Tour of California: Amerykańska misja Rafała Majki

Arlena Sokalska
Arlena Sokalska
Rafał Majka szykuje się już na Tour de France
Rafał Majka szykuje się już na Tour de France AP/EAST NEWS
Udostępnij:
Rafał Majka zajął drugie miejsce w Tour of California. To część przygotowań do Wielkiej Pętli.

- Przytkało mnie - przyznał szczerze Rafał Majka (Bora-Hansgrohe) po dwóch decydujących etapach na Amgen Tour of California. Na Mount Baldy - mimo ataków - nie zdołał odjechać rywalom, a na decydującej czasówce nie obronił koszulki lidera. - Cisnąłem z całych sił, starałem się najlepiej jak potrafiłem, ale to moja pierwsza czasówka w roku i tak czasem bywa - nie ukrywał rozczarowania Majka.

Kluczowe mogło być to, że wyścig w Kalifornii odbywał się na wysokości powyżej 2 tys. metrów. O ile triumfator wyścigu George Bennett tuż przed wyścigiem trenował na obozie wysokogórskim. o tyle Rafał Majka dopiero się tam wybiera -na trzy tygodnie. Ściganie w Kalifornii to dla Polaka tylko jeden z elementów przygotowań do Tour de France. Po zejściu z wysokości Majka wystartuje jeszcze w Tour de Slovenie (15-18 czerwca), a potem pojawi się w Gdyni i Krokowej na mistrzostwach Polski (21-25 czerwca).

Do Wielkiej Pętli przygotowuje się również Michał Kwiatkowski. Kolarz Sky jest w Teide na Teneryfie. - W Sierra Nevada można wjechać na górę i… zjechać na dół. Tyle. A tu - jeśli tylko ktoś chce - można pokręcić trochę na wysokości mniej więcej 2350 metrów. To bardzo wygodne - przekazuje na swojej stronie Kwiatkowski. Polak trenuje w nieco spartańskich warunkach. Mieszka w małym domku wraz z Chrisem Froomem, Woutem Poelsem, Christianem Kneesem i Mikelem Nieve. - Jest spartańsko. To pomaga nam się zupełnie wyłączyć i skupić na pracy. Czy oglądamy Giro? Nie, bo nie mamy telewizora. Moim oknem na świat jest twitter. Coś tam poczytam i potem dyskutujemy z chłopakami podczas treningu -dopowiada „Kwiato”. Co ciekawe, internet kolarze mają tylko do 23, bo potem wyłączane są... generatory prądu.

W Teide trenuje też wielu kolarzy innych ekip, w tym Trek Segafredo. Alberto Contador bardzo lubi te okolice. W wolnych chwilach pojawia się w mediach społecznościowych, a ostatnio sporym echem odbił się na świecie filmik, w którym Hiszpan prosi kierowców o szacunek i rozwagę wobec rowerzystów i kolarzy, zwłaszcza po ostatnich tragicznych wydarzeniach: śmierci Michele Scarponiego, rowerowego wypadku zawodnika MotoGP Nicky’ego Haydena, który wciąż walczy o życie oraz kilku innych incydentów w Hiszpanii.

Majka, Froome, Contador to kolarze, którzy będą się liczyć w walce o koszulkę lidera Tour de France.

Takie same ambicje ma też jadący właśnie w Giro d’Italia Nairo Quintana (Movistar). Kolumbijczyk postanowił w tym roku powalczyć o dublet, czyli zwycięstwo w dwóch wielkich tourach - włoskim i francuskim. Co ciekawe, peleton 100. edycji Giro d’Italia w sobotę zawitał do miejscowości Castellania. To tam urodził się Fausto Coppi, kolarz, który popełnił dublet po raz pierwszy w historii (w 1948 r.). Meta z kolei była w sanktuarium maryjnym na Oropie, miejscu kojarzonym przede wszystkim z tym, któremu udało się to po raz ostatni. Marco Pantani w 1998 r. najpierw wygrał Giro, a potem Wielką Pętlę. Ale Quintanie Oropa kojarzyć się dobrze nie będzie - nie dość, że przegrał etap z Tomem Dumoulinem (Team Sunweb), to jeszcze złapał kolejne sekundy do Holendra. Nawet jeśli więc Kolumbijczyk zdoła ostatecznie wygrać Giro, okupi to ogromnym wysiłkiem. Podobne doświadczenie miał Contador w 2015 r., który co prawda wygrał włoski tour, ale w Wielkiej Pętli zajął dopiero 5. miejsce.

Tymczasem Quintana jest w niewesołej sytuacji. Traci do Dumoulina prawie trzy minuty, a wcale nie widać, by Holender był gotów skapitulować w górach. Kluczowy będzie jednak trzeci tydzień. Już we wtorek pierwszy prawdziwy górski etap na Giro. Peleton wystartuje w Rovetcie, a potem w menu dnia: Mortirolo, Stelvio i Umbrail Pass. Podobnie trudne profile mają wszystkie kolejne etapy - aż do soboty.

Już etap niedzielny był zupełnie szalony. Przez 100 km peleton jechał w szalonym tempie nie chcąc odpuszczać ucieczki. Etap z Valdengodo Bergamo nazwano mini-Lombardią, bo końcówka przypomina słynny monument kończący zwykle sezon. Chętnych do ataku było wielu, ale każde kolejne próby były kasowane. Ostatecznie trzymano uciekinierów na krótkiej smyczy.

Peleton pędził na zjazdach, by dopaść uciekinierów, gdy wywrócił się właśnie Quintana. Co ciekawe, lider wyścigu Tom Dumoulin, wzorem dawnych mistrzów kolarskich, kazał zwolnić swoim pomocnikom. Toodmiana, bo ekipie Quintany zarzucano, że gdy na etapie dziewiątym doszło do poważnej kraksy, w której ucierpieli m.in. zawodnicy Sky, Movistar nie zwolnił. Dla Quintany wszystko skończyło się dobrze, finiszował w Bergamo jako drugi. Ale schody dopiero przed nimi.

Klasyfikacja końcowa Tour of California:

1. George Bennett (LottoNl-Jumbo)22:54:38,

2. Rafał Majka (Bora-Hansgrohe) +00:35, 3. 3. Andrew Talansky (Cannondale-Drapac)+00:36

Klasyfikacja generalne Giro d’Italia :

1. Tom Dumoulin (Sunweb) 63:48:08,

2. Nairo Quintana (Movistar) +02:41,

3. Thibaut Pinot (FDJ)+03:21

#TOPSportowy24 - SPORTOWY PRZEGLĄD INTERNETU

Wideo

Materiał oryginalny: Tour of California: Amerykańska misja Rafała Majki - Polska Times

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie