Nasza Loteria - pasek na kartach artykułów

Sztuka na cztery metry

Jacek Pawłowski
Andranik Harutyunyan przy pracy
Andranik Harutyunyan przy pracy A. Wołosz
W Myszyńcu biły dzwony na Anioł Pański, gdy posąg Papieża został umocowany na cokole. Postać papieża-Polaka wyrzeźbił z piaskowca ormianin, absolwent Akademii Sztuk Pięknych w Erewaniu

Niemal przez cały Wielki Post podróżni jadący szosą Przasnysz-Myszyniec, tuż przed Myszyńcem mogli dostrzec dostojnie górujące nad równiną dwie wyrzeźbione ludzkie postaci. Najpewniej stanu duchownego, bo z dnia na dzień było widać, jak od góry przybierają kształty spiczastych infuł, czyli biskupich nakryć głowy, noszonych również przez papieża, który jest biskupem Rzymu i najważniejszym biskupem na świecie.

Rzeźbiarz

Czterometrowa postać z piaskowca wyobrażająca papieża Jana Pawła II powstawała w zakładzie budowlanym Stanisława Borkowskiego z Myszyńca.
Surową bryłę piaskowca przywiezioną spod Szydłowca na Radomszczyźnie przeobraził w postać Papieża Andranik Harutyunyan, Ormianin, absolwent Akademii Sztuk Pięknych w Erewaniu. Przyjechał do Polski dziesięć lat temu, bo w Armenii niełatwo żyje się artystom. W krajach byłego Związku Radzieckiego, gdzie ludzie hodują kury w blokach, by móc jakoś przeżyć, nie ma miejsca na sztukę. U nas też nie za bogato. Pytamy więc Andranika, czy da się w Polsce żyć z rzeźbienia?
- Mogę z tego utrzymać rodzinę, to najważniejsze - mówi na to.
Gdy podejmował pracę w Polsce, trafił na szybko rozwijający się rynek rzeźb sakralnych i patronów szkół. Stare szkoły, którym na przymus nadawano patronów, powracały do źródeł. Nowe, wznoszone w latach 90. przez gminne samorządy, musiały mieć imię na samym starcie. Zatem więc Harutyunyan rzeźbił, bo były zamówienia. Największe jego dokonanie w Polsce i w naszych stronach, czyli w diecezji łomżyńskiej to ośmiometrowy posąg Matki Boskiej zdobiący wejście kościoła w Grajewie. W czasie pobytu w Polsce spod dłuta ormiańskiego rzeźbiarza wyszło trzech Janów Pawłów II.
Rozmawiamy z Andranikiem w zakładzie Stanisława Borkowskiego. Rzeźbiarz na rusztowaniu, my na kurpiowskiej ziemi. Gdy spojrzeć na nieprzyjazną, twardą i zimną bryłę piaskowca, natychmiast przychodzi na myśl pytanie: jak się zmagać z takim surowcem, jak przyłożyć dłuto, żeby się nie pomylić, bo jak się rzeźbiarz pomyli, to już nie ma jak poprawić. Stuknął i już utrąconego piaskowca się nie przylepi.
- Panie Andranik, trudna jest ta praca? - pytamy.
- Trudna, bo jak z czterech metrów z rusztowania upadnie narzędzie, to ciężko złazić na ziemię.

Fundator

Pomnik Jana Pawła II dla kościoła w Myszyńcu ufundował Leszek Nowaczyk, inżynier z Sulejówka, który w 1986 roku został na rok skierowany do pracy w Ostrołęce w Rejonie Energetycznym. Ów rok pracy w Ostrołęce trwa do dziś.
- Po siedemnastu latach pobytu na Kurpiach postanowiłem zostawić tu swój ślad - mówi Nowaczyk, który dziś jest właścicielem firmy usług elektroenergetycznych Now-Pol. Firma ta znana jest w Ostrołęce m.in. z tego, że stawia nowoczesne, niewielkie stacje transformatorowe w miejsce dotychczasowych żelbetonowych straszydeł.
Pomnik wysoki na pięć metrów, uchodzi za ślad na ziemi tyleż imponujący, co zapewne kosztowny. Leszek Nowaczyk nie chce jednak mówić o kosztach, które poniósł.
- Miałem czas, żeby uzbierać - rzecze tylko.
Wiedzeni ciekawością, spytaliśmy jednak o koszt takiego przedsięwzięcia zaprzyjaźnionych proboszczów, dodatkowo zbadaliśmy internetowe oferty. Z tego rozeznania wynika, że w zależności od regionu Polski wykonanie czterometrowej rzeźby sakralnej z piaskowca, wraz z materiałem, transportem i robocizną kosztuje od 25 do 35 tysięcy złotych.

