To była masakra na krajowej ósemce. Sylwia przeżyła, ale jest w śpiączce. Kobieta jechała do chorego na białaczkę syna (wideo, zdjęcia)

Sylwia Ludwiczak / Gazeta Współczesna
Dominik i Sylwia do niedawna nierozłączni, teraz walczą o swoje zdrowie osobno. Taksówka, którą podróżowała kobieta została dosłownie rozerwana na strzępy.
Dominik i Sylwia do niedawna nierozłączni, teraz walczą o swoje zdrowie osobno. Taksówka, którą podróżowała kobieta została dosłownie rozerwana na strzępy. Fot. Gazeta Współczesna / KWP Białystok
Sylwia i Dominik są ze sobą bardzo związani. Mama i syn przez ostatnie pół roku spędzali razem każdą chwilę. A teraz - choć oboje przeżywają najtrudniejszy okres w swoim życiu - muszą być rozłączeni. O ich lepsze jutro walczą inni.

MOŻESZ POMÓC

To była masakra na krajowej ósemce. Sylwia przeżyła, ale jest w śpiączce. Kobieta jechała do chorego na białaczkę syna (wideo, zdjęcia)
Fot. KWP Białystok

(fot. Fot. KWP Białystok)

MOŻESZ POMÓC

Wszelkie datki finansowe na rzecz rodziny można wpłacać na konto Rady Rodziców Szkoły Podstawowej w Księżynie, nr 33 8074 0003 0000 0651 2000 0020 z dopiskiem na pomoc dla rodziny Dominika i Sylwii Dziwniel.

Dominik cały czas pyta o mamę. A Sylwia, gdy ją wyciągali z samochodu po wypadku, wołała Dominika - mówi Leonard Jakiel, dziadek chłopca i tata kobiety. - Wnukowi nie powiedzieliśmy całej prawdy o wypadku, Sylwia o tym, co się dzieje z synkiem, dowie się, jak obudzi się ze śpiączki.

1 lutego niespełna 9-letni Dominik Dziwniel z Koplan koło Białegostoku miał przeszczep szpiku. Choremu na białaczkę bratu szpik oddała o trzy lata starsza siostra Diana.

Najbliższe dni pokażą, jak organizm chłopca zareaguje na przeszczep. Niestety, w tych decydujących chwilach nie będzie przy nim mamy... Sylwia Dziwniel 25 stycznia miała bowiem ciężki wypadek. W taksówkę, którą jechała po potrzebny do przeprowadzenia przeszczepu podpis, wjechał tir. Teraz Sylwia sama walczy o zdrowie w szpitalu.

Wszystko dla synka

Dominik zachorował w maju 2009 roku. Zaczęło się niewinnie - od zapalenia oskrzeli. Jednak trzytygodniowa terapia antybiotykowa nie dawała rezultatu, chłopczyk był coraz bardziej osłabiony. Nie mógł nic jeść, ciągle spał, miał stan podgorączkowy. W końcu, gdy mama z synkiem trafiła do innego pediatry, padło podejrzenie niedokrwistości i białaczki.

Sylwia natychmiast pojechała z Dominikiem do Dziecięcego Szpitala Klinicznego w Białymstoku. To był 24 czerwca. Tu po szczegółowych badaniach postawiono diagnozę: ostra białaczka limfoblastyczna wysokiego ryzyka. Ale lekarze stwierdzili, że mały Dominik ma nie tylko białaczkę, ale i tzw. zespół żyły głównej górnej, zakrzepicę dużych naczyń żylnych i dużą skrzeplinę w prawym przedsionku. Zaczęła się walka o życie i zdrowie chłopca.

- Wszystko to, co się działo, było dla nas ogromnym szokiem - opowiadała nam kilka tygodni temu 31-letnia Sylwia, która po rozwodzie z mężem sama wychowuje dzieci. - Dominik był do tej pory zdrowym, pogodnym dzieckiem, bardzo żywym. Siłą trzeba go było wieczorem do domu zapędzać. Nigdy poważnie nie chorował...

