Nasza Loteria - pasek na kartach artykułów

Trudny powrót z bidula

Mieczysław Bubrzycki
Rafał w tamtym roku opuścił dom dziecka. Od paru tygodni mieszka w składziku obok osiedlowego wychodka.

Rafał jest jedynym synem z małżeństwa Anny i Ireneusza Skowronów z Ostrowi Mazowieckiej.
- Z mężem żyłam tylko trzy miesiące, bo wciąż siedział w więzieniu - mówi Anna Skowron. - Widywałam go tylko na widzeniach.
W Domu Dziecka w Dębinkach za Wyszkowem Rafał Skowron przebywał przez dziewięć lat. Trafił tam jako 9-letnie dziecko. Na pytanie o powody umieszczenia Rafała w domu dziecka, matka uśmiecha się i mówi:
- Do szkoły miał pod górkę...
Rafał widzi to inaczej.
- Miałem słabe warunki w domu - mówi.
Dziewięć lat minęło jak z bicza strzelił. Rafał nie należał do najbardziej wzorowych wychowanków. Zaliczył kilka ucieczek. Za każdym razem jechał do matki, która zdążyła się złączyć z drugim mężczyzną. Miała z nim syna, a potem z trzecim, któremu urodziła czworo dzieci - najstarsza córka idzie od września do pierwszej klasy, a najmłodsza jeszcze nie chodzi.
Rafał przyznaje jednak, że przez kilka lat w ogóle nie przyjeżdżał do matki, bo nawet nie wiedział, gdzie matka mieszka po przeprowadzce.
- Ja nie byłem taki mały, więc tęskniłem do domu i płakałem po nocach - wspomina.
Rafał ukończył tylko szkołę podstawową. Gdy miał 18 lat, opuścił Dębinki.
- Z bidula wróciłem pod koniec tamtych wakacji - opowiada 19-letni Rafał Skowron.
Zatrzymał się u matki, bo wciąż jest tam zameldowany. Matka od ośmiu lat zajmuje mieszkanie socjalne w baraku niedaleko szpitala. Mieszkanie składa się z dwóch pomieszczeń: kuchni i pokoju o łącznej powierzchni 26 m kw. Nie ma tu żadnych wygód (tylko prąd), wodę biorą ze wspólnej pompy w podwórku, a potrzeby fizjologiczne wraz z mieszkańcami kilku sąsiednich baraków załatwiają we wspólnym wychodku przy ulicy.

Rafał sypiał w kuchni

- Sam pan widzi, jakie tu warunki - Anna Skowron oprowadza mnie po niedużym mieszkaniu. - Sześcioletni syn Sebastian nie chce już spać z dziewczynami, muszę mu kupić jakiś jednoosobowy fotel, ale gdzie ja go wstawię? Naprawdę nie ma gdzie.
Konkubin pani Anny zatrudnia się dorywczo, ale ostatnio nigdzie nie pracuje, bo złamał sobie rękę. Usiłuje uspokoić płaczącą najmłodszą pociechę. W rogu pokoju gra stary czarno-biały telewizor, z dużych obrazów na ścianach spoglądają Pan Jezus i Matka Boska.
Rafał sypiał na rozkładanym fotelu w pomieszczeniu kuchennym. Gdy fotel złożono, było pół biedy. Po rozłożeniu nie było żadnego dostępu do szafek kuchennych i lodówki.
- Wujek (tak Rafał mówi o mężczyźnie matki - przyp. mb) wstawał do roboty o piątej rano, chodził po kuchni, hałasował, a ja nie mogłem spać - wyjaśnia Rafał.
Po wyjściu z bidula Rafał zgłosił się do Powiatowego Centrum Pomocy Rodzinie w Ostrowi Mazowieckiej.
- Napisał plan usamodzielnienia i otrzymał, zgodnie z ustawą o pomocy społecznej, pomoc pieniężną na usamodzielnienie w pełnej wysokości - mówi Katarzyna Błędowska z PCPR. - Pomoc została rozliczona, czyli Rafał przedstawił rachunki zakupu. To jest sumienny chłopak.
- Za otrzymane sześć i pół tysiąca złotych kupiłem meble i sprzęty kuchenne - wyjaśnia Rafał. - Trzymam je u mamy.
Wspólne mieszkanie w siedem osób na dwudziestu paru metrach doprowadzało do coraz częstszych konfliktów między Rafałem a konkubinem matki. W maju Rafał przeniósł się stamtąd do jednopokojowego mieszkania, do którego wchodzi się ze szczytu tego samego baraku. Mieszkał tam do niedawna jego rodzony ojciec wraz z obecną kobietą, ale wyprowadzili się już stamtąd.
- To mieszkanie stoi wolne od wielu miesięcy - mówi Rafał.
Gdy jednak wprowadził się tu Rafał, po kilku dniach zjawili się przedstawiciele gospodarki komunalnej i kazali mu się wynieść, a drzwi zaplombowali.
- Nie miałem dokąd iść - mówi Rafał. - Jest dość ciepło, więc wprowadziłem się do tego chlewka.

