Nasza Loteria SR - pasek na kartach artykułów

Święta bez podwawelskiej?

Jacek Pawłowski
Janina Wądołowska z zakładowej „Solidarności”, przychodziła do pracy w stroju chroniącym przed zimnem
Janina Wądołowska z zakładowej „Solidarności”, przychodziła do pracy w stroju chroniącym przed zimnem Fot. J. Pawłowski
Ostatnim dniem produkcji w zakładach był piątek 5 grudnia. W poniedziałek 8 grudnia rano przyjechali do zakładów pracownicy Ostrołęckiego Przedsiębiorstwa Energetyki Cieplnej i zakręcili zawory z ciepłą wodą oraz parą. W zakładzie zrobiło się zimno.

- OPEC odciął zakładom dostawy ciepła, ponieważ były nam winne ponad 900 tysięcy złotych i jak dotąd nie płaciły - mówi wiceprezes OPEC do spraw technicznych Jan Grala. Właściciele zakładów konsekwentnie podkreślają, że płacić nie mają z czego. Za pieniądze ze sprzedanego towaru ledwie mogą kupić surowiec. Reszta należności idzie na kreskę.
Przypomnijmy: Zakłady Mięsne "Ostrołęka", których większościowym udziałowcem od ponad półtora roku jest SPS Handel, złożyły 4 grudnia do sądu wniosek o ogłoszenie upadłości. Nadal jednak i zarząd, i właściciele deklarują, że szukają inwestora, który kontynuowałby produkcję w Ostrołęce. Deklarują również, że próbują dogadać się z wierzycielami.

Zimna atmosfera w firmie

W środę 10 grudnia w biurowcu Zakładów Mięsnych nadal panuje przenikliwe zimno. Strażnik, który zwykle stoi tuż za głównym wejściem, schował się do dyżurki. Zresztą pilnować przy wejściu już praktycznie nie ma kogo. Na stoliku leżą listy osób, które mimo zaprzestania produkcji jeszcze coś robią w zakładzie. Te strażnik ma wpuścić. Pozostała część załogi siedzi w domach na tzw. postojowym. To znaczy, że pracodawca płaci im część wynagrodzenia za to, że nie przychodzą do pracy.
Przewodnicząca zakładowej "Solidarności" Janina Wądołowska w ciepłej polarowej bluzie przyjmuje nas w pokoju, w którym grzeje elektryczny piecyk. W podobnych strojach chodzą inni pracownicy biurowca.
- Przyszłam w poniedziałek do pracy, około dziesiątej dowiedziałam się, że OPEC odłączył nas od ciepła - mówi Wądołowska. - Zanim kaloryfery ostygły, szło jeszcze jakoś wytrzymać. Ale następnego dnia było już zupełnie zimno. Wiedziałam o groźbie odcięcia energii cieplnej już wcześniej. Telefonowałam do prezydenta Ostrołęki w tej sprawie. Powiedział, że nic nam nie może pomóc.
Ci, którzy w ubiegłym tygodniu przychodzili do pracy w zakładach porządkowali hale produkcyjne, wykonywali prace konserwatorskie, czyścili maszyny, spuszczali wodę z grzejników. W środę 10 grudnia szef produkcji Antoni Grzegrzółka oprowadza nas po opustoszałych pomieszczeniach. W hali rozbioru panuje grobowa cisza. Puste długie stoły i stosy pustych pojemników. Hala produkcji wędlin to część zakładu dostosowana do wymagań Unii Europejskiej: nowoczesne maszyny, stoły, ściany i odboje - wszystko ze stali kwasoodpornej, specjalna posadzka, urządzenie do czyszczenia butów - wszystko lśni zimną czystością.
- Taka na przykład nadziewarka kosztowała 300 tysięcy złotych - mówi Grzegrzółka. - To wszystko mogłoby ruszyć choćby zaraz. Straszna szkoda, że stoi teraz niewykorzystane.
Nieliczni pracują przy pakowaniu końcówki produkcji i na ekspedycji wędlin. Pracują w milczeniu. Zagadnięci na ogół udzielają zdawkowych odpowiedzi. Jedna z kobiet mówi tylko:
- W styczniu mogłabym przejść na wcześniejszą emeryturę. Jak mnie zwolnią w grudniu, to nie wiem co zrobię - wzdycha. Ktoś inny określa sytuację pracowników bardzo grubymi słowami.
- Jesteśmy zdołowani. Nie dostajemy pieniędzy za pracę, a tu zbliżają się święta. Nie dość, że nie mamy za co wyprawić świąt, to jeszcze będzie to bardzo smutne Boże Narodzenie. Jak tu się cieszyć ze świąt, jeśli wiadomo, że po nowym roku możemy nie mieć do czego wracać w pracy - mówi dwóch mężczyzn, których spotkaliśmy na zakładowym parkingu.
Przechodząc z parkingu do środka zakładu mija się zawieszony na ścianie solidarnościowy plakat, alarmujący o sytuacji zwalnianych z pracy, niemłodych ludzi. Hasło brzmi: "Za starzy, by pracować. Za młodzi na śmierć".
- To jest dramat dla naszych ludzi w zakładach - tłumaczy Antoni Grzegrzółka. - Jeżeli były w firmie jakieś zwolnienia, to starano się oszczędzić tych starszych, doświadczonych, wykwalifikowanych pracowników. Teraz ci ludzie, którzy mają po 40-50 lat, jeżeli stracą pracę, to już w Ostrołęce jej nie znajdą.

Producent bez pary

Prezes Zakładów Mięsnych Tomasz Łączyński również pracował w ubiegłym tygodniu w zimnym gabinecie.
- Zakończyliśmy produkcję, ponieważ producent wędlin nie może pracować bez pary. Pomieszczenia zostały pozamykane, pomyte, zabezpieczone - mówi Łączyński. - Zdolność do natychmiastowego wznowienia produkcji jest jedną z większych wartości tego zakładu. Jeżeli syndyk czy nowy inwestor, niezależnie kto to będzie, zastanie tu w pełni sprawny sprzęt, to za te zakłady będzie można wziąć wyższą cenę.

Poszukiwania inwestorów

SPS Handel, obecny właściciel większości udziałów w Zakładach Mięsnych Ostrołęka, poszukuje inwestora od maja tego roku. Na początku przedstawiciele SPS Handel deklarowali, że gotowi są podzielić się udziałami z kimś, kto sfinansuje przystosowanie zakładu do wymogów UE. W listopadzie, gdy ZM Ostrołęka miały być przejęte przez ZM Końskowola, na zaakceptowanym przez obie strony projekcie umowy widniała cena transakcji - okrągły milion złotych (księgowa wartość majątku ZM wynosi ponad 46 mln zł). Nieoficjalnie mówi się, że w marcu 2002 r. SPS Handel kupił od Grupy Morliny 76 proc. udziałów ZM Ostrołęka za ok. 3-4 mln zł. Tydzień po tym, jak Końskowola niespodziewanie wycofała się z transakcji, współwłaściciel SPS Handel deklarował, że jego firma gotowa jest oddać udziały w ZM Ostrołęka za symboliczną złotówkę.
Według Tomasza Łączyńskiego w ubiegłym tygodniu prowadzone były rozmowy z firmami: niemiecką, rosyjską i polską.
Jednocześnie zakłady starały się o wszczęcie postępowania układowego z wierzycielami. Jest to postępowanie prowadzone przez sąd, które ma doprowadzić do porozumienia niepłacącego dłużnika z wierzycielami. W postępowaniu układowym strony mogą uzgodnić np. odroczenie lub rozłożenie na raty spłaty długów, zmniejszenie sumy długów albo (co w przypadku zakładów jest najbardziej prawdopodobne) zamianę wierzytelności na udziały wĘprzedsiębiorstwie. Oznacza to, że te firmy, którym zakłady winne są duże sumy pieniędzy, mogłyby część swojej należności odebrać w udziałach.
Jak wszystkie te działania się zakończą - nie wiadomo. Zarząd zakładów, jak zapewnia prezes Łączyński, szczerze liczy na sukces postępowania układowego albo na znalezienie inwestora i wznowienie produkcji. OPEC, który jako pierwszy wierzyciel w tak drastycznej formie upomniał się o swoje, nadal deklaruje, że w każdej chwili może wznowić dostawy ciepła. Do końca ubiegłego tygodnia deklaracje nie przełożyły się na konkrety.

Marzną nie za swoje winy

Odcięcie zakładów mięsnych od ciepła nie dotknęło tylko ich. Pod ten sam węzeł cieplny podłączone są bowiem co najmniej dwie inne instytucje - schronisko dla bezdomnych Polskiego Komitetu Pomocy Społecznej i zakład szklarski.
We wtorek 9 grudnia po południu w noclegowni dla bezdomnych przy ulicy Przemysłowej panuje przenikliwe zimno. Kilku mieszkańców schroniska, okutanych w kufajki i swetry, snuje się po korytarzu lub ogląda telewizję.
- Tu nigdy nie było ciepło - mówi jeden z mieszkańców. - Oni w zakładach nastawiali temperaturę według swoich potrzeb, a nam bywało chłodno.
Noclegownia dla bezdomnych mieści się w dawnym przedszkolu zakładowym, też podłączonym do wspólnego węzła cieplnego.
Gdy byliśmy w schronisku, kierująca placówką Janina Brzozowska z Polskiego Komitetu Pomocy Społecznej, wybierała się właśnie, żeby kupić piec węglowy.
- To wielki dramat dla bezdomnych, którzy chronią się w ośrodku między innymi właśnie przed zimnem - mówi Brzozowska. - W tej sytuacji mogłabym zamknąć schronisko, odesłać bezdomnych do ośrodków pomocy społecznej i niech oni sobie z nimi radzą, bo opieka nad bezdomnymi to zadanie gmin. Nie robię tego jednak, bo wiem, że wyrządziłabym tym ludziom wielką krzywdę.
W budynku obok, w którym znajdowały się kiedyś mieszkania zakładowe, swoją siedzibę ma firma szklarska Lus-ar. Również tu od poniedziałku jest zimno. W pomieszczeniu służącym do sprzedaży, gdzie wiszą lustra i stoją szklane meble, uwijający się pracownicy pewnie nie czują zimna. Za to właściciel firmy Paweł Malinowski przyniósł sobie do swojego pokoju grzejnik elektryczny.
- W poniedziałek rano otrzymałem telefon z Zakładów Mięsnych, że przyjechał OPEC i właśnie odcina ogrzewanie - mówi Malinowski. - O problemie dowiedziałem się w ostatniej chwili. Gdybym wiedział wcześniej, zainstalowałbym sobie jakieś inne ogrzewanie. A tak, dopiero teraz zacząłem szukać alternatywnego źródła ogrzewania.
OPEC zaproponował podłączenie noclegowni dla bezdomnych i firmy Lus-ar. Ani jedni, ani drudzy nie zgodzili się na nowe warunki. Paweł Malinowski mówi, że musiałby wydać 15 tysięcy złotych na podłączenie się do OPEC-u. Janina Brzozowska nie ujawnia zaproponowanej przez OPEC ceny. Mówi tylko stanowczo, że PKPS-u nie stać na taki wydatek.
Wiceprezes OPEC-u Jan Grala twierdzi, że wykonanie nowego węzła cieplnego dla obu instytucji kosztowałoby jego firmę 28 tys. zł. Mówi, że od PKPS-u zażądał tylko zapłaty za materiał. W jego przekonaniu jest to cena charytatywna.
- We wtorek wykopaliśmy rowy, żeby doprowadzić ciepło do PKPS-u i do Lus-aru, ale okazało się, że nie są oni zainteresowani naszą ofertą. W środę rowy zostały więc zasypane - mówi Jan Grala. Dodaje, że ciepło doprowadzane na ulicę Przemysłową musi być drogie, ponieważ po drodze występują ogromne straty. Rura, która doprowadza ciepło do zakładów i przyległości, została położona w czasie, gdy zakłady pracowały pełną parą, na trzy zmiany i zatrudniały prawie dwa tysiące ludzi. Rura może dostarczać 50 megawatów ciepła, a ostatnio zakłady potrzebowały tylko 6,5 megawata.
Przykład OPEC-u pokazuje, jaką lawinę finansowych kłopotów innych firm może spowodować zaprzestanie produkcji w zakładach mięsnych.
Zakłady odbierały 7 procent energii, którą rozsyła do odbiorców OPEC.
Prezesi OPEC-u optymistycznie deklarują, że strata takiego klienta jak zakłady nie powinna zachwiać firmą, ale dalsze tolerowanie niepłacącego dłużnika byłoby bardzo kłopotliwe.
"Dalsza dostawa, przy braku jakiejkolwiek gwarancji zapłaty zagraża naszej Spółce i pozostałym odbiorcom ciepła w Ostrołęce" - napisał w piśmie do "Tygodnika" prezes OPEC-u Stanisław Mioduszewski. Pismo nosi datę 12 grudnia.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera
Wróć na to.com.pl Tygodnik Ostrołęcki