Święcą, przecinają wstęgi, oglądają filmy, załatwiają robotę kolesiom...

Maciej Sulima
...zamiast dobrze wykonywać swoją. Pomyłka za 25 mln zł to efekt podejścia do pracy najważniejszych ludzi w ratuszu

Komentarz tygodnia

Największa kasa ze środków unijnych, która miała trafić do Ostrołęki za miłościwie nam panującego piąty rok prezydenta, najprawdopodobniej przejdzie koło nosa. Z powodu niedopatrzenia urzędników. Chodzi o okrągłą kwotę 25 mln zł, za którą mieliśmy zbudować stację segregacji odpadów. Warto dodać, że w grudniu w ratuszu przyznanie tej kwoty odtrąbiono jako wielki sukces. Dalej już sprawy potoczyły się jak w czeskiej komedii: wniosek w tej sprawie do Warszawy - to już była tylko formalność - nie trafił drogą elektroniczną naczas, choć ponoć został wysłany.

W formie papierowej urzędnik wydrukował wniosek, zatwierdził go wiceprezydent, a prezydent podpisał. I taki dokument pojechał do stolicy. Jak się okazało, nikt, ani urzędnik, ani wice, ani prezydent, nie przekartkowali nawet tego dokumentu, bo by się zorientowali, że to stara, niezaktualizowana wersja… Śmieszne? Śmieszne. Ale mi jakoś nie jest do śmiechu. Formalnie, Ostrołęka straciła 25 mln zł na potrzebną miastu inwestycję. Trwają jeszcze jakieś zabiegi, by temat odkręcić. W urzędzie liczą, że może jeszcze uda się te pieniądze uratować. Oby…

Dla mnie, ten oczywisty skandal, jest tylko skutkiem tego, czym zajmują się nasze władze. Pisałem już w tym miejscu nie raz, że wszyscy najważniejsi ludzie w ratuszu nie muszą poświęcać swojego cennego czasu na rozdanie dyplomów w jednej z niewielkich uczelni. Nie muszą wszyscy na raz święcić, przecinać, przemawiać, pozdrawiać, zajmować się projekcjami filmów i tracić energię na szukanie pracy dla swoich partyjnych towarzyszy. Ba, prezydent nie musi tracić całego dnia w tygodniu, na wysłuchiwanie skarg i próśb o pomoc mieszkańców. Może to robić za niego urzędnik. Za to władze mogłyby np. więcej czasu i energii poświęcać na sprawy kluczowe dla miasta, jak chociażby wypełnianie wniosków o unijne miliony. W kontekście tego skandalu warto przypomnieć o sytuacji z poprzedniej kadencji, gdy podobne wnioski o unijne dofinansowanie z ratusza były nienajlepiej oceniane w Warszawie. Ratusz tłumaczył, że wnioski były idealne, a powodem braku dofinansowania jest polityka. Dziś nie byłbym już do tej teorii tak przywiązany…

Nie chcę kopać leżącego i wymieniać tu kogo powinno się za ten dramat z ratusza wykopać. W normalnej firmie pewnie by poleciał cały zarząd. Za brak nadzoru, podpisywanie dokumentów bez choćby ich przekartkowania itd. Znając jednak urzędnicze realia, pewnie z pracy wyleci urzędnik, który akurat miał gorszy dzień i wydrukował nie to co trzeba. A może był to akurat jakiś kolega partyjny, który nie za bardzo wiedział co drukuje, myślał, że są to wouczery na o połowę tańsze hamburgery lub ulotki z odezwą do narodu prezydenta, czy przewodniczącego rady miasta?

Ale złośliwościom dość. Trzymajmy kciuki, by jednak udało się uratować te 25 mln zł. I by kluczowe osoby w ratuszu wyciągnęły naukę z tej "pomyłki". I więcej czasu, energii i zaangażowania wkładali w to, co dla naszego miasta jest ważne, a rezygnowali z jego marnowania na coś, co nie ma dla naszej przyszłości żadnego znaczenia.

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie