MKTG SR - pasek na kartach artykułów

Szpitalne oddziały ratunkowe pękają w szwach. Uchodźcy z Ukrainy nie wiedzą, gdzie szukać pomocy medycznej

Patrycja Dziadosz
Patrycja Dziadosz
Anna Kaczmarz / Dziennik Polski / Polska Press
Szpitalne oddziały ratunkowe w Krakowie przyjmujące małych pacjentów pękają w szwach. Do oddziałów zgłasza się coraz więcej uchodźców z Ukrainy z dziećmi. Jednak jak wynika z obserwacji lekarzy, zdecydowana większość z nich powinna trafić do poradni POZ, aniżeli na SOR, bo zgłaszają się z lekkimi infekcjami. Problem polega na tym, że uchodźcy nie wiedzą, gdzie w razie potrzeby mogą szukać pomocy medycznej.

FLESZ - Takiej podwyżki w tym wieku jeszcze nie było

od 16 lat

- Rodzice z małymi pacjentami, którzy do nas przychodzą na SOR mówią, że tak zostali poinformowani, że to właśnie tu mogą się zgłosić z każdym problemem medycznym. Niestety, to powoduje duże utrudnienia zarówno dla nas, jak i dla tych osób które się do nas zgłaszają. Na SOR obowiązuje bowiem system triażu. O kolejności przyjęcia pacjenta decyduje jego stan zdrowia, bo szpitalny oddział ratunkowy to miejsce w którym udziela się pomocy w stanach bezpośredniego zagrożenia życia i nagłych przypadkach. Chorzy z łagodnymi objawami muszą więc przygotować się na kilkugodzinne oczekiwania – mówi nam dr Katarzyna Hrnciar zastępca kierownika Szpitalnego Oddziału Ratunkowego w Uniwersyteckim Szpitalu Dziecięcym w Krakowie.

Podobne problemy ma też SOR w Szpitalu Dziecięcym im. św. Ludwika w Krakowie, dlatego też przy swoim wejściu głównym placówka zdecydowała się wywiesić taki komunikat:

"Jeśli potrzebujesz pilnej pomocy medycznej lub posiadasz skierowanie do leczenia szpitalnego – zgłoś się do Izby Przyjęć. W pozostałych przypadkach zgłoś się do lekarza Podstawowej Opieki Zdrowotnej – POZ lub do Nocnej i Świątecznej Opieki Zdrowotnej – NPL”.

Na plakacie w języku ukraińskim i polskim jest też lista z adresami najbliższych placówek podstawowej opieki zdrowotnej.

- Odnośmy wrażenie, że uchodźcy z Ukrainy są niedoinformowani jeśli chodzi o miejsca, w których mogą uzyskać pomoc medyczną. Nie mają ani numerów telefonów, ani adresów placówek POZ, do których powinni zgłaszać się z infekcjami. Łatwiej na mapie znaleźć im szpital – dodaje dr Katarzyna Hrnciar

Dziennie na SOR w Uniwersyteckim Szpitalu Dziecięcym trafia około 20-25 małych pacjentów z Ukrainy.

- Tylko kilku z nich wymaga dalszej hospitalizacji, pozostali powinni udać się do przychodni POZ, ponieważ ich życiu nic nie zagraża. To dzieci głównie z objawami przeziębienia: katarem, stanem podgorączkowym, bólem gardła i kaszlem. W takich przypadkach wystarczy badanie lekarskie i przepisanie leków – tłumaczy dr Hrnciar

Ponadto rzecznika placówki zwraca uwagę, że lecznica bardzo potrzebuje wolontariuszy mówiących po ukraińsku. Początkowo z pomocą ruszyli m.in. Studenci z Ukrainy uczący się na Collegium Medicum UJ, jednak z uwagi na trwającą sesję egzaminacyjną są teraz znacznie mniej dyspozycyjni. Dlatego, jeżeli ktoś zna język ukraiński i czuje się na siłach tłumaczyć, to szpital zaprasza do kontaktu.

Przypomnijmy, że Ukraińcy uciekający przed wojną mogą liczyć na darmową pomoc medyczną na takich samych zasadach jak polscy pacjenci. NFZ uruchomił dla nich całodobową, bezpłatną infolinię medyczną prowadzoną w języku polskim i ukraińskim pod numerem telefonu: 800 190 590. Powstają też kolejne strony internetowe, za pośrednictwem których można znaleźć specjalistę i umówić darmową wizytę – m.in. Lekarzedlaukrainy.pl. Zgłoszenia o potrzebie pomocy medycznej można wysyłać też na adres mailowy  [email protected].

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera
Wideo

Materiał oryginalny: Szpitalne oddziały ratunkowe pękają w szwach. Uchodźcy z Ukrainy nie wiedzą, gdzie szukać pomocy medycznej - Gazeta Krakowska

Wróć na to.com.pl Tygodnik Ostrołęcki