Teraz okazało się, że Dominik musi mieć przeszczep szpiku. Na szczęście, dawcą mogła być jego siostra. Ale jeszcze przed przeszczepem trzeba było usunąć guz ze śródpiersia chłopca. Na tę operację pojechał do Warszawy. Przeszedł jeszcze kilka cykli chemioterapii w DSK. Wszędzie towarzyszyła mu mama. Sylwia Dziwniel zrezygnowała z pracy, całkowicie poświęcając się synkowi. Walczyła nie tylko o jego zdrowie, ale też o to, by Dominik miał gdzie wrócić po przeszczepie.

Dotychczas bowiem trzyosobowa rodzina mieszkała na... 12 mkw., w przerobionej na lokal mieszkalny letniej kuchni! Bez łazienki, centralnego ogrzewania, kanalizacji. W takie warunki Dominik nie mógłby wrócić. Niewiele pomóc mogli rodzice Sylwii, którzy sami mieszkają na 21 mkw. z jeszcze jedną córką.

Jednak okazało się, że są osoby, które chcą tej rodzinie pomóc. Po medialnych apelach na ich konto wpływały pieniądze na leczenie Dominika. Zgłosiła się firma z okolic Warszawy, która podaruje Dziwnielom materiały budowlane i projekt nowego domu. Ma to być dobudowane do mieszkania rodziców Sylwii 56 mkw. - dwa pokoje, łazienka, kuchnia. Znalazł się też sponsor, który chce im kupić nowy piec. Rozbudowa mogłaby ruszyć już w marcu. Sylwia zaczęła nawet załatwiać związane z tym formalności...

Tir uderzył w taksówkę

Wszystko już się układało. Dominik szykowany był do przeszczepu. Od połowy stycznia razem z mamą przebywał w klinice w Lublinie. Zabieg zaplanowano na 1 lutego. 25 stycznia Sylwia musiała jeszcze przyjechać do Białegostoku po podpis byłego męża na dokumentach niezbędnych do operacji.

- Córka miała w Warszawie znajomego, który poprosił z kolei swojego znajomego taksówkarza o podwiezienie Sylwii do Białegostoku - opowiada Leonard Jakiel, tata Sylwii. - Umówili się, że odwiozą ją potem do Lublina. W trasę zabrał się z nimi jeszcze jeden znajomy. O godz. 20.45 córka dzwoniła, że jedzie do Białegostoku, że jest dobra droga... Mieli być na godz. 22. Potem, gdy do niej dzwoniłem, włączała się już tylko sekretarka.

Nikt nie przypuszczał, co to może oznaczać.

- Myślałem, że córka nie odzywa się, bo pojechała po podpis i od razu do Lublina - mówi pan Leonard. - Ale rano zadzwonił były zięć z pytaniem, czemu Sylwia nie przyjechała. Zamarliśmy. Zaczęliśmy jej szukać. Zadzwoniliśmy na policję. Okazało się, że był wypadek...

W nocy, niedaleko Jeżewa, w auto, którym jechali, uderzył tir, który wcześniej zderzył się z inną ciężarówką. Trzej mężczyźni z taksówki zginęli na miejscu. Sylwia cudem przeżyła. Taksówka była tak zmiażdżona, że początkowo policjanci myśleli, że przyjechali do wypadku tylko dwóch tirów. Kobieta w ciężkim stanie trafiła do szpitala.

- Córka ma pękniętą czaszkę, dwa kręgi szyjne, połamane żebra, rękę, nogi - wylicza pan Leonard. - Na szczęście, nie został uszkodzony rdzeń kręgowy.
Lekarze wprowadzili Sylwię w śpiączkę farmakologiczną. To pomoże jej walczyć o zdrowie. Na szczęście, jej stan ustabilizował się na tyle, że można było wykonać pierwszą ważną operację - zespolenia kończyny dolnej: goleni i uda. Ale przed nią jeszcze kilka kolejnych...
- Córka ma być w śpiączce 6 tygodni - mówi Leonard.

