MKTG SR - pasek na kartach artykułów

Szturm radnych na zamknięty ratusz

(jp)
Rys. S. Leszczyńska
Prezydent Ostrołęki skrócił radnym czas składania oświadczeń majątkowych. Ośmiu rajcom, którzy chcieli złożyć oświadczenia w ostatniej chwili, groziło naruszenie prawa i utrata diet. Zapobiegła temu interwencja przewodniczącego Rady Miejskiej.

(fot. Rys. S. Leszczyńska)

Radni miejscy, jak wiele osób publicznych, oprócz normalnych zeznań podatkowych, muszą składać oświadczenia majątkowe. Oświadczenia są jawne i każdy z wyborców może sprawdzić, kto w czasie trwania kadencji się wzbogacił, kto zbiedniał, a czyj stan materialny pozostał bez zmian.
Oświadczenia majątkowe, tak jak PIT-y, należy składać do 30 kwietnia. Nie można się z tym spóźnić. W prawie nazywa się to terminem zawitym. Taki termin upływa danego dnia i koniec. Nie można go przedłużyć, żaden powód spóźnienia nie jest usprawiedliwiony. Nawet gdy osoba składająca połamie obie ręce i nie będzie w stanie podpisać oświadczenia, gdy nie złoży go w terminie, ponosi konsekwencje.
Jest wieczór 29 kwietnia, kończy się sesja Rady Miejskiej Ostrołęki. Przewodniczący Janusz Kotowski przypomina radnym, że następnego dnia mija termin składania oświadczeń. Ośmiu radnych, którzy ich nie złożyli, dowiaduje się jednak, że 30 kwietnia nie dostaną się do ratusza. Na ten dzień prezydent zarządził dzień wolny. Nie będzie pracować również, podległa prezydentowi, kancelaria Rady Miejskiej.
Ryszard Załuska dał wolne pracownikom zgodnie z prawem. Jako pracodawca ma obowiązek wyznaczyć dodatkowy wolny dzień, jeżeli święto kalendarzowe pokrywa się z wolną sobotą. Tak było w tym roku z pierwszym maja. W Urzędzie Miejskim pozostały czynne tylko wydziały bezpośrednio obsługujące obywateli, a pozostałe, w tym kancelarię rady, zamknięto.
Radni nie protestowali z powodu ograniczenia im możliwości składania oświadczeń. Czołowy opozycjonista Andrzej Kania zaczął nawet doradzać, że można przecież skorzystać z usług poczty. Prezydent zasugerował w końcu, że radni mogliby składać oświadczenia wÉ wydziale inwestycji, który akurat tego dnia miał pracować. Przewodniczący rady Janusz Kotowski przypomniał jednak, że to niedobry pomysł, bo zgodnie z prawem oświadczenia składa się przewodniczącemu. Kotowski oświadczył, że aby wybrnąć z kłopotliwej sytuacji, przyjdzie 30 kwietnia na dyżur i osobiście przyjmie oświadczenia. Poprosił tylko o możliwość wejścia tego dnia do swojego gabinetu, bo choć jest przewodniczącym rady, nie ma kluczy do ratusza, ani nie zna kodu do rozbrojenia alarmu.
Z usług przewodniczącego Kotowskiego skorzystało siedmiu radnych, którzy złożyli oświadczenia osobiście 30 kwietnia. Jeden radny, Franciszek Wiesław Tyszka, wysłał oświadczenie pocztą.
- Sprawdziłem, zostało wysłane 30 kwietnia - powiedział nam Janusz Kotowski.
Oznacza to, że wszyscy miejscy rajcy Ostrołęki złożyli oświadczenia w terminie.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!
Wróć na to.com.pl Tygodnik Ostrołęcki