Od matki wyprowadził się do chlewka

W niedużym pustym pomieszczeniu w baraku gospodarczym, stojącym tuż przy ulicy Taczanowskiego, Rafał z pomocą kolegów ustawił rozkładany stary fotel i jakieś szafki. Wentylację ma stałą, bo w okienku obok drzwi nie ma szyby. Niestety, ze świeżym powietrzem miesza się fetor ścieków wylewających się z pobliskiego przepełnionego wychodka. Fekalia gromadzą się w obniżeniu terenu metr od drzwi do pomieszczenia, w którym sypia Rafał.
- Nie rozumiem, dlaczego wyrzucono mnie z tego mieszkania po ojcu, skoro od tylu miesięcy stoi puste - mówi Rafał. - To mieszkanie naprawdę małe, bez żadnych wygód i prawdopodobnie nie ma na nie chętnych. Ja zamieszkałbym tam, bo miałbym blisko do matki i ciotki. Mógłbym szybciej usamodzielnić się, znaleźć pracę, a są takie możliwości w Warszawie, a potem ożenić się. Czy to możliwe, żebym mieszkał przy szambie, a obok stało puste mieszkanie?

Mieszkanie komunalne się należy

- Rafał nie chciał kontynuować nauki, ale przy naszej pomocy ukończył kurs glazurniczy - mówi Katarzyna Błędowska z PCPR. - Chcieliśmy także znaleźć mu jakąś stałą pracę, ale powiedział, że sam rozejrzy się za jakimś dorywczym zatrudnieniem, bo lepiej zarobi.
- Pracuję dorywczo, a ostatnio chodzę na jagody - mówi Rafał Skowron.
Pozostaje sprawa mieszkania.
- Niestety, ani powiat, ani Powiatowe Centrum Pomocy Rodzinie, nie dysponują mieszkaniami, nie mamy też mieszkania chronionego - Katarzyna Błędowska z PCPR rozkłada ręce. - O pomoc w otrzymaniu mieszkania trzeba się zwracać do władz miasta.
Rafał twierdzi, że był w styczniu u burmistrza w sprawie mieszkania, ale usłyszał, że nie ma żadnych możliwości. Złożył też podanie o przydział mieszkania.
- Wniosek o przydział mieszkania komunalnego został złożony dopiero w styczniu i dlatego będzie rozpatrywany na początku następnego roku - mówi wiceburmistrz Jerzy Pawluczuk. - Gdyby pan Skowron złożył wniosek przed końcem roku, to zapewne byłby już na liście osób oczekujących na przydział mieszkania. Jest ona dość długa, bo zawiera ponad 80 nazwisk, a możliwości miasta są niewielkie. Mamy naprawdę dramatyczne przypadki. Dysponujemy w zasadzie tylko mieszkaniami z odzysku, a musimy zapewnić mieszkania zastępcze dla eksmitowanych także z mieszkań spółdzielczych. Znalezienie się na liście jest jednak podstawowym warunkiem, żeby otrzymać przydział na mieszkanie. Przypadki nietypowe staramy się załatwiać w pierwszej kolejności. Mam wrażenie, że pan Skowron spełnia warunki i na liście się znajdzie, ale jednak dopiero w przyszłym roku. Jeśli chodzi o to puste mieszkanie w baraku przy Taczanowskiego, to jest to lokal przeznaczony dla eksmitowanych. Nie zawsze osoby eksmitowane chcą się przeprowadzić do tego mieszkania i dlatego jakiś czas stoi ono puste. Komornik zapewnia jednak, że do połowy lipca ma tam zostać wyeksmitowany mężczyzna mieszkający w innej części miasta, przy ulicy Batorego.

* * *

Co roku domy dziecka opuszcza kilka osób z pow. ostrowskiego. Zwykle zamieszkują u swojej rodziny.
Zgodnie z obowiązującymi przepisami, Rafałowi Skowronowi jako osobie opuszczającej placówkę opiekuńczo-wychowawczą, powinno się pomóc także w uzyskaniu odpowiednich warunków mieszkaniowych. To przede wszystkim obowiązek Powiatowego Centrum Pomocy Rodzinie, które rozkłada bezradnie ręce. Burmistrz też nie daje Rafałowi żadnych szans, przynajmniej w tym roku.
Czy to znaczy, że Rafał będzie skazany na mieszkanie w pomieszczeniu gospodarczym? A może z pomocą czytelników znajdzie się jakieś rozwiązanie tej sytuacji?

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!
Wróć na to.com.pl Tygodnik Ostrołęcki