Wypadek Sylwii wstrząsnął całą rodziną. W Lublinie na powrót mamy czekał Dominik. Za kilka dni miał być przeszczep szpiku. - Razem z lekarzami i psychologiem ustaliliśmy, że do Dominika pojedzie jego tata i babcia - opowiada pan Leonard.

- Wnuk dopytywał się, gdzie mama. Powiedzieliśmy mu, że miała lekki wypadek, jest w szpitalu, nie może rozmawiać. Ale że zadzwoni do niego, jak będzie mogła. Uczuliliśmy też Dianę, aby nie mówiła za dużo bratu.
Na szczęście, zabiegu nie trzeba było przekładać. W miniony poniedziałek, 1 lutego, lekarze pobrali szpik od Diany i podali go Dominikowi. Wszyscy wierzą, że będzie dobrze i chłopiec za parę tygodni wyjdzie ze szpitala.

Muszą mieć gdzie wrócić

Chociaż Sylwia nie może chwilowo wspierać synka i walczyć o lepsze mieszkanie, znaleźli się ludzie, którzy chcą zadbać o przyszłość tej rodziny. Trwa poszukiwanie wykonawcy rozbudowy domu. Potrzebne są też pieniądze na leczenie i rehabilitację nie tylko Dominika, ale także Sylwii.
- Trzeba pomóc tej rodzinie! - zachęca Mirosław Guzewicz, dyrektor Szkoły Podstawowej w Księżynie, gdzie przed chorobą uczył się Dominik. - Już wcześniej zbieraliśmy pieniądze na pomoc Dominikowi, teraz, gdy jego mama miała wypadek, ta pomoc musi być jeszcze większa.
Szkoła uruchomiła specjalne konto na rzecz Dziwnielów. Sponsorów szuka też Podlaskie Stowarzyszenie na rzecz Transplantologii. Pomoc obiecuje również gmina Juchnowiec Kościelny. Jak zapewnia jej wójt, decyzja o wydaniu pozwolenia na budowę będzie maksymalnie przyspieszona.

- Nie możemy jako gmina uczestniczyć w pracach budowlano-remontowych na prywatnej posesji, ale może nasi pracownicy zechcą społecznie pomóc w rozbudowie? - zastanawia się wójt Czesław Jakubowicz. - Na pewno zorganizujemy też w urzędzie jakąś zbiórkę na rzecz tej rodziny.

Źródło: Gazeta Współczesna Sylwia jako jedyna przeżyła tragiczny wypadek, jest w śpiączce. Jechała do chorego na białaczkę synka

Komentarze 58

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Ż
ŻONA
W dniu 21.02.2010 o 17:41, ~Tomek~ napisał:

Znałem Pana Pawła (kierowcę taksówki) osobiście od ponad roku. Takich ludzi jak Pan Paweł jest bardzo mało na świecie. Ten człowiek był bardzo dobry do granic możliwości pomocny i niesamowicie uczciwy. Znałem go tylko rok niestety tylko rok. Byłem klientem Pana Pawła zawsze biła od niego dobroć i niesamowity uśmiech poczucie humoru. Żałuję że nie bedę miał juz przyjemności wybrać się w kurs z Panem Pawłem. O wypadku dowiedziałem sie wczoraj i nie mogę się z tym pogodzić. Tą drogą mam nadzieję że może i osobiście chcę złożyć kondolencję żonie Pana Pawła córce i wnuczce oraz całej rodzinie której nie znam akurat o tych najważniejszych osobach w swoim życiu wspominał...Panie Pawle zostanie Pan w mojej pamięci...



Bardzo dziekuje P.Tomku za ciepłe słowa dla mnie i wszystkich ukochanych ludzi przez mojego MĘZA i dla tych którzy jego kochali. Niema słów na to zeby wyrazic dobroć tego "faceta".Kto miał okazje poznac jego ten był szcześciarzem.Ja mialam to szczęscie 25 lat i do końca moich dzni zostanie ON w moim sercu .. MÓJ MĘŻU , KOCHANKU, PRZYJACIELU
SPOCZYWAJ W POKOJU. KOCHAM CIE I ZAWSZE BEDE CIĘ KOCHAĆ. CO PRZEZYLISMY RAZEM I TAK NAM TEGO NIKT NIE ODBIERZE..
~Tomek~
Znałem Pana Pawła (kierowcę taksówki) osobiście od ponad roku. Takich ludzi jak Pan Paweł jest bardzo mało na świecie. Ten człowiek był bardzo dobry do granic możliwości pomocny i niesamowicie uczciwy. Znałem go tylko rok niestety tylko rok. Byłem klientem Pana Pawła zawsze biła od niego dobroć i niesamowity uśmiech poczucie humoru. Żałuję że nie bedę miał juz przyjemności wybrać się w kurs z Panem Pawłem. O wypadku dowiedziałem sie wczoraj i nie mogę się z tym pogodzić. Tą drogą mam nadzieję że może i osobiście chcę złożyć kondolencję żonie Pana Pawła córce i wnuczce oraz całej rodzinie której nie znam akurat o tych najważniejszych osobach w swoim życiu wspominał...

Panie Pawle zostanie Pan w mojej pamięci...
G
Gość
W dniu 21.02.2010 o 09:10, gosc napisał:

tu w tej sprawie jest duzo nie jasnosc rozwódka przedstawia ciezkom sytułacje naszym meza i jaka jest pokrzywdzona przez los ......miała jechac ze swoim konkubinem pociagiem do BIOŁEGOSTOKU tu ona nie myslała ze oni maja rodziny i kto o tak pózniej godzinie takie rzeczy planuje i w tak trudnych warunkach pogodowych nam juz nic nie zwróci mazów a kłamstwa i brednie sa tu nie na miejscu ze strony taty p.sylwi .............................niech ktos pomysli zanim cos powie bo tu nawet winnych niema ze wysłano do nas fundacje która chciała sie na nas wzbogacic i zrobiła tylko przykrosc


Moim zdaniem to ten wypadek zdarzył się przez tą Sylwie bo Bóg ją skarał zamiast siedzieć w szpitalu z chorym dzieckiem który na drugi dzień miał mieć przeszczep to ona się włóczyła po nocy ,że niby podpis załatwiała może jest ktoś naiwny kto w to wierzy ale nie ja !! To teraz sumienie do końca życia będzie ją gryzło ,że niewinni ludzie przez nią zgineli. I jeszcze chce pieniędzy ze swoją rodzinką wyrwać od ludzi bo nadarzyła się okazja jakby trochę godności mieli to by się wstydzili i cicho siedzieli .A jaka ona biedna chorych dzieci jest dużo .a ona jakiegoś konkubenta miała to niech zarobi na rodzinę skoro z nią jest .Tylko że najłatwiej powiedzieć zbudujcie nam dom bo my biedni i nieszczęśliwi.
g
gosc
W dniu 21.02.2010 o 07:30, Gość napisał:

Media wygadują różne głupoty zainteresowali się tylko P.Sylwią i zrobili z niej taką biedną pokrzywdzoną i nieszczęśliwą kobietę.Ludzie wierzą w to co gazety piszą itd.,ale ja od początku widziałam ,że za dużo szumu jest wokół jednej ofiary,a teraz jeszcze czytam że jej rodzinka zmyśla głupoty .A poco to wszystko robią? Bo oni nikogo nie opłakują i mają czas żeby kombinować jak losem biednej córki więcej kasy wyciągnąć od bogatych ludzi.Nie wiem jaki jest stan tej Sylwi ale mam pytanie czy ona chociaż raz skontaktowała się z paniami czy ona wogóle przeprosiła was że po części z jej winy zgineli wasi mężowie? pewnie nie znalazła na to czasu ani ona ani jej rodzina . A wypowiedziami na forum nijakiego "ULTIMATE" proszę się nie przejmować bo to mało inteligentny człowiek ja czytam często jego wypowiedzi i wiem,że to deb***.


