Nasza Loteria SR - pasek na kartach artykułów

W jaskini Alladyna

(AS)
Kazimierz Jasiński
Kazimierz Jasiński A. Suchcicka
Kazimierz Jasiński z Przasnysza po raz ósmy stał się zdobywcą czeku na ponad 34 tys. zł. Ale pieniędzy nie widział i raczej nie zobaczy. W ubiegłym roku "wielkie wygrane" mieszkańcom Przasnysza fundowała firma Vegas. Pisaliśmy wówczas o nadziejach pani Wiesławy, która przez trzy lata dostawała zawiadomienia o "wygranej". Zgodnie z instrukcją wysyłała znaczki i wykupywała przesyłki polecone za kilkadziesiąt złotych, ale nigdy nie dostała obiecanych 380 tys. zł. W tym roku nadzieje przasnyszan rozbudza firma Alladyn.

"To właśnie Pan i tylko Pan, Panie Kazimierzu, został Pan ogłoszony wyłącznym zdobywcą czeku na 34.250 zł. Wydruk informatyczny, który załączyłem, jest tego dowodem i w konsekwencji zaznaczona kwota została Panu w sposób ostateczny przyznana" - głosi pismo podpisane przez niejakiego Fernando Gonzalesa. By wygrana została zrealizowana, Kazimierz Jasiński został zobowiązany do odesłania w ciągu tygodnia dziesięciu znaczków po 1,2 zł, podpisanej akceptacji i opłaty za przesyłkę poleconą w wysokości 78 zł.
"Nie pozwól, aby 34.250 zł wymknęło Ci się z rąk i nie przeocz terminu odpowiedzi' - ponaglają komputerowe nadruki na liście, który dostał. W jaki sposób Jasiński stał się ČzwycięzcąÇ"? "Jest to rezultat, który wyświetlił się na komputerze w wyniku analizy przez program identyfikacji zwycięzcy" - wyjaśniają specjaliści z firmy Alldadyn 78-letniemu rolnikowi z Przasnysza i sugerują zapoznanie się z regulaminem pod numerem telefonu, za połączenie, z którym trzeba zapłacić 8,12 zł plus VAT za minutę, lub listownie na adres podanej skrzynki pocztowej. Natomiast po informacje o zwycięzcach i wielkości wygranych odsyłają pod telefon płatny za minutę 6,25 zł plus VAT.
W nadesłanym zawiadomieniu o przyznanym czeku roi się od maleńkich czarnych literek, z najmniejszych z nich dowiedzieliśmy się, że dane pana Kazimierza firmie Alladyn zostały udostępnione przez firmę Vegas sp. z o.o. ul. Fundamentowa 49/51, Warszawa. Doszukaliśmy się także adresu firmy Alladyn - Mińska 25/606, Warszawa. Przypomnijmy jednak, że gdy w ubiegłym roku próbowaliśmy porozmawiać z szefami firmy Vegas, okazało się, że firma nie figuruje w żadnym spisie firm, a jej warszawska siedziba to pustostan w rozwalającej się kamienicy. Firma Alladyn także nie figuruje w spisach warszawskich firm. Może Alladyn to kolejne wcielenie firmy Vegas?
Zdaniem Sławomira Czaplickiego, powiatowego rzecznika praw konsumentów w Przasnyszu Kazimierz Jasiński musiał kiedyś wziąć udział w jakieś promocji i nieświadomie wyrazić zgodę na wykorzystywanie swoich danych osobowych podmiotom trzecim na czas nieokreślony.
- Ten pan powinien się do mnie zgłosić, wówczas podejmę interwencję i dotrę do tej firmy. Mam możliwość zidentyfikowania nadawcy i spowodowania, by firma nigdy więcej tego pana nie nękała - podkreśla Czaplicki i przestrzega, by przy wypełnianiu wszelkiego rodzaju kwestionariuszy i ankiet przy których wyraża się zgodę na przetwarzanie danych osobowych zastanowić się, czy faktycznie ma się ochotę na "śmieci" w swojej skrzynce pocztowej. - Zwykle przy badaniach konsumenckich firmy nie wymagają danych osobowych ani podpisów - zaznacza rzecznik.
W wypadku "wygranych" nasz niepokój powinien wzbudzić fakt, że chociaż w nic nie graliśmy, to wygraliśmy. Lepiej też nie korzystać z ofert, na których nie ma oryginalnych pieczątek ani podpisów, brak adresu i telefonu firmy i nie ma podanego adresu prawnika, który czuwa nad podziałem nagród. Ponadto, zgodnie z prawem, przy sprzedaży na odległość jest możliwość zwrócenia towaru w ciągu 10 dni bez podania przyczyn. Brak takiego zapisu jest pierwszym objawem niewiarygodności firmy. Firmy typu Vegas czy Alladyn świadomie wykorzystują naiwność konsumenta, a szczególnie ludzi starszych. Chodzi im jedynie o wzbogacenie się stosunkowo niewielkim wkładem własnym - stąd m.in. prośby o odesłanie koperty zwrotnej ze znaczkami i możliwość "wygranej" w zamian za wykupienie przesyłki poleconej. Tymczasem zawartość przesyłek stanowią mało wartościowe przedmioty (pani Wiesława raz zapłaciła ok. 100 zł za książkę, a drugim razem w przesyłce za 80 zł. była apaszka), a wielka wygrana pozostaje w sferze marzeń.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera
Wróć na to.com.pl Tygodnik Ostrołęcki