MKTG SR - pasek na kartach artykułów

Szkopek zasiądzie na ławie oskarżonych

jp
Mafia wyszkowska miała w kieszeni policję, lekarzy, strażników sądowych i ławnika. To końcowe ustalenia śledztwa dotyczącego tzw. wątku korupcyjnego wyszkowskiej grupy przestępczej. Akt oskarżenia, który trafił 10 listopada do sądu, kreśli przerażający obraz wpływów gangsterów w różnych instytucjach. W tym w policji i sądach powołanych przecież do ścigania i karania przestępców.

Skierowanie do sądu aktu oskarżenia przeszło bez większego rozgłosu w ogólnopolskich mediach, choć jeszcze niedawno wiadomości o zorganizowanych grupach przestępczych trafiały na czołówki gazet i dzienników telewizyjnych. Akt oskarżenia skierowany do Sądu Rejonowego dla Warszawy Śródmieścia obejmuje piętnaście osób: dziewięciu policjantów, dwóch strażników więziennych, ławnika, lekarkę, dwoje pośredników w przekazywaniu łapówek.
Na pierwszym miejscu w akcie oskarżenia widnieje nazwisko Andrzeja Szkopka, byłego komendanta powiatowego policji w Wyszkowie, któremu prokuratura zarzuca przekazywanie informacji przestępcom w zamian za łapówki. Akt oskarżenia zarzuca mu, że od 1999 do 2003 roku przyjął od przestępców co najmniej pięć łapówek na kwotę 14,5 tys. zł. Pół roku temu - 26 kwietnia - policjanci z Centralnego Biura Śledczego i Zarządu Spraw Wewnętrznych wyprowadzili go z domu w kajdankach. Wówczas już Szkopek nie był komendantem. Dwa tygodnie wcześniej niespodziewanie podał się do dymisji. Od dnia zatrzymania były komendant cały czas przebywa w areszcie. Prokuratura Okręgowa w Warszawie pół roku temu zapowiadała, że prawdopodobnie w trakcie śledztwa wyjdą na jaw nowe okoliczności i dowody na inne łapówki przyjmowane przez policjantów. Tak się nie stało, przynajmniej w przypadku Andrzeja Szkopka. Kwota łapówek, które miał przyjąć nie zmieniła się od dnia zatrzymania.
25 listopada kończy się Andrzejowi Szkopkowi areszt tymczasowy, akt oskarżenia jest gotowy, niewykluczone więc że komendant wyjdzie lada dzień na wolność.

Rozmnożenie przekupnych

Prowadzący śledztwo skojarzyli różne fakty i różne tropy, które pozwoliły posadzić na ławie oskarżonych aż dziewięciu policjantów, współpracujących z mafią. 26 kwietnia razem z Andrzejem Szkopkiem zostało zatrzymanych trzech innych policjantów. W czasie śledztwa wpadło pięciu kolejnych. Jeden z nich to zatrzymany 1 września Maciej K., który przebywa w areszcie. Inny były policjant jeszcze nie skończył odsiadywać kary więzienia za współpracę z przestępcami, a już czeka go kolejny proces. Mowa o Emilu B. skazanym przez Sąd Rejonowy w Wyszkowie za przekazywanie informacji przestępcom, m.in. o postępach śledztwa w sprawie porwania syna wyszkowskiego przedsiębiorcy.
Wśród oskarżonych są funkcjonariusze policji sądowej i straży więziennej. Ich również kupili wyszkowscy przestępcy. W czasie pamiętnego procesu o gwałt zbiorowy, jakiego przywódca wyszkowskiego gangu "Uchal" i jego ludzie, dopuścili się w Pułtusku, przestępcy przyjeżdżający z aresztów na proces do warszawskiego sądu bez przeszkód kontaktowali się z rodzinami.
W ogóle przestępcy czuli się w sądzie dość swojsko. Rozzuchwaleni sukcesami w korumpowaniu policjantów i strażników, postanowili sięgnąć wyżej. Według ustaleń prokuratury zapłacili 10 tys. zł ławnikowi zasiadającemu w składzie orzekającym w procesie o gwałt zbiorowy. Ławnik miał im obiecać korzystny wyrok, ale słowa nie dotrzymał.
Przestępcy próbowali sobie kupić bezkarność jeszcze innymi sposobami. Jeden z nich za dwa tysiące dolarów załatwił sobie przyjęcie na oddział psychiatryczny szpitala w Pruszkowie. Próbował też, ale bezskutecznie, kupić zaświadczenie braku poczytalności, które uwolniłoby go od kary za popełnione przestępstwa. Dwoje lekarzy z tego oddziału będzie również odpowiadać przed sądem.
Listę oskarżonych zamyka Marzena O., była żona "Uchala".
Prokuratura wytropiła, że ona również pośredniczyła w przekazywaniu łapówek.

