Nasza Loteria - pasek na kartach artykułów

Turowo mlekiem płynące

mch
Alina i Mieczysław Klimaszewscy mieszkają w Turowie w gminie Czernice Borowe, gdzie prowadzą 60-hektarowe gospodarstwo rolne. Mają trójkę dzieci.

Starsza córka jest dziennikarką w TVN, młodsza uczennicą liceum ogólnokształcącego, a syn z żoną mieszka obok rodziców i zajmuje się doradztwem paszowym w zakresie żywienia bydła.
Gospodarstwo państwa Klimaszewskich nastawione jest na produkcję mleka. Gospodarze mają 50 krów mlecznych i około 30 innego bydła. W Turowie mieszkają od 18 lat. Przez ten czas ich gospodarstwo, pod względem wydajności, kilkakrotnie znalazło się w czołówce województwa mazowieckiego. Wydajność ta przekracza obecnie 8,8 tys. litrów, a niektóre krowy dochodzą nawet do 12 tysięcy.
- Dużo czasu zajmuje nam prowadzenie szczegółowej dokumentacji dla każdej krowy. Jest to uciążliwe zajęcie, ale i ułatwienie. W karcie znajdują się informacje o krowie: pochodzenie, data urodzenia oraz informacje o wcześniejszych pokoleniach oraz ich wydajności - wyjaśnia pan Mieczysław.

Mleko dla Danone

Państwo Klimaszewscy pobrali się w 1974 roku. Pan Mieczysław pracował wtedy jako nauczyciel w Zespole Szkół Zawodowych, a pani Alina w Powiatowym Zarządzie Gospodarki Wodnej i Melioracji. Jeszcze w latach 70. przeprowadzili się do Ciechanowa.
- Żona rozpoczęła pracę w Wydziale Rolnictwa w Urzędzie Wojewódzkim, a ja w Wojewódzkim Związku Kółek i Organizacji Rolniczych - wspomina Mieczysław Klimaszewski. W 1980 roku rodzice pani Aliny przepisali na nich swoje gospodarstwo. Klimaszewscy postanowili wówczas zająć się wyłącznie rolnictwem. Na początku uprawiali głównie rośliny nasienne i hodowali trochę trzody. W 1990 roku stanęła nowa obora na 12 krów.
- Na aukcjach kupiłem jałówki i zaczęliśmy oddawać mleko do mleczarni w Chorzelach. Produkcja zaczęła się rozrastać - opowiada gospodarz z Turowa. Duże wydajności i wysoka jakość mleka od początku wyróżniała gospodarstwo państwa Klimaszewskich w gminie. - W pewnym momencie oddawałem 12 konwi mleka, tyle samo co cała wieś - wspomina hodowca, który przed jedenastoma laty nawiązał współpracę z firmą Danone. Ówczesna współpraca z firmą przynosiła duże korzyści, dziś państwo Klimaszewscy narzekają na niskie ceny mleka płacone przez Danone. - Firma nie płaci nam za tłuszcz powyżej 4,3 proc., tylko za dużą zawartość białka. Gdyby płacono nam za mleko tak, jak w innych mleczarniach, nasza produkcja byłaby bardziej opłacalna - uważa Klimaszewski.

Robot karmiący

Gospodarze z Turowa rzadko korzystali dotychczas z kredytów. Ale to się zmienia. Ostatnio wydali 36 tys. zł na robota paszowego, który rozdaje paszę dziewięć razy dziennie.
- Robot podaje krowie tyle paszy, na ile zasłuży. Niektóre krowy muszą dostać nawet 12 kilogramów dziennie - tłumaczy pan Mieczysław. - Ważne są również względy zdrowotne zwierzęcia - dodaje pani Alina. - Chodzi o jednakowe pH żwacza zwierzęcia. Wtedy zużycie paszy jest mniejsze, a wydajność wzrasta, chociaż przy wydajności naszych krów niewiele się to zmieniło. Poprawiła się jednak zdrowotność i jesteśmy z tego bardzo zadowoleni. Robot rusza o piątej rano, a kończy pracę o północy, więc zwierzęta mają dodatkowo więcej ruchu. Państwo Klimaszewscy mylą też o zakupie jałówek i budowie nowej obory.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!
Wróć na to.com.pl Tygodnik Ostrołęcki