tu w tej sprawie jest duzo nie jasnosc rozwódka przedstawia ciezkom sytułacje naszym meza i jaka jest pokrzywdzona przez los ......miała jechac ze swoim konkubinem pociagiem do BIOŁEGOSTOKU tu ona nie myslała ze oni maja rodziny i kto o tak pózniej godzinie takie rzeczy planuje i w tak trudnych warunkach pogodowych nam juz nic nie zwróci mazów a kłamstwa i brednie sa tu nie na miejscu ze strony taty p.sylwi .............................niech ktos pomysli zanim cos powie bo tu nawet winnych niema ze wysłano do nas fundacje która chciała sie na nas wzbogacic i zrobiła tylko przykrosc
G
Gość
W dniu 20.02.2010 o 22:24, ŻONA napisał:

CZY TO TAK TRUDNO ZROZUMIEC ZE CHODZI O TO ZE ZAPOMNIANO O RODZINACH KTÓRE POZOSTAŁY W ŻAŁOBIE PO ZMARŁYCH PANACH.NIE MA ZADNEGO ZAINTERESOWANIA CZY MIALY ZA CO POCHOWAC MĘŻÓW , CZY MAJĄ ZA CO ŻYC I JAKI DALSZY LOS ICH BEDZIE BEZ TATUSIAÓW,MĘŻÓW , DZIADKA. A PRZECIEZ W PIERWSZYCH GODZINACH, DNIACH PO WYPADKU MÓWIONO O TYM WYDARZENIU " MASAKRA" NA CAŁĄ POLSKE , ALE CO POD KĄTEM P. SYLWII I JEJ RODZINY TYLKO??!! ŻYJEMY W PAŃSTWIE KŁAMSTWA .JAK TO MOŻLIWE ZE P.SYLWIA MIALA WYPADEK W DRODZE POWROTNEJ ZE SZPITALA PO OPERACJI SYNKA, JEZELI BYŁA 1.02 , A "MASAKRA" BYŁA 25.01. POZDRAWIAM WSZYSTKICH KTÓRZY SŁUCHAJĄ BZDUR TATY , P. SYLWII.


Media wygadują różne głupoty zainteresowali się tylko P.Sylwią i zrobili z niej taką biedną pokrzywdzoną i nieszczęśliwą kobietę.Ludzie wierzą w to co gazety piszą itd.,ale ja od początku widziałam ,że za dużo szumu jest wokół jednej ofiary,a teraz jeszcze czytam że jej rodzinka zmyśla głupoty .A poco to wszystko robią? Bo oni nikogo nie opłakują i mają czas żeby kombinować jak losem biednej córki więcej kasy wyciągnąć od bogatych ludzi.Nie wiem jaki jest stan tej Sylwi ale mam pytanie czy ona chociaż raz skontaktowała się z paniami czy ona wogóle przeprosiła was że po części z jej winy zgineli wasi mężowie? pewnie nie znalazła na to czasu ani ona ani jej rodzina . A wypowiedziami na forum nijakiego "ULTIMATE" proszę się nie przejmować bo to mało inteligentny człowiek ja czytam często jego wypowiedzi i wiem,że to deb***.
Ż
ŻONA
W dniu 20.02.2010 o 21:54, Gość napisał:

