UWAGA! TVN 14.09 Warszawa: Weszli do klubu, stracili majątek. 786 doniesień na policję w samej Warszawie!

DŚ/Uwaga! TVN/x-newsZaktualizowano 

Wideo

Źródło: TVN

Zobacz galerię (1 zdjęcie)
Weszli na jednego drinka, potem nie pamiętają już nic. Nad ranem wychodzą z klubów go-go bez pieniędzy, albo z ogromnymi długami. Skala zjawiska jest ogromna. Jeden z klientów postanowił walczyć o odzyskanie swoich pieniędzy w sądzie. Czy ma szansę na wygraną?

43-letni pan Andrzej dwa lata temu wszedł do znajdującego się w centrum Warszawy klubu nocnego. Choć spędził tam całą noc, pamięta tylko kilkanaście pierwszych minut.

- Ktoś przyszedł mnie obsłużyć. Siadła pani i zaczęła ze mną rozmawiać. Z tego, co wiem to wypiłem drinka. To nie jest ilość, która mogła spowodować upojenie. Ale potem już nic nie pamiętam – opowiada mężczyzna i podkreśla: To było coś patologicznego, bo z reguły ma się jakieś przebłyski. A ja nie pamiętam z tej nocy nic. Kompletnie. Pamiętam tylko wyjście z klubu. To było 7-8 godzin.

CZYTAJ TAKŻE: POZNAŃ: MIASTO ODWOŁAŁO SIĘ OD NIEKORZYSTNEGO WYROKU W SPRAWIE KLUBÓW GO-GO

Mężczyzna wyszedł z klubu nieświadomy tego, co się wydarzyło w nocy.

- Byłem w dziwnym stanie. Okazało się, że nie mam telefonu. Poszedłem kupić, próbowałem zapłacić kartą. Jedna nie przeszła, druga też nie przeszła. Zapaliło mi się światełko w głowie. Szybko wróciłem do domu. Spojrzałem w konta. Ugięły mi się nogi. Miałem blokady na około 32 tys. zł.

Choć sprawa trafiła na policję, prokurator po kilku miesiącach umorzył śledztwo uznając, że do przestępstwa nie doszło. Panu Andrzejowi udało się jednak zdobyć unikatowe nagranie zdarzeń z feralnej nocy.

- Jedynym nagraniem z tego wieczoru było nagranie z jednej kamery, która była skierowana na bankomat. Innych nagrań nie było. Właściciel klubu tłumaczył, to awarią jednego z rejestratorów – mówi Łukasz Kupski, adwokat.

- Po co w lokalu bankomat? Kiedy, już pewnie byłem dość ugotowany, one zaczęły przyprowadzać mnie do niego. Na monitoringu widać, że jestem nieprzytomny. Przewracam się o własne nogi, właściwie momentami mdleję. One mnie podnoszą i jakimś cudem wbijam PIN-y. Z kolei kamera w bankomacie nie działała, była atrapą. To też jest dziwne, więc nie widać dokładnie, co się dzieje z rękami przy wypłacaniu pieniędzy. Z moich dwóch prywatnych kart właściwie wypłaciły wszystko – wskazuje pan Andrzej.

Mężczyzna zapewnia, że próbował uciekać z lokalu.

- One wciągały mnie z powrotem, siłą. Nie mogłem stamtąd wyjść.

Mimo bezradności policji, pan Andrzej postanowił kontynuować walkę i złożył w sądzie akt oskarżenia przeciw zarejestrowanym na filmie pracownicom klubu. W ten sposób rozpoczął się pierwszy, precedensowy proces, w którym klient tzw. klubu go-go oskarżył zatrudnione w nim kobiety o przywłaszczenie pieniędzy.

Pracownice klubu miały podczas procesu bardzo ogólnie odpowiadać na pytania.

- Powiedziały, że pan Andrzej zamawiał głównie szampany. To nie znajduje żadnego potwierdzenia w paragonach, które dostarczył klub. Na tych paragonach były napiwki, usługi kelnerskie, kilka występów artystycznych. W godzinach porannych na paragonach widniały napiwki na kwoty 1-2 tys. zł. Tym napiwkom nie towarzyszyły żadne usługi – zwraca uwagę Kupski.

