Nasza Loteria SR - pasek na kartach artykułów

Szynowe autobusy to mrzonka

Jacek Pawłowski
Prezes Przewozów Regionalnych i mazowiecki dyrektor spółki w czasie konferencji prasowej nt. likwidacji pociągów.
Prezes Przewozów Regionalnych i mazowiecki dyrektor spółki w czasie konferencji prasowej nt. likwidacji pociągów. J. Pawłowski
Prezes spółki PKP Przewozy Regionalne przyznaje, że były absurdy w rozkładach jazdy pociągów z Ostrołęki; zapewnia, że jego firma prowadzi działania marketingowe, by pozyskać pasażerów i rozwiewa złudzenia, że jakoby możliwe było przywrócenie ruchu na liniach z Ostrołęki do Szczytna i do Małkini.

Zarząd Województwa Mazowieckiego dofinansował kwotą 24,458 mln zł spółkę PKP Przewozy Regionalne. Jest to dofinansowanie przez wojewódzki samorząd tylko 201 nieopłacalnych dla PKP pociągów spośród 695 kursujących po Mazowszu. Wyliczenia to jednak czysto teoretyczne, ponieważ PKP Przewozy Regionalne to spółka ogólnopolska, otrzymująca dotacje z samorządów szesnastu województw. Samorządowe dofinansowania do pociągów trafiają do wspólnego worka i tak naprawdę poszczególne województwa nie mają kontroli nad tym w jaki sposób kolejowa spółka wydaje te pieniądze. Budzi to niepokój, a czasami bunt samorządów wojewódzkich.

Regionalne muszą być dotowane

- Z naszej strony jest wola, żeby dofinansowywać przewozy regionalne na Mazowszu - deklaruje odpowiedzialny za transport wicemarszałek województwa Bogusław Kowalski, ale jednocześnie zastrzega: - Bez wpływu na zarządzanie i wglądu w koszty przedsiębiorstwa nie ma możliwości skutecznej realizacji zadania, jakim jest dofinansowanie przez samorządy przewozów regionalnych. Wystąpiliśmy z propozycją podziału spółki na mniejsze jednostki rzeczywiście odpowiedzialne za przewozy w danym regionie.
Jednak województwa nie dofinansowują kolei własnymi pieniędzmi. Dzielą dotację państwa przekazywaną przez ministra finansów. W zasadzie więc niewiele się zmieniło. Na kolej nadal łoży państwo. Tyle, że pośrednikiem w przekazywaniu pieniędzy jest samorządowa administracja województw. Dłuższa droga w przepływie pieniędzy nie zmienia jednak faktu, że państwo daje o wiele za mało pieniędzy na deficytowe pociągi, w stosunku do złożonych obietnic. Kiedy dzielono PKP na mniejsze spółki, projekt restrukturyzacji przewidywał, że w 2002 roku na przewozy regionalne w całej Polsce państwo przeznaczy 500 mln zł, przeznaczyło 300. Na ten rok miało być 800 mln zł, okazało się, że jest tylko 300.
- Pociągi regionalne muszą być dotowane i tak jest na całym świecie - mówi prezes PKP Przewozów Regionalnych Tadeusz Matyla. - Jeżeli więc dostaliśmy tak mało pieniędzy, musimy likwidować przewozy. Rozkład na 2003 rok zaplanowaliśmy zgodnie z obietnicą, że dostaniemy 800 mln zł. Jeżeli mamy tylko 300, to musimy wycofać w całej Polsce 1050 pociągów.

Mniej dotacji, więcej likwidacji

Na Mazowszu do likwidacji było przeznaczonych 89 pociągów, z czego 51 na tzw. prowincji (reszta to linie podwarszawskie). Miały przestać kursować 10 marca, ale wskutek protestu zarządu województwa, termin wycofania pociągów został przesunięty na koniec kwietnia. Przypomnijmy, że wśród kursów przeznaczonych do likwidacji były co najmniej dwa połączenia Ostrołęki z Tłuszczem skomunikowane dalej do Warszawy. Obecnie, jak podaje rzeczniczka marszałka mazowieckiego Wiesława Lipińska, przedstawiciele Urzędu Marszałkowskiego w Warszawie biorą udział w pracach komisji, która została powołana do analizy zasadności planowanego przez PKP zawieszenia przewozów regionalnych. Wyniki tej analizy mają być znane do 10 kwietnia i wówczas ma być już ostatecznie wiadomo, które pociągi znikną z rozkładu.
O ile jednak prace komisji mogą zweryfikować na korzyść pasażerów kilka połączeń podwarszawskich, o tyle nie należy mieć złudzeń, że któryś z ostrołęckich kursów uchroni się przed likwidacją. Jak mówi prezes spółki PKP Przewozy Regionalne Tadeusz Matyla "potok pasażerów jest w Ostrołęce najmniejszy na Mazowszu“, a do likwidacji przeznaczono kursy, z których wpływy z biletów nie pokrywają nawet jednej trzeciej kosztów.

Ile kosztuje pociąg

Koszty kursowania pociągów są bardzo wysokie. Jeden kilometr jazdy pociągu regionalnego kosztuje 23 zł, podczas gdy autobusu - 3 zł. Czy są to koszty uzasadnione, to osobna kwestia. Z jednej strony PKP i wszystkie kolejowe spółki często bywają oskarżane o nieliczenie się z kosztami, z drugiej zaś - protesty związków zawodowych kolejarzy dotyczące ograniczania obsady pociągów i wynikającego z tego zagrożenia bezpieczeństwa podróżnych, każą twierdzić że prawda jest gdzieś pośrodku. Faktem jednak jest, że na razie 23 złote za kilometr to oficjalny przelicznik państwowej kolei. Oznacza to, że każdy kurs między Ostrołęką, a Warszawą kosztuje kolej ponad 2500 zł.
Z tego przelicznika wynika, że aby kursy pociągów z Ostrołęki do Warszawy bilansowały się na zero, codziennie każdym ze składów musiałoby jeździć ok. 180 pasażerów wykupujących pełnopłatne bilety z Ostrołęki do Warszawy. Ewentualnie mogłoby to być ponad sto pełnopłatnych biletów, żeby jakiś kurs mógł "załapać się" na dotację z samorządowych pieniędzy. Tymczasem z codziennych obserwacji wynika, że stu pasażerów na kurs byłoby bardzo ciężko pozyskać, a o stu płacących sto procent ceny biletu można wyłącznie pomarzyć. Tym bardziej, że jak twierdzi prezes Matyla, dwie trzecie podróżnych w pociągach regionalnych jeździ na ulgowych biletach.

Konkurencja w autobusach

- Pasażerowie przesiedli się na autobusy, które często kursują dokładnie wzdłuż linii kolejowej - narzeka prezes Przewozów Regionalnych, ale czy kolej robi cokolwiek, żeby pasażerów pozyskać? Wolno jeżdżące, zdewastowane wagony, zniszczone dworce i stacje, rządzący w pociągach zamiast konduktorów wymuszacze drobnych sum pieniędzy skutecznie zniechęcają pasażerów do korzystania z usług PKP. Do niedawna odpowiedź PKP Przewozów Regionalnych była jedna: "na marketing nie mamy pieniędzy". Spółka jednak z tej obowiązującej oficjalnie odpowiedzi ostatnio się wycofała, może dlatego, że średnio zdolny student zarządzania wie, iż wiele przedsięwzięć marketingowych nie wymaga ponoszenia dodatkowych nakładów.
- Niekorzystna dla Ostrołęki jest odległość dworca kolejowego od miasta - mówi mazowiecki dyrektor Przewozów Regionalnych PKP Janusz Dettlaff. - Ale próbujemy pozyskać pasażerów. Prezydent Ostrołęki Ryszard Załuska rozmawia z nami na ten temat. Niewykluczone, że pasażerowie PKP będą mogli w Ostrołęce jeździć autobusami miejskimi na podstawie biletów kolejowych. Jeżeli zostaną dostosowane do siebie rozkłady jazdy autobusów i pociągów, jest szansa, że pozyskamy dodatkowych podróżnych.
Koleje państwowe obserwując działania konkurencji policzyły, że z Ostrołęki i okolicznych miejscowości codziennie odjeżdża 116 pekaesowskich i prywatnych autobusów do Warszawy. Czy działania, o których mówi dyrektor Dettlaff przyniosą skutek? Ciężko powiedzieć. Faktem jest, że gdy kolejowy bilet do Warszawy kosztuje 15 zł, to prywatne autobusy wożą pasażerów za znacznie niższą cenę, a i PKS usiłuje dotrzymać im kroku obtaniając bilety na niektóre kursy. Przejęcie choćby części pasażerów autobusów byłoby możliwe gdyby pociągi jeździły szybciej, tymczasem na nie remontowanej od ćwierć wieku linii do Tłuszcza pociągi jeżdżą z prędkością 40, najwyżej 50 kilometrów na godzinę, co nie czyni oferty PKP zbyt atrakcyjną. Tymczasem na przystosowanie linii do Tłuszcza do normalnej prędkości pociągów potrzeba ok. 20 mln zł. Ani Przewozy Regionalne, ani samorządy takich pieniędzy nie mają. Kolej wychodzi wprawdzie z ofertą tańszych biletów weekendowych czy rodzinnych, ale czy przyniosą one oczekiwany skutek? Raczej nie należy się tego się spodziewać.

Nie będzie szynowych autobusów

Spółka odpowiedzialna za przewozy regionalne przyznała, że do niedawna utrzymywała w rozkładzie jazdy pociągów z Ostrołęki ewidentne absurdy polegające na tym, że składy jadące bezpośrednio do Warszawy figurowały w rozkładzie jako pociągi przesiadkowe. Korekta w rozkładzie jazdy poprawiła informację dla podróżnych, ale czasu podróży do Warszawy nie skróciła.
Przewozy Regionalne rozwiewają również złudzenia, że uda się na deficytowe linie wprowadzić autobusy szynowe, które są tańsze w eksploatacji niż typowe pociągi. Zarząd Województwa Mazowieckiego otrzymał wprawdzie w tym roku od państwa 6 mln zł na zakup autobusów szynowych, ale już marszałek wystąpił do ministra finansów o zgodę, by pieniądze te można było przeznaczyć nie na zakup autobusów, a na remont pociągów.
- Zakup jednego czy dwóch autobusów szynowych nie rozwiążą problemu - mówi wicemarszałek Kowalski - a wyremontowanie taboru, poprawi warunki podróżowania mieszkańców Mazowsza. Poza tym jeśli minister finansów wyrazi zgodę, to remonty pociągów zlecimy zakładom z terenu województwa
Dlaczego samorząd województwa nie chce kupować autobusów szynowych? Jak twierdzą specjaliści, w polskich warunkach jest to zakup nieopłacalny.
- Autobusy szynowe nie mają szans zastosowania na Mazowszu - mówi prezes Przewozów Regionalnych Tadeusz Matyla. - W Polsce takie autobusy nie są produkowane, a kupując je za granicą, musielibyśmy zamawiać pojazdy, w których byłyby konieczne poważne zmiany konstrukcyjne. W Polsce napięcie prądu w trakcji kolejowej to 3 tys. woltów. Nigdzie dookoła Polski takiego napięcia nie ma.

Linie zawieszone na zawsze

Zapytaliśmy szefów Przewozów Regionalnych czy zatem mają szanse na zastosowanie na Mazowszu spalinowe autobusy szynowe. Tym bardziej, że jak twierdzi część samorządowców z naszego regionu, np. prezydent Ostrołęki, należy przywrócić ruch na zawieszonych linich do Szczytna czy Małkini. Prezes Matyla nie pozostawia tu miejsca na jakiekolwiek złudzenia.
- Kolej w ogóle nie rozważa powrotu na linie wygaszone dla ruchu pasażerskiego - mówi szef Przewozów Regionalnych. - Na zawieszonych liniach nie było wystarczającej liczby pasażerów już pięć lat temu, więc na pewno nie będzie ich i dzisiaj.
Przyszłość przewozów kolejowych w naszym regionie nie rysuje się wicc różowo. Choć to ekologiczny i bardzo wydajny środek transportu, pada ofiarą błędnego koła. Pociągi są likwidowane, bo nie ma pasażerów. Pasażerów nie ma, bo pociągi jeżdżą za wolno i są za drogie. Mogłyby jeździć szybciej gdyby były pieniądze na remonty. Pieniędzy jednak nie ma bo państwo jest za biedne. Pasażerowie zaś nie zostawiają swych pieniędzy na kolei, bo pociągi jeżdżą za wolno i są za drogie…

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera
Wróć na to.com.pl Tygodnik Ostrołęcki