Nasza Loteria - pasek na kartach artykułów

Sukces Gołoty

bmf
Janusz Gołota
Janusz Gołota J. Pawłowski
Janusz Gołota na 51. urodziny dostał prezent, na który pracował od wielu lat. Został doktorem habilitowanym. Tytułu tego nie ma nikt w Ostrołęce. Gołota od trzech lat jest dyrektorem wydziału oświaty w ostrołęckim Urzędzie Miejskim i prezesem Ostrołęckiego Towarzystwa Naukowego.

Barbara Milewska-Foss: - Ma Pan najwyższy stopień naukowy wśród ostrołęczan, domyślam się, że ustawiła się do Pana kolejka ostrołęckich uczelni, by Pana zatrudnić? Janusz Gołota: - Raczej uczelni z innych miast. Rozmowy trwają. Nie chciałbym jeszcze mówić o tym, jest za wcześnie. Czy to znaczy, że opuści Pan Ostrołękę? - Dopiero od tygodnia wiem, że habilitacja została zatwierdzona i jeszcze nie poukładałem myśli, ale nie wykluczam, że mogę wyjechać z Ostrołęki. Co mogłoby Pana zatrzymać w naszym mieście? - Powołanie państwowej wyższej szkoły zawodowej. Interesuje mnie praca na państwowej uczelni.

Rektor in spe

Co to jest habilitacja ?

Habilitacja to postępowanie mające na celu uzyskanie stopnia doktora habilitowanego oraz uprawnień do prowadzenia wykładów i kierowania pracami magisterskimi, doktorskimi lub badaniami zespołowymi, polegające na obronie własnej rozprawy i zdaniu kolokwium przed radą naukową.

Czy będzie Pan startował w konkursie na dyrektora kolegium nauczycielskiego? - Na to pytanie nie potrafię odpowiedzieć. Funkcja dyrektora kolegium była i chyba jest przedmiotem kalkulacji politycznych. Sam doznałem nieludzkiego draństwa przed laty, kiedy w 1999 roku odwoływano mnie z funkcji dyrektora kolegium. Moim zdaniem sprawa obsadzenia dyrektora kolegium dla miasta nie ma żadnego znaczenia. Dla Ostrołęki ważne jest powołanie państwowej wyższej szkoły zawodowej. Ja od lat widzę szansę i sens przekształcenia kolegium w wyższą szkołę. Gdyby trzy osoby: prezydent Ostrołęki, starosta i przedstawiciel marszałka mazowieckiego porozumieli się w tej sprawie, mógłbym do przyszłego roku, napisać wniosek do ministra edukacji o powołanie wyższej szkoły zawodowej. Czy taka szkoła jest potrzebna w Ostrołęce? - Tak, uważam że nie jest dobrze, iż studenci kolegium trochę są, a trochę nie są studentami. Przekształcenie kolegium w WSZ byłoby moim zdaniem bardzo korzystne. Powstałby ośrodek badawczy, musiałaby pojawić się kadra naukowa. Na taką szkołę bym się pisał. Chciałby Pan być rektorem? - Stanowisk nie pragnę, ale chciałbym przyczynić się do powstania państwowej uczelni w Ostrołęce, tak jak kiedyś do powstania kolegium.

Naukowiec hobbysta

Jak Pan ocenia poziom nauczania w takim mieście jak Ostrołęka? - Nie czuję się upoważniony do formułowania takich ocen. Pan, dyrektor od miejskiej oświaty? - Raczej od przekładania kwitów oświatowych. Jest Pan z wykształcenia historykiem, przez wiele lat, od 1984 roku, zarządzał Pan instytucjami oświatowymi. Czy praca naukowa była ucieczką przed urzędoleniem? - To przede wszystkim pasja, która pozwalała mi uciec od codzienności. Zwłaszcza że studiowanie uczy pokory, bo im więcej się czyta, im więcej się poznaje, tym ma się więcej wątpliwości. Tym bardziej człowiek wie, że niewiele wie. Poza tym coś po mnie zostanie. Już dziś mój syn, kiedy widzi w bibliotece na wydziale moje prace, ma pewną satysfakcję, a ja wiem, że coś po sobie zostawię nauce i synowi. Pański przykład wskazywałby, że można zrobić karierę naukową mieszkając w małym mieście. - Nie ukrywam, że mam poczucie dużego sukcesu naukowego, choć na miarę możliwości regionalnych. I trochę jak belfer chciałbym powiedzieć młodym ludziom coś banalnego, ale prawdziwego: warto się uczyć, bo z tej ziemi najłatwiej jest zrobić karierę poprzez naukę.