Proboszcz

Przed kościołem w Myszyńcu stoi już od dwóch lat pomnik Prymasa Tysiąclecia. Kardynał Stefan Wyszyński, jak opowiada Stanisław Borkowski, jest wyobrażony w skali prawie dwa do jednego, bo mierzy 3,2 metra. Teraz po drugiej stronie bramy do myszynieckiego kościoła stanął czterometrowy Papież. Czy to już koniec stawiania pomników duchownych w Myszyńcu?
- Koniec to mi się kojarzy ze śmiercią, ja nigdy nie mówię koniec - rzecze proboszcz myszynieckiej parafii ksiądz Zdzisław Mikołajczyk, który mimo siódmego krzyżyka na karku, słynie na Kurpiowszczyźnie z żywotności i niebywałej wręcz duszpasterskiej aktywności. Jak proboszcz huknie, to wszyscy się podporządkowują. Jak powie kazanie, to też dociera i do prostego chłopa, i do myszynieckiej inteligencji.
- Ja to jak pójdę do kościoła, a kto inny niż ksiądz prałat głosi kazanie, to tak jak bym nie był w kościele - wyznaje Stanisław Borkowski, którego ekipy budowlane od lat wytrwale pracują przy remontach szacownej myszynieckiej kolegiaty.
Rozmawiamy z prałatem Mikołajczykiem. Duchowny wpatrzony w świeżo postawiony posąg jeszcze bez głowy, wspomina jak papież-Polak wyrażał się o Kurpiach.
- Byliśmy w Rzymie, jeszcze z dawnym biskupem łomżyńskim Juliuszem (Paetzem - przyp. autora). Nie pamiętam, w którym to było roku, ale wtedy gdy był biskup Juliusz - relacjonuje ks. Zdzisław Mikołajczyk. - Ojciec Święty miał do ofiarowania dwie świece do kościołów w naszej diecezji. Wówczas diecezja sięgała aż po Suwalszczyznę (po reformie administracyjnej Kościoła część diecezji łomżyńskiej i archidiecezji warmińsko-mazurskiej utworzyły diecezję ełcką - przyp. autora), a ksiądz biskup mówi, że jedna świeca do kościoła w Suwałkach, a druga do klasztoru w Ostrołęce. Papież na to odpowiada, że owszem jedna świeca do kościoła w Suwałkach, ale druga do Myszyńca. "Myszyniec to stolica Kurpi" powiedział Papież. "A Kurpie, są jak Górale: bardzo pobożni i zarazem bardzo uparci". Ja na to mówię: "Ale, wasza świątobliwość, Kurpie są uparci tylko w dobrych i słusznych sprawach" i tak papieska świeca trafiła do Myszyńca - opowiada ks. Mikołajczyk. - Teraz Papież ma w stolicy Kurpi swój pomnik.

Montaż

12 kwietnia czterometrowy posąg Papieża stanął przed kościołem w Myszyńcu.
Dzwony biły na Anioł Pański, gdy posąg został umocowany na cokole. Rzeźbiarzowi już pozostało tylko dokładnie go ustawić, przytwierdzić do podstawy, dokleić głowę, prawicę i krzyż. Idąc na mszę w Niedzielę Palmową wierni mogli już podziwiać papieża w całej okazałości. Uroczyste odsłonięcie i poświęcenie pomnika zaplanowano na 28 maja. Wtedy bowiem mija dokładnie dziesięć lat od czasu, gdy fundator na stałe sprowadził się na Kurpie.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!
Wróć na to.com.pl Tygodnik Ostrołęcki