej rangi przywiózł 27 medali. Przez lata dominował na polskim podwórku, 40-krotnie(!) zostawał mistrzem kraju.

- Gdybym miał wyróżnić jeden moment z kariery, byłoby to moje pierwsze mistrzostwo świata. To było w 1979 r. w Poznaniu. Zrealizowałem wówczas marzenie Polskiego Związku Motorowodnego. Wszyscy liczyli na to, że jeżeli będzie sukces sportowy, pojawią się też pieniądze na ten sport. Niekoniecznie przełożyło się to na rzeczywistość. Sam też miałem obiecany m.in. talon na samochód i mieszkanie. Oczywiście nigdy nie zostało to do końca zrealizowane. Tak czy inaczej wsiadałem do łódki z takim nastawieniem, że byłem zdolny pozagryzać przeciwników, byle tylko zdobyć ten tytuł. Podczas zawodów była dramaturgia, błędy sędziów i urwane śmigło, ale na szczęście wszystko się dobrze skończyło - wspomina Marszałek.

Mistrz sportów motorowodnych zdobył wielką popularność. Jak wspominali jego przyjaciele, zawody z jego udziałem obserwowały na warszawskich Bulwarach Wiślanych kilkudziesięciotysięczne tłumy. Choć sprawiał wrażenie zamkniętego w sobie (po zdobyciu pierwszego tytułu w Poznaniu dziennikarze nazwali go „mistrzem bez uśmiechu"), fani go uwielbiali. Ze względu na urodę był nawet porównywany do... Micka Jaggera.

W jego ślady poszło dwóch synów. Zmarły w 2007 r. Bernard był mistrzem świata w klasie O-350. W niej tytuł wicemistrza globu wywalczył Bartłomiej, który od 2020 r. startuje w wyścigach Formuły 1 H2O w barwach ORLEN Team. Jest pierwszym Polakiem, który znalazł się w tej prestiżowej serii.

- On na początku zupełnie nie zdawał sobie sprawy z tego, co go czeka. Pamiętam mistrzostwa świata na Łotwie. Podczas treningu na jeziorze obsługa pływała tam wielką łódką, która powodowała fale jak na morzu. Byłem przerażony, że Bartek się wywróci. Jego łódka pękła, musieliśmy ją sklejać, ale mimo tego prawie został mistrzem świata. Miał kilkaset metrów przewagi, lecz jego silnik powiedział „dość”. To była jego pierwsza nauka - wspomina początki syna w sporcie Marszałek senior.

- Kocham go nad życie, ale to zawsze był surowy recenzent. Egzamin na prawo jazdy to było nic w porównaniu z podwożeniem go na Polonię i opiniami, których musiałem wysłuchiwać. Dzięki temu nie tylko w sporcie, ale też w życiu twardo stąpam po ziemi. Tatę zawsze cechował perfekcjonizm. Zdaję sobie sprawę z tego, że pod względem tytułów trudno mi będzie mu dorównać. Ale mam oczywiście swoje cele i ambicje, które chcę spełniać. Najważniejsze jest dla mnie to, by dać tacie satysfakcję z moich występów. To zdecydowanie cenniejsze niż jakiekolwiek punkty czy medale - podkreśla Bartłomiej Marszałek.

- Bartek ma talent, ale on już uprawia zupełnie inny sport niż ja. Łódki pędzą ponad 200 km/h, a przy tym są zdecydowanie bezpieczniejsze. Buduje się je ze specjalnych materiałów. Tymczasem moje pojazdy to było „rękodzieło” ze zwykłej sklejki. Po zdjęciu silnika można było taką łódkę wziąć pod pachę i z nią iść - żartuje Waldemar Marszałek.

- Czy chciałbym zamienić się z synem i spróbować sił w nowoczesnej łódce? W życiu! Ile można się ścigać? (śmiech) Po kilkudziesięciu latach już mi to obrzydło. Zwłaszcza, że wszyscy zawsze chcieli ze mną wygrać. Nigdy nie miałem wielu przyjaciół w tym sporcie. Rywale mi po prostu zazdrościli. Myśli pan, że wszyscy piłkarze dobrze życzą Robertowi Lewandowskiemu? Niekoniecznie. U nas było tak samo. Ja już się napływałem, teraz jest czas dla młodszych zawodników, w tym Bartka - dodaje.

ZOBACZ TEŻ:

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera
Wideo

Materiał oryginalny: Waldemar Marszałek kończy dziś 80 lat. "Czasy się zmieniły. Mój syn uprawia już zupełnie inny sport" - Sportowy24

Wróć na to.com.pl Tygodnik Ostrołęcki