człowieku czytam to co ty wypisujesz i wpale sie nie mieści jeżeli tak dostałeś po du........e to nie powinieneś być obojętny na lucką krzywde ,a ty sie normalnie pastwisz nad tymi ludzmi przecierz oni przerzywają tragedie czy nie ma w tobie ludzkich uczuć troche taktu bo tym żonom jest i tak ciężko a ty pleciesz co ci ślina na język przynieśie to proste że kogoś coś boli że źle robią bo taka prawda, że ojciec zanim coś powie to powinien najpierw skontaktować się z żonami ofiar bo to one są najbardziej poszkodowane i czytając wywiady tego pana to wiadomo że one cierpią jeżeli jeszcze słyszą że są jakieś kłamstwa i niejasności, a to przecierz dla ich wnuka czy syna był organizowany ten wyjazd i przez nich zgineli niewinni ludzie ja wiem że dla nich liczy się teraz ta chwila że mogą wyciągnąć ile się da tylko zastanawiam się czy choć raz skontaktowali się z tymi kobietami-żonami po śmierci czy im podziękowali za taką pomoc i czy choć raz pomyśleli o tych kobietach a nie egoistycznie tylko o swojej córce i wnuku. I zastanuw się zanim coś napiszesz ultimate czy jak cię tam zwą że twoje słowa mogą kogoś ranić a im to już naprawdę nie jest potrzebne



CZY TO TAK TRUDNO ZROZUMIEC ZE CHODZI O TO ZE ZAPOMNIANO O RODZINACH KTÓRE POZOSTAŁY W ŻAŁOBIE PO ZMARŁYCH PANACH.NIE MA ZADNEGO ZAINTERESOWANIA CZY MIALY ZA CO POCHOWAC MĘŻÓW , CZY MAJĄ ZA CO ŻYC I JAKI DALSZY LOS ICH BEDZIE BEZ TATUSIAÓW,MĘŻÓW , DZIADKA. A PRZECIEZ W PIERWSZYCH GODZINACH, DNIACH PO WYPADKU MÓWIONO O TYM WYDARZENIU " MASAKRA" NA CAŁĄ POLSKE , ALE CO POD KĄTEM P. SYLWII I JEJ RODZINY TYLKO??!! ŻYJEMY W PAŃSTWIE KŁAMSTWA .JAK TO MOŻLIWE ZE P.SYLWIA MIALA WYPADEK W DRODZE POWROTNEJ ZE SZPITALA PO OPERACJI SYNKA, JEZELI BYŁA 1.02 , A "MASAKRA" BYŁA 25.01. POZDRAWIAM WSZYSTKICH KTÓRZY SŁUCHAJĄ BZDUR TATY , P. SYLWII.
G
Gość
człowieku czytam to co ty wypisujesz i wpale sie nie mieści jeżeli tak dostałeś po du........e to nie powinieneś być obojętny na lucką krzywde ,a ty sie normalnie pastwisz nad tymi ludzmi przecierz oni przerzywają tragedie czy nie ma w tobie ludzkich uczuć troche taktu bo tym żonom jest i tak ciężko a ty pleciesz co ci ślina na język przynieśie to proste że kogoś coś boli że źle robią bo taka prawda, że ojciec zanim coś powie to powinien najpierw skontaktować się z żonami ofiar bo to one są najbardziej poszkodowane i czytając wywiady tego pana to wiadomo że one cierpią jeżeli jeszcze słyszą że są jakieś kłamstwa i niejasności, a to przecierz dla ich wnuka czy syna był organizowany ten wyjazd i przez nich zgineli niewinni ludzie ja wiem że dla nich liczy się teraz ta chwila że mogą wyciągnąć ile się da tylko zastanawiam się czy choć raz skontaktowali się z tymi kobietami-żonami po śmierci czy im podziękowali za taką pomoc i czy choć raz pomyśleli o tych kobietach a nie egoistycznie tylko o swojej córce i wnuku. I zastanuw się zanim coś napiszesz ultimate czy jak cię tam zwą że twoje słowa mogą kogoś ranić a im to już naprawdę nie jest potrzebne
G
Gość
W dniu 20.02.2010 o 21:14, Ultimate napisał:

gosc - A co Panią to obchodzi niech opowiada ja tam żyję obojętnie do takich zdarzeń, jak chce to niech wciska makaron dziennikarzom, ludziom itd.No to trudno jak był głównym źródłem dochodów, a Pani da sobie jakoś radę(pracuje jeśli można wiedzieć) ?


