MKTG SR - pasek na kartach artykułów

W zdrowym ciele zdrowy duch

Aldona Rusinek
Nauczyciele prowadzący testy: Ewa Zadroga, Anna Polakowska, Lidia Staniaszek, Adam Krupa
Nauczyciele prowadzący testy: Ewa Zadroga, Anna Polakowska, Lidia Staniaszek, Adam Krupa Fot. A. Rusinek
Dyrektor Zespołu Szkół Publicznych nr 1 w Ostrowi Mazowieckiej Jerzy Bauer z wykształcenia jest nauczycielem wychowania fizycznego, absolwentem Akademii Wychowania Fizycznego w Warszawie. Pewnie dlatego kultura fizyczna bliska jest mu szczególnie i ma ambicje, aby lekcje wychowania fizycznego były traktowane nie jak "michałki", ale równie poważnie jak lekcje języka polskiego. Słusznie zresztą uważa, że sprawność fizyczna jest gwarancją zdrowia, także psychicznego. W krajach wysoko rozwiniętych przywiązuje się do tego coraz większą wagę. U nas co najwyżej rozwijają się modne sportowe snobizmy.

Kiepska wytrzymałość

Nauczyciele prowadzący testy: Ewa Zadroga, Anna Polakowska, Lidia Staniaszek, Adam Krupa
(fot. Fot. A. Rusinek)

Dyrektor Bauer i nauczyciele wychowania fizycznego z ZSP nr 1 zdecydowali zadbać o większą sprawność swoich uczniów. Zaczęli od kompleksowych badań opartych na międzynarodowym teście sprawności fizycznej. Wcześniej uczestniczyli w cyklu spotkań z przedstawicielami kultury fizycznej - prof. Tadeuszem Ulatowskim, wieloletnim rektorem warszawskiej AWF, Stanisławem Zantarą - członkiem zarządu Polskiej Federacji Sportu Młodzieżowego, Erwiną Ryś-Ferens - medalistką mistrzostw świata w jeździe szybkiej na łyżwach - obecnie przewodniczącą komisji kultury fizycznej i sportu Sejmiku Województwa Mazowieckiego.
Pierwszy test sprawnościowy przeprowadzono w maju ubiegłego roku. Na początku tego roku szkolnego każdy rodzic uczniów klas IV szkoły podstawowej i I gimnazjalnych otrzymał wyniki sprawności dziecka wraz z komentarzem.
- Chcemy uświadomić uczniom i rodzicom jak ważne dla zdrowia jest rozwijanie sprawności fizycznej. Chcemy, żeby byli przekonani, że sprawność fizyczna to zdrowe kręgosłupy, sprawne ręce i nogi, więcej siły witalnej. Wielu uczniów i wielu rodziców z lekceważeniem traktuje lekcje wychowania fizycznego, i to jest wielki błąd - uważa dyrektor Bauer.
Uczniowie sprawdzali się w kilku konkurencjach: biegu na 50 metrów, biegu na 800 metrów, biegu 4 x 100 metrów, skoku w dal z miejsca, zwisie na ugiętych rękach, skłonach tułowia. W każdym z tych ćwiczeń badano inny rodzaj sprawności - szybkość, wytrzymałość, zwinność, siłę nóg, siłę ramion, mięśni brzucha.
Wyniki badań - rozrysowane przez szkolnych komputerowców na wykresach - są bardzo ciekawe. Okazało się, że maluchy z klas I-III największy problem miały z bieganiem, a świetnie wypadały w zwisaniu na rękach. Ich starsi koledzy wykazali się kiepską wytrzymałością w biegach na 800 metrów. Gimnazjalistom też ten długi dystans wypadł nie najlepiej, a jeszcze gorzej skłony tułowia, w których badano gibkość. Świetnie sobie za to radzili z biegiem 4 x 100 metrów.
Dla wykazania się wysoką sprawnością trzeba było zdobyć w teście powyżej 61 punktów, wynik poniżej 40 punktów oznaczał sprawność niską. W najmłodszych klasach wysoką sprawnością wykazało się tylko 4 proc. chłopców (dziewczynki nie załapały się w tym pułapie); w klasach starszych sprawność dziewcząt wyraźnie wzrasta.
Z testów generalnie wynika, że sprawność dzieci wzrasta z wiekiem. Znacznie lepiej wypadły też wyniki w dwóch klasach z rozszerzonym programem sportowym.

