W Bojanach stanął obelisk. Upamiętnia 40 mieszkańców wsi zamordowanych przez Niemców

Mieczysław Bubrzycki
Prof. Benon Dymek spod obelisku odczytał nazwiska pomordowanych
Prof. Benon Dymek spod obelisku odczytał nazwiska pomordowanych fot. M. Bubrzycki
W słoneczne niedzielne popołudnie, w centrum Bojan zgromadziło się kilkadziesiąt osób.

W Bojanach stanął obelisk.

Uroczystości w Bojanach k. Broku odbyły się wczoraj. Rozpoczęły się mszą św. odprawioną w wiejskiej świetlicy przez ks. prałata Stanisława Skarzyńskiego, b. wieloletniego proboszcza parafii Brok.

- Nie ma nic gorszego nic wojna - mówił w kazaniu ks. Skarżyński. - Wyzwala ona najgorsze cechy ludzkie, podczas wojny łamane są wszystkie Boże przykazania. I właśnie podczas wojny, w 1944 roku, po przegranej przez oddziały AK bitwie pod Pecynką, Niemcy postanowili się zemścić na ludności cywilnej. W niedalekim Lipniaku - Majoracie zamordowali około 450 osób, wśród nich około 40 mieszkańców Bojan. Mężczyzn Niemcy zmuszali do kopania okopów, ale kobiety z dziećmi w tych strasznych czasach szukały schronienia w lasach. Myślały, że będą tam bezpieczne. To byli zwykli ludzie, tacy jak my. Na początku września 1944 roku ponieśli męczeńską śmierć.

W Lipniaku - Majoracie zginął co czwarty mieszkaniec nadbużańskich Bojan. Większość z nich spoczywa na cmentarzu w Broku, gdzie później przeniesiono ich szczątki. Wśród rozstrzelanych były całe rodziny, dlatego z czasem coraz mniej o nich pamiętano.

- Najgorszą sprawą była trauma spowodowana tą zbrodnią - mówi prof. Benon Dymek, historyk, który od ćwierć wieku znaczną część roku spędza na swojej działce w Bojanach. - Przez całe lata ci, którzy pamiętali te wydarzenia, w ogóle nie chcieli o tym mówić.

To właśnie prof. Dymek, który kończy pisać monografię Bojan, postanowił przywrócić potomnym pamięć o wydarzeniach z 2 września 1944 roku. Dużo czasu spędzał na rozmowach z tymi, którzy coś pamiętają. Wszystko skrzętnie spisywał. Także nazwiska i imiona pomordowanych. Okazało się, że wszystkich nie ustalono do dziś. Świadków tamtych lat jest coraz mniej, a i Bojany się wyludniają. Obecnie letników jest tu znacznie więcej niż tubylców.

Dzięki staraniom prof. Dymka, wspartym przez miejscowych, zwłaszcza sołtyskę Ewę Skrajną i radnego Wojciecha Najmołę, udało się postawić w centrum wsi - obok sklepu i świetlicy - kamienny obelisk z napisem upamiętniającym tamto tragiczne wydarzenie. Uchwałę w tej sprawie podjęła Rada Gminy w Broku, a samorząd gminy sfinansował budowę głazu pamięci - jak mówi o nim prof. Benon Dymek.

Wśród obecnych tej niedzieli w Bojanach były osoby przyjezdne. Od dawna już tu nie mieszkają, niektórzy wyjechali stąd zaraz po tych tragicznych wydarzeniach. Przyjechali, aby uczcić swoich bliskich.

Odsłonięcia pomnika dokonali m. in. prof. B. Dymek, starosta Zbigniew Kamiński, burmistrz Krystyna Kacpura. Poświęcił go ks. Jarosław Hrynaszkiewicz, proboszcz parafii w Broku. Pod obeliskiem złożono na koniec kwiaty i zapalono znicze.

- To dobrze, że jest wreszcie miejsce, gdzie można będzie wspomnieć tych, którzy poginęli - mówi jeden z mieszkańców Bojan.

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie