Nasza Loteria SR - pasek na kartach artykułów

Unia pomoże, zepsuć możemy sami

(oprac. jp)
Józef Oleksy na dyżurze w TO
Józef Oleksy na dyżurze w TO B. Foss
Na pytania czytelników TO dotyczące przyszłości Polski w Unii Europejskiej odpowiadał na redakcyjnym dyżurze poseł SLD, przewodniczący sejmowej Komisji Europejskiej Józef Oleksy. Dyżur odbył się w poniedziałek 26 maja.

Kolejny raz wszyscy nawołują, w tym pan i premier, żeby głosować za Unią Europejską. Myśmy już raz brali udział w referendum, w 1996 roku o uwłaszczenie obywateli…
- Nie było takiego referendum… (Od redakcji: poseł Oleksy minął się tu z prawdą. 18 lutego 1996 roku odbyło się ogólnopolskie referendum, zarządzone przez prezydenta Lecha Wałęsę za zgodą Senatu, w którym Polacy mieli zadecydować o sposobie podziału między obywateli państwowego majątku. Referendum to okazało się nieważne, ponieważ średnia frekwencja wyniosła zaledwie 32,4 proc.).
- Nie było o uwłaszczenie? Bo coś kiedyś czytałam, że było takie.
- Było parę referendów w Polsce. Było konstytucyjne referendum.
- Było też o uwłaszczenie obywateli. A jak to uwłaszczenie przebiegało, proszę pana? I teraz w Unii może to samo będzie. Kto będzie bliżej żłobu, to skorzysta na tym. Bo proszę pana, kolejno premierzy: Buzek, Miller wychodzili i mówili, że trzeba uwłaszczyć obywateli, że trzeba podzielić ten dochód narodowy, który wypracowali w czasach PRL. A kto się tym uwłaszczył? Bezpłatne akcje dostały te osoby, co pracowały 10 lat. A osoby, które pracowały 30-35 lat ani grosza nie dostały.
- Tak, było trochę sytuacji w tej naszej transformacji, które ludzie uważają za zjawiska niesprawiedliwe. Dziś już natomiast nie ma to związku z Unią Europejską. Dlatego, że Unia się czym innym zajmuje.
- Ja wiem, ale proszę pana to jest takie obiecywanie jak i kiedyś.
- Ale skąd pani wie, że takie jak kiedyś?
- Myślę, że osoby z Państwowego Funduszu Ziemi skorzystają na Unii, a reszta może nie skorzystać.
- Wie pani, tu jest więcej nadziei. Pani postawa jest dość pesymistyczna. Proszę pamiętać, że gdy wchodzimy do Unii, to już Unia pilnuje, żeby zasady były dla wszystkich równe. To jest pewna gwarancja, że teraz już kto inny pilnuje, by było według jednakowych zasad. Niech pani poczucie krzywdy nie przenosi się na pesymizm wobec Unii. To prawda, że wiele krzywd jest w Polsce nie zaspokojonych i z takim bagażem idziemy do przyszłości.
- To jak pan przyznaje, że były rozwiązania niesprawiedliwe, to trzeba je jakoś ludziom naprawić.
- Tak, ale teraz to już nie ma z czego nawet.
- To widzi pan, wielu teraz się boi, że taka sama krzywda spotka ich w Unii Europejskiej.
- Ja dość ostrożnie zachowuję się jeśli chodzi o obiecywanie, bo ludziom się wydaje, że Unia Europejska za nas rozwiąże problemy. Te niesprawiedliwości, o których pani mówi są u nas, Unia nie jest nic im winna. My przyszłość musimy sami tu zbudować w Polsce. Unia nam może w tym pomóc, ale nie zrobi tego za nas.

Kilka lat wstecz były plany, że będzie budowany zalew w Teodorowie pod Ostrołęką w stronę Nowogrodu. Teraz to wszystko ucichło. A skoro u nas są takie słabe ziemie i kiepskie rolnictwo, to jakby to wszystko zalał, to może jakaś agroturystyka by się rozwinęła. Skoro wchodzimy za rok do Unii, to przydałoby się.
- Przydałoby się. Nie wiem dokładnie jaki jest stan rzeczy w tej sprawie, zorientuję się. Dobrze, że pan to sygnalizuje.

Stanisław Nowak, dyrektor Loży Mazowieckiej Business Centre Club : - Czemu do tej pory ani rząd, ani parlament nie potrafili wyodrębnić statystycznie Warszawy z Mazowsza.
- To nie takie proste.
- Ale Czechom udało się to z Pragą a Węgrom z Budapesztem.
- Ja nie twierdzę, że jest to niemożliwe. Mówię tylko, że niewielu chciało tego.
- Ale przez to tereny poza Warszawą mają utrudniony dostęp do funduszów strukturalnych. I Mazowsze będzie miało jeszcze gorzej.
- Nie, Warszawa idzie swoim torem. Strukturalne fundusze dla Mazowsza nie będą ponosiły uszczerbku z tytułu Warszawy. Ale ja uważam, że nie byłoby źle wydzielić Warszawę jako jeden podmiot metropolitalny.
- Mam też drugie pytanie. Dlaczego na Mazowszu tylko w Warszawie raz w miesiącu i ewentualnie w Płocku odbywają się szkolenia na temat funduszów pomocowych dla małych i średnich przedsiębiorstw?
- Nie ma żadnych powodów, żeby w Ostrołęce takich szkoleń nie było.
- Nie ma tego ani w Ostrołęce, nie słyszałem żeby były w Siedlcach i nie słyszałem o Radomiu. Tymczasem Warszawa daje tylko 40 miejsc na takie szkolenie raz w miesiącu. Nie ma więc szans, żeby ktoś się z zewnątrz dostał.
- Dobrze, że pan mówi, to ja zaraz to przekażę. Ważna sprawa. podejmiemy temat.

Co ma z sobą zrobić w dzisiejszych czasach rolnik, który ma siedem hektarów?
- Kupić więcej ziemi. Koniecznie.
- Ale na to trzeba mieć pieniądze.
- Będą tanie kredyty.
- Wie pan, takie kredyty jak dziś to można spłacać do końca życia.
- Nie, nie dziś. Bo dziś to jest obłęd. Dziś nie ma co brać takich kredytów. Natomiast muszą być transze kredytowe dla rolników na zakup ziemi. Teraz zresztą też są. Pan może dostać ulgi i ekstrakredyt na zakup ziemi.
- Te dopłaty do produkcji rolnej, które oferuje państwo, to one znikną wskutek wzrostu cen ziemi.
- Nie znikną. Pan ma siedem hektarów, to niespecjalnie pan je odczuje, ale gdyby miał pan sto, to na pewno by pan odczuł. Zachęcam pana do rozejrzenia się za tym kredytem na zakup ziemi. Komercyjny nie wchodzi dla pana w rachubę.
- Ale też nie ma gdzie tej ziemi kupić. Każdy się tej ziemi trzyma jak nie wiadomo czego.
- A na ile pan jest przywiązany do tej ziemi? Czy byłby pan gotów przenieść się na północ Polski na przykład i wziąć 100-150 hektarów z Państwowego Funduszu Ziemi. Niech pan to rozważy, na ile jest pan psychicznie przygotowany, żeby opuścić ojcowiznę.
- No raczej chyba nie.
- Ale skoro twierdzi pan, że tu nie ma pan jak dokupić ziemi, to kokosów pan nie zrobi na siedmiu hektarach. A co pan uprawia?
- Żyto, owies, ziemniaki i mleko. I z tego mleka tak naprawdę żyjemy.
- No ale ile krów pan może utrzymać na siedmiu hektarach?
- Najwyżej siedem.
- No to mało.
- Takie gospodarstwa się w ogóle nie liczą.
- Z czasem może być tak, że trzeba będzie zmienić zawód. Nie wszyscy mogą pracować przy produkcji żywności. Pan jest młody?
- 40 lat mam.
- No to młodzik z pana. Niech pan pomyśli (może teraz jeszcze nie, ale jak ruszy to nasze członkostwo) o zmianie zawodu, na któryś z tych, które będą preferowane. Życzę panu odwagi, wiem że nie jest lekko, ale idzie ku lepszemu, razem z Unią.
- Ja w to nie wierzę.
- To w co pan wierzy? Jak pan nie wierzy tak potężnej organizacji, która swoich rolników urządziła bardzo bogato, to dlaczego ma nam tutaj tego nie zrobić? Trzeba w to wierzyć.
- A jak ja mam wierzyć, jak mam ziemię piątej i szóstej klasy?
- Widzi pan, szóstej klasy to w ogóle w Unii nie uprawiają, bo to się zaharować można. Niech pan będzie optymistą.

Zdzisław Załuska, emerytowany księgarz: - W latach 1895-89 byłem posłem. Czy pan nie sądzi, że dokąd nie zmieni się model działania naszych partii, nie będzie można zrealizować żadnego programu rozwoju i naprawy państwa. Przecież na ogół we wszystkich partiach model ten obecnie polega na tym, że się dąży do władzy, albo osiąga władzę po to, żeby zapewnić swoim członkom stanowiska, funkcje, posady, a nie przede wszystkim żeby realizować program. I na tej zasadzie odbywa się nabór do partii. Wstępują do nich ludzie, którzy liczą na korzyści, a nie tacy, którzy chcą, żeby program był realizowany.
- Zjawisk tego typu jest niestety za dużo. Partie polityczne muszą poczuć odpowiedzialność za rządzenie. Tego jest za mało. Jest za dużo pustej gadaniny i prywaty, a za mało patrzenia przez pryzmat całego społeczeństwa i innych ludzi. To potrwa chyba zanim się coś zmieni. Na razie jesteśmy w takiej fazie, że trzeba ostro te złe zjawiska piętnować. Natomiast demokracja musi mieć czas na ustabilizowanie się. To nie jest usprawiedliwienie tych zjawisk i ja tak jak i pan potępiam je. Tylko, że nie bardzo widzę metodę, żeby zmusić partie polityczne do innego zachowania.
- Druga sprawa to kampania prounijna. Czy biorąc pod uwagę mentalność części społeczeństwa i skłonność do tego, że zawsze łatwiej zmobilizować ludzi na nie i przeciw niż na tak, czy nie należało częściej zwracać się też z hasłami "jesteśmy przeciw skutkom niewstąpienia Polski do Unii Europejskiej".
- Ma pan rację, Polacy lubią być na nie. Kupuję to. Niewiele czasu już zostało, ale przekażę pana pomysł kolegom w Warszawie.

ZUS jest w katastrofalnej sytuacji finansowej. Biorąc pod uwagę opinię Unii Polityki Realnej, która twierdzi, że jeżeli milion młodych Polaków znajdzie pracę w Unii Europejskiej i tam się ubezpieczy, to ZUS stanie się wówczas z pewnością niewypłacalny. Pytanie brzmi: w jaki sposób wówczas rząd polski wypłaci emerytury i renty?
- To jest wszystko uregulowane, to w negocjacjach było cały czas dyskutowane. Będzie ubezpieczony każdy Polak przebywający za granicą za pracą oraz jego żona i dzieci. I to był wielki sukces, bo ciężko było do tego dojść. Potem będą się państwa rozliczać; to nie uderzy w żaden bilans ZUS-u i nie załamie niczego.

Pytania do posła przysłał pocztą elektroniczną przewodniczący Ostrołęckiego Forum Gospodarczego Andrzej Kowalczyk .
- SLD i rząd wymyślił rządowy program "Przede wszystkim przedsiębiorczość". Niewiele z niego wyszło. I nie jest to opinia tylko przedsiębiorców. Podobno przygotowywany jest już drugi program. Czy nie jest to żart. Informacja moja pochodzi z Ministerstwa Gospodarki.
- Nie znam tego drugiego programu. Nie wiem czy to prawda, że jest przygotowywany. Wiem natomiast, że oceny realizacji tego pierwszego są różne. Częściowo on "zaskoczył" okazał się skuteczny i pomógł wielu firmom. Jednocześnie okazał się wysoce niewystarczający. Być może więc dlatego rząd przygotowuje jakąś jego nową mutację. Ten program zresztą i tak powinien być skorygowany, z powodu tego, że powinien on się wpisać w środki, które Polska dostanie od Unii Europejskiej. Kiedy ten program był pisany, pieniądze, które dostaniemy od Unii nie były jeszcze przecież dokładnie wyliczone. Poczekajmy zatem, to wszystko jest w toku i jest spóźnione. Poganiać musimy nie tylko w tej dziedzinie.
- Mam dla pana wiele uznania. Z grona SLD-owskich liderów uważam, że powinien pan jak najszybciej zostać powołany na premiera Rzeczypospolitej. Czy wyrazi pan zgodę, jeśli dostanie taką propozycję?
- Premierem już byłem i kosztowało mnie to dość dużo. Polsce będę służył w każdych okolicznościach i nie jest to slogan. Nie jest w moje życie wpisane na pierwszym planie robienie kariery osobistej. A dziś obejmowanie funkcji to żaden cymes (śmiech).

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!
Wróć na to.com.pl Tygodnik Ostrołęcki