Tą kobiete obchodzi co ten ojciec wygaduje bo dotyczy to jej dzieci i zmarłego męża tobie może jest to obojętne ,ale jej nie!!!!!!! Nie udzielaj się tu jeszcze się głupio pytasz o to czy ta kobieta pracuje a co cię to obchodzi???
U
Ultimate
gosc - A co Panią to obchodzi niech opowiada ja tam żyję obojętnie do takich zdarzeń, jak chce to niech wciska makaron dziennikarzom, ludziom itd.

No to trudno jak był głównym źródłem dochodów, a Pani da sobie jakoś radę(pracuje jeśli można wiedzieć) ?
U
Ultimate
gosc - A co Panią to obchodzi niech opowiada ja tam żyję obojętnie do takich zdarzeń, jak chce to niech wciska makaron dziennikarzom, ludziom itd.

No to trudno jak był głównym źródłem dochodów, a Pani da sobie jakoś radę(pracuje jeśli można wiedzieć) ?
g
gosc
W dniu 20.02.2010 o 20:31, Ultimate napisał:

Mam rozumieć, że Pani jest przykro, że nie opisują w gazecie w internecie Pani rodziny itd. Chce Pani też na tym zarobić ? Jeśli Oni się na tym wzbogacają to znak, że nie mają godności. A to pisze Pani, że jest ciężko pod jakim względem finansowym tak ? Mąż był głównym źródłem dochodów ?


ja nie chce na niczym zarobic tylko nich ten tata P.sylwi nie opowiada bajek do gazet i telewizij tak maz był jednym zródłem dochodu pod kazdy wzgledem jest ciezko i nie tylko mi ale równiez drugiej pani zonie drugiego zmarłego pana dobijaja nas te artukuły z wywiadami ojca p.sylwi zanim cos mówi ten pan to moze powinien sie z nami skataktowac a nie opowiadac dziwne rzeczy
U
Ultimate
Mam rozumieć, że Pani jest przykro, że nie opisują w gazecie w internecie Pani rodziny itd. Chce Pani też na tym zarobić ? Jeśli Oni się na tym wzbogacają to znak, że nie mają godności. A to pisze Pani, że jest ciężko pod jakim względem finansowym tak ? Mąż był głównym źródłem dochodów ?
g
gosc
W dniu 20.02.2010 o 20:02, Ultimate napisał:

Ja dostałem bardzo dobrze po swojej du*** od życia. A takich co chcą niby pomagać mam gdzieś, bo wiem, że chcą na tym tylko nieźle zarobić. No to jak jesteś bliską osobą to im jakoś pomóż, a nie piszesz na forum i chcesz coś udowodnić, że piszą tylko o jakiejś kobiecie.


jakos cieszko pomóc samej sobie człowieku zginoł mój maz z którym miałam kontakt ty od samego poczatku jakos dziwnie podchodzisz to moze ty tu wogule nie pisz i nie połuczaj innych i taka jest prawda ZE rodzina
P sylwi wzbogadza sie na opowiadaniu nie prawdy do gazet bo tego za darmo sie nie pisze .................................
U
Ultimate
Ja dostałem bardzo dobrze po swojej du*** od życia. A takich co chcą niby pomagać mam gdzieś, bo wiem, że chcą na tym tylko nieźle zarobić.

No to jak jesteś bliską osobą to im jakoś pomóż, a nie piszesz na forum i chcesz coś udowodnić, że piszą tylko o jakiejś kobiecie.
g
gosc
W dniu 20.02.2010 o 19:36, Ultimate napisał:

A ty kim jesteś, że tak dużo wiesz ? Jeśli ci się nie podoba co piszą inni nie zaglądaj i tyle. To jest tylko forum publiczne.


wiem duzo bo jestem bliskom osoba zmarłego i wiem bardzo duzo i nie pozwole zby ktos wzbogacała sie na krzywdzie naszje widze z ty w zyciu nie doznałes krzywdy i nie masz współczucia własnie tacy ludzie jak ty chcieli nam pomagac i wzbogacic sie na nas wiem jeszcze wiecej nie ni pozwol na klłąma nie wtej sprawie ............................
Dodaj ogłoszenie