Ćwiczyć, ale gdzie?

- Oznacza to, że uczniowie rozwijają tę sprawność w szkole, na lekcjach wychowania fizycznego. Gdzie poza tym mają zresztą ją kształtować? Chcemy uczniów przekonać, że dla własnego zdrowia powinny tę szansę wykorzystywać, bo będzie im potem łatwiej żyć. A wiele gimnazjalistek, na przykład, z dużą niechęcią odnosiło się początkowo do testów. Ale w klasach sportowych już wspaniale rywalizowano - opowiadają nauczyciele wychowania fizycznego.
- Chcemy takie testy robić regularnie, żeby uświadamiać rodzicom i uczniom, jakie cechy sprawności dzieci mają najsłabsze, o co powinni zadbać. Liczymy na pomoc rodziców - mówi dyrektor Bauer.
Dzieci, jednym słowem, powinny ćwiczyć jak najwięcej. Jest tylko jeden problem - gdzie?
Tak się składa, że ZSP nr 1, choć ma dwie klasy sportowe, nie ma sali gimnastycznej z prawdziwego zdarzenia. Jest to najmniejsza sala w miejskich szkołach. Ma wymiary 9 na 16 metrów, nie mieści się na niej nawet boisko do siatkówki. Dla 30-osobowej klasy jest za mała. Większość klas ćwiczy zresztą na korytarzach, bo na sali nie dla wszystkich starcza miejsca. W klasach sportowych lekcje wychowania są uzupełniane zajęciami na basenie, w hali MOSiR, rozgrywkami tenisa stołowego na szkolnych korytarzach.
- Nie mamy żadnego zaplecza - magazynków na sprzęt sportowy, który trzymamy w piwnicach, szatni, o prysznicach nawet nie wspominając - mówią wuefiści.
- Takie warunki urągają XXI wiekowi, zwłaszcza gdy coraz częściej mówi się o zdrowym stylu życia - uważa Bożena Sękowska, przewodnicząca Rady Rodziców i jednocześnie Społecznego Komitetu Budowy Sali Gimnastycznej, który zawiązał się dwa lata temu.
Z rodzicielskich pieniędzy opłacono opracowanie koncepcji budowy sali gimnastycznej.
- Złożyliśmy tę koncepcję burmistrzowi i radnym na początku roku. W lutym złożyliśmy prośbę o spotkanie ze społecznym komitetem do przewodniczącego komisji oświaty Rady Miasta. Na razie nie ma żadnego odzewu. Ani rozmów oficjalnych ani nadziei na sfinansowanie choćby projektu sali - mówią rodzice.
Projekt budowy hali był opracowany już w latach 80. Bardzo wówczas w tę inicjatywę był zaangażowany obecny burmistrz Mieczysław Szymalski, którego dzieci uczyły się w tej szkole. Do realizacji inwestycji jednak nigdy nie doszło. Teraz burmistrz Szymalski do tematu podchodzi powściągliwie:
- W opracowanej strategii rozwoju miasta są ujęte dwie sportowe inwestycje - sali przy ZSP nr 1 i ZSP nr 2, ale na pewno nie jest to perspektywa najbliższego roku, bo nie będziemy mogli w przyszłorocznym budżecie zapewnić pieniędzy na te cele. Jeżeli Społeczny Komitet Budowy i dyrekcja szkoły zdobędą jakieś pieniądze z zewnątrz i opracują stosowny projekt, być może udałoby się skorzystać z pomocy funduszy strukturalnych. Miasto samodzielnie na pewno nie udźwignie tego problemu, ale byłoby w stanie pomóc - mówi burmistrz Szymalski.
Bogdan Konrad, przewodniczący komisji oświaty Rady Miasta, zapewnia, że żadne pisma od społecznego komitetu do niego nie dotarły.
- Jeżeli jednak dyrektor szkoły czy rodzice zgłoszą do nas tę kwestię przed ustalaniem projektu nowego budżetu, będziemy na pewno rozpatrywać możliwość pomocy ze strony miasta, choćby w opracowaniu projektu sali - zapewnił

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!
Wróć na to.com.pl Tygodnik Ostrołęcki