Pan Andrzej podkreśla, że w klubie słaniał się, był wręcz nieprzytomny.

- Nie mam zielonego pojęcia, co tam zostało dodane do drinka, że człowiek kompletnie nie kontroluje tego, co się z nim dzieje. Jednocześnie zachowując na tyle świadomość, że jest w stanie płacić. Nikt o zdrowych zmysłach nie zapłaci 20 tys. zł za szampana.

Pan Andrzej ma kilka przypuszczeń, czym został upojony.

- Naprzeciwko klubu jest bar, gdzie przychodzą tamte tancerki. Barmanka, która nie chciała zeznawać, bo się bała, powiedziała, że dolewają wody utlenionej. To urywa człowiekowi film, a jest przytomny. To jest proceder – uważa.

Klientów klubów go-go, którzy twierdzą, że zostali oszukani, są w całej Polsce setki, a może tysiące. Pan Adrian kilka miesięcy temu za namową hostessy skusił się na wizytę w innym lokalu w centrum stolicy.

- Nie wiem, kto nalał mi piwa. Wypiłem trzy czwarte i więcej nic nie pamiętam. To było najdziwniejsze doświadczenie w moim życiu. Obudziłem się na kanapie przy trzech paniach. Odpaliłem smartfona i zdębiałem. Zobaczyłem transakcje za 120 tys. zł. Nie miałem tych pieniędzy. Wzięto na mnie trzy kredyty po pięćdziesiąt tysięcy. Przez aplikację. Padłem ofiara oszustwa – mówi mężczyzna.

Dziś, blisko pół roku po feralnej nocy, pan Adrian domyśla się jak wyglądał mechanizm, który spowodował, że stracił pieniądze.

- Kiedy zamawiałem taniec spojrzałem na smartfona. Przepłaciłem z konta oszczędnościowego 350 zł. To pamiętam, zapłaciłem kartą. Żeby to zrobić wpisałem identyfikator i PIN za pomocą, których pobrane zostały później kredyty.

CZYTAJ TAKŻE: KLUBY Z TAŃCEM NA RURZE ZATRUDNIAJĄ PRACOWNIKÓW, CZYLI JAK WROCŁAW PRZEGRYWA Z GO-GO

W samej Warszawie w ciągu ostatnich siedmiu lat policja przyjęła 768 doniesień, w których klienci klubów, twierdzili, że padli ofiarą oszustwa i w podobny sposób opisywali jego mechanizm. Funkcjonariusze w żadnej ze spraw nie dopatrzyli się jednak przestępstwa.

- W każdej z nich przesłuchaliśmy potencjalnych świadków. Analizowaliśmy nagrania z monitoringów. Pobieraliśmy krew osobom, które twierdziły, że zostały oszukane. Żadna z tych czynności nie potwierdziła tego, że doszło do przestępstwa – mówi Robert Szumiata z Komendy Rejonowej Policji w Warszawie.

Czy policja rozważała powołanie specjalnej grupy, która przez działanie operacyjne mogłaby ustalić, co się dzieje w klubach?

- Na tę chwilę nie. Podstawą i bazą są dla nas ustalenia, które mamy. Gdyby się okazało, że którekolwiek z tych zawiadomień, potwierdzi się i faktycznie ktoś był odurzony, to takie działania można podjąć. Nie możemy z góry zakładać, że do takich przestępstw dochodzi – mówi Szumiata.

W styczniu pan Andrzej przegrał pierwszą rundę walki z pracownicami nocnego klubu. Warszawski sąd rejonowy uniewinnił jego pracownice uznając, podobnie jak policja, że do przestępstwa nie doszło.

- Sąd przedstawił to w taki sposób, że wchodząc do takiego lokalu powinienem wiedzieć… Powinienem być nastawiony na to, że zostanę w taki sposób potraktowany, że to są tego typu lokale. Rolą tancerek i pań zatrudnionych w lokalu jest naciąganie klientów na wydanie, jak największej gotówki. One to robią. Sąd stwierdził, że nie ma znamion czynu zabronionego, bo to jest ich praca.

ZOBACZ TAKŻE: UWAGA! TVN MOLESTOWANIE W ŻANDARMERII WOJSKOWEJ W WARSZAWIE? KAROLINA MARCHLEWSKA: „SZUKAŁ MNIE NAWET W TOALECIE"

Oburzony pan Andrzej odwołał się od wyroku. Kilka dni temu sprawa ponownie trafiła na wokandę, a przed sądową salą udało nam się spotkać oskarżone pracownice klubu. Kobiety nie chciały jednak rozmawiać.

Klub, w którym pan Andrzej spędził noc, formalnie zniknął z mapy stolicy kilka miesięcy temu. W jego miejscu, pod innym szyldem, mieści się dziś jednak niemal identyczny lokal.

Dla pana Andrzeja, na co dzień prezesa jednej ze spółek, walka o z pracownicami nocnego klubu jest kwestią honoru. Skutki procesu, który wytoczył, mogą mieć jednak znaczenie dla tych, którym spędzona w klubie noc zrujnowała życie.

- Dla mnie kwota do spłaty jest nieosiągalna. Nawet nie mam planu jak zacząć. Jak ugryźć tę sytuację. Na co dzień pracuje na budowie jako cieśla – mówi pan Adrian.

- Będę walczył do końca. Ktoś to musi zrobić. Podobno żyjemy w państwie prawa. Dlaczego jest dopuszczenie do tego, dlaczego policja nic z tym nie robi? – pyta pan Andrzej.

POLECAMY W SERWISIE POLSKATIMES.PL:

Materiał oryginalny: UWAGA! TVN 14.09 Warszawa: Weszli do klubu, stracili majątek. 786 doniesień na policję w samej Warszawie! - Polska Times

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze 62

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

m
matahari

policja jest żałosna. i co wyszło z tych badań krwi? jaka ilość alkoholu, ile środków odurzających/pigułki gwałtu? nie dopatrzyła się przestępstwa, no naprawdę

G
Gość

Facet twierdzi że chciał wypić drinka i wyjść. .. Sory ale od tego jest bar lub inny klub. Stoi rozebrany z młodymi dziewczynami na nagraniu a to też kosztuje.

O
Ona

Wcale ich nie żałuje. .. Trzeba było poszukać sobie normalnej laski i znajomych a nie kręcić się po podejrzanych lokalach! Jeśli faceci przestaną tam chodzić klub zniknie nie bedzie stał pusty. Jest mnóstwo fajnych miejsc a wchodzicie w takie GÓWNO :D

G
Gość

Niech Pan na sali sądowej po najeżdża na Kaczyńskiego, Ziobrę i cały PIS. Właściciela nazwie pisowcem, rydzykowym cwaniakiem. Gwarantuję, że wyrok będzie po Pana myśli.

G
Gość

Pracujące tam qrvvy wysłać do kamieniołomów, właścicieli tego oszustwa

T
Taki Jeden
26 sierpnia, 18:29, człowiek:

- Sąd przedstawił to w taki sposób, że wchodząc do takiego lokalu powinienem wiedzieć…

Co powinien wiedzieć, że zostanie okradziony? Takie głupie stwierdzenia to wspieranie kurestwa i złodziejstwa. Wypierdolić z zawodu sędziego za takie głupie komentarze!

Wychodzi na to, że "wysoka sprawiedliwość" trzyma z gangusami.

G
Gość

no cóż w piątek w Lublinie też mi zaproponowano wejście do klubu na darmowego drinka.... Byłem delikatnie zawiany .....

Na szczęście nie poszedłem

Zresztą dobrym zwyczajem miałem ze sobą tylko tyle gotówki. ile mogłem stracić. żadnych kart !!!

B
Balamuth
7 września, 12:46, mecenas:

pan prezes poczuł moc pieniądza i chciał zaszaleć w burdelu, potem w sądzie dowiedział się , że powinien wiedzieć że będzie wydymany w takim miejscu... to nawet śmieszne jest

W burdelu płaci się 200 zł i wychodzi a te kluby to zwykle oszustwo

e
eee
7 września, 13:02, Gość:

I bardzo dobrze. Chcieli panowie atrakcji rozrywki to ja popamietaja na długo 🤣🤣🤣

150 tys długu to dobra kara? Tacy jak ty powinni trafiać do łagrówa za takie pierdolenie

G
Gość

I bardzo dobrze. Chcieli panowie atrakcji rozrywki to ja popamietaja na długo 🤣🤣🤣

m
mecenas

pan prezes poczuł moc pieniądza i chciał zaszaleć w burdelu, potem w sądzie dowiedział się , że powinien wiedzieć że będzie wydymany w takim miejscu... to nawet śmieszne jest

G
Gość
2 września, 15:06, Kr@k:

"Frajerów dętych nie sieją, nie orzą. sami się mnożą".

Do refleksji!

Dlaczego udajemy, że oracze nie maja w Polsce z górki?

G
Gość
27 sierpnia, 13:35, Putin:

Totalne zło jak można tak niszczyć ludzi ?? Przeklęte ladacznice

Ciekawe co z organizatorami tych miejsc schadzek? To też ladaco. Przecież tzw. panienki nie maja czytników kart bankowych. Nie kupują środków odurzających na bazarku i nie dosypuję ich na oczach ofiary do napoju. Dlaczego zawsze sprawcy i beneficjenci tego procederu nie są stygmatyzowani. Dlaczego panienki nie spotyka ostracyzm w ich środowisku? Taka kara byłaby skuteczna. Jedna z drugą 100 razy by się zastanowiła czy brać w tym udział.

G
Gość
13 sierpnia, 10:34, Alfred:

Qrwiszony i złodziejki, tak samo jak właściciel lokalu. czy państwo Polskie jest nadal słabe jak za Tuska żeby ze złodziejami zrobić porządek?

7 września, 11:24, Gość:

Po co tam wchodzisz, a później masz problem, znajdź sobie normalną babę i siedź na d.....a jak nie to płacz i płać, nie wstyd Ci pisać takie bzdety? fuj...

Te lokale to przykrywki w większości dla działań przestępczych. Wiedza o tym jest powszechna. Kogokolwiek nie zapytać to na jednym oddechu wymienia całe spektrum przestępstw związanych z tego typu lokalami. Oficjalnie handel narkotykami i prostytucja nie są w Polsce opodatkowane. Lokale te płacą w Polsce podatki. Ponadto, w mojej opinii,zwalnia to tzw. służby od ścigania przestępstw, ponieważ dzieje się to w ramach działalności gospodarczej. Jak wychodzi na światło dzienne jakaś sprawa to wszyscy mówią wiadomo co to jest. Mało kiedy dobierają się do tych biznesmenów. Wszyscy koncentrują się na ofiarach mniej więcej tak: wiedział/wiedziała sam sobie winien/winna, a po co poszła/poszedł. Organizatorzy pozostają poza kręgiem zainteresowania. Stygmatyzowane są ofiary. Technika manipulacyjna stosowana od lat. Dalszymi losami sprawców i ich przeszłością publiczność się nie zajmuje, nadal na językach ofiary. Co robią/robiły gangusy czerpiące z tego korzyści o tym sza. Czysta manipulacja. Lokale te po wypłynięciu takich spraw powinny mieć kontrole wszystkich urzędów jakie tylko możliwe, sanepidów, skarbówki, służb tajnych i jawnych.

G
Gość

Wiadomo, że takie przybytki, to działalność na granicy prawa, a nawet poza granicą, kto korzysta z takich miejsc i usług takich kobiet, musi się liczyć z konsekwencjami, tym bardziej, że zazwyczaj klienci są pijani, a nietrzezwemu można wcisnąć wszystko, łącznie z oskarżeniem nawet o morderstwo, bo na drugi dzień nie pamięta, co robił. Wiadomo też, że wiele kobiet jest pazernych na pieniądze, nie tylko prostytutki i dla kasy zrobią dużo.

Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3