MKTG SR - pasek na kartach artykułów

Sukcesy nie są najważniejsze

Rozmawiała Anna Suchcicka
Franciszek Czajka
Franciszek Czajka Fot. A. Suchcicka
Rozmowa z Franciszkiem Czajką, założycielem i wieloletnim kierownikiem Zespołu Ludowego Krasne.

Franciszek Czajka
(fot. Fot. A. Suchcicka)

Pamięta Pan początki tworzenia zespołu?

- Pomysłodawcą był Jarosław Tybuchowski, nasz były naczelnik. Na pierwsze spotkanie przyszło pięć lubiących śpiewać pań, a potem zespół zaczął się rozrastać. Przez dwadzieścia lat przez zespół przewinęło się ponad 40 osób dorosłych i niemal 50 dzieciaków. Potem nastąpił kryzys i zespół dziecięcy przestał istnieć. Obecnie w zespole działa 18 osób, w tym czterech mężczyzn. Najstarsza pani ma ponad 60 lat, a najmłodsza ponad 30.

Potrafi Pan wymienić z pamięci pierwszy skład zespołu?

- Tak. Na spotkaniu założycielskim była Benedykta Sowa, Teresa Potyraj, Walentyna Kukawka, Józefa Traczyk i Helena Siuda. Z pierwszego składu, oprócz śp. pani Sowy i śp. pani Kukawki, pozostałe panie nadal śpiewają.

Obecnie jest Pan na emeryturze. Ale z tego co wiem, zajęć Panu nie brakuje. Nadal prowadzi Pan zespoły szkolne w Szwejkach i Gostkowie, zespół folklorystyczny w Krasnem, chór i kapelę podwórkową w Krasnosielcu oraz współpracuje z kabaretem Pięta. Jaka jest Pana rola w ZL Krasne?

- Moja rola polega na prowadzeniu zespołu, opracowywaniu repertuaru pieśniarsko-muzycznego i opracowywaniu choreografii. Przyznaję, że z doborem repertuaru miałem problem, ponieważ Północne Mazowsze ma ubogi folklor. Tu większość terenów była własnością Czartoryskich i Krasińskich, a nieliczna drobna szlachta odcinała się od szarego ludu i nie kultywowała ludowych tradycji. Oryginalnych piosenek z tego terenu jest niewiele, a stroje są szare, nie tryskają radością. Dlatego też zapożyczyliśmy stroje z Mazowsza i korzystamy z repertuaru Kurpi, Podlasia i południowej Polski. Moim głównym zadaniem jest podtrzymywanie tradycji śpiewaczych. Nasza młodzież do czynnego śpiewania ma spory dystans, woli założyć słuchawki na uszy. Dzieje się tak, bo nie ma u nas tradycji śpiewaczych. By to zmienić, powinno się zachęcać do śpiewania już w przedszkolach.
W Krasnosielcu znalazłem dla swoich zainteresowań bardzo sprzyjający klimat. Z przykrością muszę stwierdzić, że w Krasnem klimat jest mniej sprzyjający.

Jak często ZS Krasne ma występy?

- Bywały lata, że imprezy były co sobota i niedziela, a nawet w ciągu tygodnia. W tej chwili imprez mamy nieco mniej, ale może są bardziej prestiżowe. Mogę się pochwalić, że wygraliśmy przegląd zespołów ludowych dawnego województwa ciechanowskiego i dwukrotnie uczestniczyliśmy w ogólnopolskim przeglądzie zespołów ludowych w Kielcach, na którym zdobyliśmy wyróżnienie. Najczęściej jednak uczestniczymy w imprezach lokalnych: w Krasosielcu, w Makowie Mazowieckim, Goworowie, Iłowie... Śpiewamy różne pieśni, nie tylko ludowe, ale także religijne i patriotyczne.

Skąd płyną środki na istnienie zespołu?

- Finansuje nas głównie Urząd Gminy, ale np. stroje w 1997 roku zakupiło nam Ministerstwo Kultury i Sztuki. Byliśmy wówczas organizatorem mazowieckich zapustów i występowaliśmy w naszych byle jakich strojach. Zobaczył to przedstawiciel ministerstwa i postanowił nas "ubrać".

Co jest dla Pana w tym śpiewaniu najważniejsze: sukcesy, poziom, spotkania?

- Chyba sam fakt spotykania się. Panie mówią, że jak nie ma próby, to tydzień jakiś nijaki. A tak, gdy nadchodzi czas spotkania, zakładają odświętne ubrania i wychodzą z domów. Śpiewają, rozmawiają, bawią się... Robimy sobie spotkania świąteczne i co roku gdzieś wyjeżdżamy. Przez ten czas byliśmy już niemal w całej Polsce. Sukcesy też są ważne, ale raczej drugorzędne.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!
Wróć na to.com.pl Tygodnik Ostrołęcki