Habilitant z prowincji

Habilitacja polega na obronie własnej rozprawy i zdaniu kolokwium przed radą naukową. To mądrze brzmi, a jak to wyglądało w praktyce? - To był najtrudniejszy egzamin w moim życiu, choć zdawałem ich wiele. Habilitowałem się na Akademii Bydgoskiej im. Kazimierza Wielkiego na wydziale humanistycznym. Pytano mnie na przykład o dzień i miesiąc, w którym Piłsudski i Dmowski ostatni raz się spotkali, ale również poproszono o porównanie w kilku regionach wpływu inteligencji na procesy urbanizacyjne. Kolokwium trwało trzy godziny. A przepytywało mnie prawie 50 profesorów. Wcześniej recenzowali mój cały dorobek naukowy. Przedstawiłem 40 prac, w tym książkę "Jędrzej Moraczewski, pierwszy premier Rzeczypospolitej", rozprawę "Ostrołęka. Miasto i powiat w okresie międzywojennym" oraz liczne publikacje, których byłem redaktorem lub autorem zamieszczonych w nich artykułów. Potem podziękowano mi. Kiedy wyszedłem, odbyło się tajne głosowanie nad moimi pracami i odpowiedziami, po czym poproszono mnie ponownie na salę i oznajmiono, że przyznano mi stopień doktora habilitowanego. Kolokwium habilitacyjne zdawałem 9 marca, ale musiałem poczekać jeszcze kilka miesięcy, by werdykt rady naukowej zatwierdziła Centralna Komisja do spraw Stopni i Tytułów Naukowych w Warszawie i to potwierdzenie otrzymałem 1 października, choć widnieje na nim data 27 września. Tak trochę symbolicznie ją odczytałem, bo był to dzień, w którym skończyłem 51 lat i był to najwspanialszy prezent urodzinowy. Czy łatwo robić habilitację, mieszkając w Ostrołęce, z dala od ośrodków akademickich? - Jestem jedną z nielicznych w Polsce osób, które zrobiły habilitację nie pracując na uczelni. Bo właściwie to ten stopień naukowy nie jest mi potrzebny do pracy zawodowej, którą wykonuję. Ale koledzy i przełożeni chyba są z Pana dumni? Rozumiem, że podwyżki to Pan nie dostanie w urzędzie, ale habilitowany pracownik to splendor dla ratusza. - Dostałem dużo prywatnych gratulacji z Warszawy, Olsztyna, Bydgoszczy, Krakowa, od profesury, aż mi się w komórce zapchała poczta głosowa. Były też gratulacje od kolegów z Ostrołęki, z Makowa. W urzędzie, gdzie pracuję, wiedziano już wcześniej o habilitacji, wiele osób pogratulowało mi. Nie było kosza kwiatów od prezydenta Załuski i szampana? - Nie było.

Rozmawiała Barbara Milewska-Foss

***

Janusz Gołota, lat 51, dr hab. nauk humanistycznych. Pracuje w Urzędzie Miejskim w Ostrołęce jako dyrektor wydziału oświaty, kultury, sportu i turystyki od 2001, przedtem był przez rok członkiem zarządu miasta. Zanim trafił do samorządu, był dyrektorem Kolegium Nauczycielskiego i kierownikiem praktyk w tymże kolegium, a jeszcze wcześniej dyrektorem studium nauczycielskiego. Zanim przyjechał do Ostrołęki w 1987 roku, był inspektorem oświaty w Makowie. Urodzony w Makowie, kończył tamtejsze liceum, studiował historię na Akademii Pedagogicznej w Krakowie, doktoryzował się na Uniwersytecie Warszawskim. Żonaty, ma syna, studenta trzeciego roku stosunków międzynarodowych i drugiego roku prawa na UW

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!
Wróć na to.com.pl Tygodnik Ostrołęcki