Pomogli koronni

Materiał dowodowy w tzw. wątku korupcyjnym dotyczącym wyszkowskiej mafii udało się zebrać stosunkowo szybko. Rok po największej operacji policji wymierzonej przeciwko mafii wyszkowskiej i pół roku po zatrzymaniu czterech policjantów (w tym komendanta) podejrzanych o sprzedawanie informacji przestępcom. Zazwyczaj sprawy dotyczące korupcji, zwłaszcza gdy chodzi o przekupywanie funkcjonariuszy państwowych przez zorganizowane grupy przestępcze, są bardzo trudne do wyświetlenia, a znalezienie dowodów prawie niemożliwe.
Korupcyjną sprawę "Wyszkowa" udało się szybko zakończyć dzięki zeznaniom świadków koronnych. Są to przestępcy, którzy w zamian za darowanie win składają zeznania obciążające innych gangsterów. Świadkowie koronni są już wypróbowanym w Polsce sposobem walki z przestępczością zorganizowaną. Dzięki temu, że prokuratorzy mogą im obiecać bezkarność, zostaje złamana gangsterska solidarność.
Jak nam powiedział rzecznik Prokuratury Okręgowej w Warszawie Maciej Kujawski, w sprawie mafii wyszkowskiej występuje dwóch świadków koronnych: Wiesław P. "Koczis" zatrzymany w maju 2003 roku - jeden z najbliższych współpracowników "Uchala" i jeden z najstarszych stażem gangsterów oraz Waldemar Sz. "Waldo", poszukiwany listem gończym po tym, jak latem 2003 roku "wpadł" arsenał grupy wyszkowskiej zgromadzony w piwnicy jednego z bloków. Po opublikowaniu listu gończego na naszych łamach, "Waldo" sam zgłosił się do ostrołęckiej prokuratury i przyjął propozycję, że w zamian za bezkarność będzie sypać innych.
Oczywiście zeznania świadków koronnych nie mogą być jedynym dowodem w sprawach, gdzie oskarżonymi są byli policjanci. Zawsze istnieje ryzyko, że byli przestępcy składając zeznania obciążające stróżów prawa mogą po prostu próbować się na nich mścić i niekoniecznie mówić prawdę. Dlatego prokuratura musi mieć również inne dowody na współpracę byłych wyszkowskich policjantów z mafią. Prokurator Maciej Kujawski zapewnia, że takie dowody są.
Wątki: korupcyjny i narkotyczny w śledztwie dotyczącym wyszkowskiego gangu mają się więc ku końcowi. Wciąż trwa zbieranie materiałów w sprawie kradzieży samochodów, napadów na tiry, wymuszeń haraczów, zastraszania przedsiębiorców, napadów na konwoje z pieniędzmi. Na tej działalności gang zarabiał olbrzymie pieniądze. Według optymistycznych założeń prokuratury wnioski o ukaranie wszystkich schwytanych do tej pory członków mafii wyszkowskiej pójdą do sądów do połowy przyszłego roku.

Wydarzenie drugoplanowe

Skierowanie do sądu aktu oskarżenia przeciwko Szkopkowi i innym przeszło bez większego echa w ogólnopolskich mediach, choć jeszcze niedawno wiadomości o zorganizowanych grupach przestępczych trafiały na czołówki gazet i dzienników telewizyjnych. Dziś, gdy najważniejszymi wydarzeniami są afery wokół Orlenu i interesów Jana Kulczyka, które zatrzęsły podstawami państwa, skorumpowanie komendy policji przez gang przestępczy siłą rzeczy staje się wydarzeniem drugoplanowym, a przecież wcale nie mniej groźnym.

*

Andrzej Szkopek (lat 37) oficer policji, zaczynał pracę w Tłuszczu, tam po raz pierwszy awansował, potem przeszedł do Wyszkowa, gdzie w 1999 roku został komendantem powiatowym policji. 13 kwietnia 2004 roku podał się do dymisji. 26 kwietnia został aresztowany.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!
Wróć na to.com.pl Tygodnik Ostrołęcki