Nasza Loteria - pasek na kartach artykułów

Towary generalnie zdrożały

Iza Stańczak
Niedawno minęło pół roku, od kiedy jesteśmy w Unii. Przed wejściem do UE ludzie najbardziej obawiali się drożyzny, która zapanuje w sklepach.

Po 1 listopada przejrzeliśmy zatem ceny w wyszkowskich sklepach. Szczególnie uważnie przyjrzeliśmy się tym towarom, co do których klienci najbardziej obawiali się, że zdrożeją. Najbardziej obawiano się o ceny w branży budowlanej. Kto miał kupić materiały budowlane, biegł co sił, by zrealizować zakup jeszcze w kwietniu. Przede wszystkim obawiano się 22-procentowego VAT-u, wynikającego z dostosowania stawki do standardów unijnych. Ceny oczywiście wzrosły, ale nie wszystkich towarów i nie zawsze aż o 15 procent, bo tyle wynosiła różnica między starą a nową stawką VAT-u.

Tylko cegły nie zdrożały

- Po kwietniowej gorączce, gdy ludzie nie wiedzieli, czego mają się spodziewać, w maju był nawet spadek sprzedaży, ale teraz już ustabilizowała się i cena, i sprzedaż - mówi Barbara Mikołajczyk z firmy Delta.
Tę opinię potwierdza kierownik sprzedaży Centrobudu Maciej Toński.
- Generalnie wzrosły ceny na wiele produktów budowlanych, nawet od 15 do 25 procent. Do takich artykułów należą np. styropian i wełna. Ale np. cegła nie podrożała w ogóle. Tam, gdzie producenci podnosili ceny, rosły one również w punktach sprzedaży.
Gdy na światowym rynku wzrosły ceny surowców takich jak ropa naftowa, gaz, węgiel, stal, to musiały wzrosnąć też ceny produktów. I było to niezależne od wejścia do UE.
- Zmiany cen na rynku hutniczym miały wpływ na ruch cen artykułów stalowych - mówi Marcin Pawłowski z firmy Rolstal. - Wpływ na ruch cen miały też Chiny. Już na początku tego roku nastąpił duży wzrost cen, po pierwszym maja doszedł jeszcze 22-procentowy VAT. Jednak firma właśnie otworzyła w Wyszkowie swój oddział, co oznacza, że zmiany cen wcale nie hamują możliwości rozwoju. Realizujemy swoje plany, wprowadzamy nowe produkty, firma ma szanse się rozwijać. Po pierwszym maja ceny stali trochę spadły, ale do poziomu z początku roku już nie wróciły - dodaje.
Wyższym, 22-procentowym VAT-em obłożone są też maszyny rolnicze. Zdaniem sprzedawców maszyn i pasz, rolnicy nie mają na co narzekać.
- Sytuacja zmieniła się na plus po wejściu do Unii - mówi Ryszard Budziński z hurtowni rolniczej sprzedającej pasze i koncentraty. - Nasza polska żywność jest uważana w Unii za ekologiczną i zdrową. Dobrze sprzedaje się np. żywiec wieprzowy i wołowy, zatem wzrosła też sprzedaż pasz, które staniały i to jest korzystne dla rolników. Zainteresowanie kupnem jest większe, nawet o 10 procent.

Auta w zastoju

Zaskakująco słabe są wyniki w sprzedaży samochodów. Po wejściu do UE i oczekiwanej możliwości sprowadzania używanych samochodów, można byłoby przewidywać spory ruch na samochodowym rynku wtórnym.
- Ceny spadły nawet o 30 proc., a przy tym sprzedaż wcale nie wzrosła. W ubiegłym roku sprzedaliśmy około 350 aut, a do końca tego roku nie wiem, czy sprzedamy 200 - mówi Sebastian Wiśniewski prowadzący komis samochodowy.
To zjawisko potwierdzają inni handlowcy.
- Spadek cen o około 20 procent, a przy tym popyt mniejszy - mówi prowadzący inny komis Wojciech Polkowski. - Korzystne przepisy pozwalające każdemu sprowadzić zza granicy dowolny samochód używany spowodowały kłopoty właścicieli komisów, którzy pośredniczą w sprzedaży tylko krajowych pojazdów.

Zakazane plastikowe kulki

Narzekają też sprzedawcy zabawek.
- Rok temu VAT na zabawki wzrósł z 7 do 12 procent, a po 1 maja do 22 procent. Oprócz tego są dodatkowe wymogi bezpieczeństwa zabawek - narzeka Ewa Deluga z hurtowni Daria.
Zgodnie z normami unijnymi producenci muszą oznaczać zabawkę znakiem CE. Oznaczenie zgodności CE stanowi deklarację, że zabawki są zgodne z unijnymi wymogami bezpieczeństwa lub ze zbadanym i zatwierdzonym przez kompetentny organ modelem. Znak CE powinien być umieszczony na zabawkach lub na opakowaniu wraz z nazwą lub znakiem firmowym oraz adresem producenta na terenie UE. Z powodu wprowadzenia tych obostrzeń niektóre zabawki nie są już bezpieczne.
- Nie można nigdzie dostać np. pistoletów na kulki - mówi Ewa Deluga. - Ten produkt nie spełnia unijnej normy bezpieczeństwa. Można było sprzedać tylko zapasy - dodaje.

Czy ktoś w takim razie zyskał?

Generalnie spodziewaliśmy się zalewu rynku towarami unijnymi. A tymczasem to polskie towary podbijają rynki unijne. A poprawa ich sprzedaży napędza sprzedaż innych produktów. Nie wszyscy jednak budujemy, nie wszyscy kupujemy samochody. Nie da się uniknąć codziennych zakupów, zwłaszcza produktów spożywczych. Do czynników, które spowodowały zmiany cen, trzeba dodać wahania kursu złotego w stosunku do euro, wzrost popytu w Unii na produkty polskie, zmienne reakcje producentów i konsumentów, jak z szalonym popytem na cukier jeszcze przed 1 maja.

Zdrożało o złote, staniało o grosze

- Generalnie ceny cukru troszkę spadły, ale to są zmiany rzędu groszy, a nie złotówek, jak przy podwyżkach - mówi dyrektor PSS Społem w Wyszkowie Czesław Piotrowicz. - Ceny zmieniały się już wcześniej, przed wejściem do UE. Istnieje tendencja do wyrównywania cen, dlatego w ciągu całego roku było kilka podwyżek niewielkich. Ale zmiany cen nie idą tylko w górę, część produktów w ostatnim czasie staniała, np. chleb, bo tańsza jest mąka. Niektóre ceny zmieniają się sezonowo, niezależnie od naszego wejścia do UE. Nie odczulibyśmy tak różnic cen, gdybyśmy lepiej zarabiali - dodaje Piotrowicz. Jednak wbrew twierdzeniom prezesa
, to że Polacy mało zarabiają, sprawiło, że ceny podstawowych towarów nie poszybowały zanadto w górę. Sklepy po prostu nie mogły pozwolić sobie na całkowite zrzucenie zmiany cen na klienta. Wszyscy sprzedawcy musieli część kosztów wziąć na siebie.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!
Wróć na to.com.pl Tygodnik Ostrołęcki