Nasza Loteria SR - pasek na kartach artykułów

Stypendia za treningi

Cezary Brzuzy
Czy trener Adam Popławski przekona piłkarzy oraz działaczy Narwi do ciężkiej pracy i zbuduje w Ostrołęce drużynę, która wiosną bez kłopotu utrzyma się w IV lidze, a w przyszłym sezonie powalczy o awans do III ligi?
Czy trener Adam Popławski przekona piłkarzy oraz działaczy Narwi do ciężkiej pracy i zbuduje w Ostrołęce drużynę, która wiosną bez kłopotu utrzyma się w IV lidze, a w przyszłym sezonie powalczy o awans do III ligi? C. Brzuzy
Czy protest piłkarzy Narwi przed meczem z Piasecznem przeciw niewypłaceniu premii, będzie punktem zwrotnym dla ostrołęckiej Narwi? Zmiany proponuje trener Adam Popławski. Chce zacząć od sposobu wynagradzania zawodników.

W oddalonej od Ostrołęki o zaledwie 30 kilometrów Łomży na piłkarskie mecze chodziło tej jesieni blisko półtora tysiąca kibiców. ŁKS Łomża wygrał wszystkie mecze w podlaskiej IV lidze i jest już jedną nogą na trzecioligowym froncie. W tym czasie na trybunach ostrołęckiego stadionu przy ul. Witosa pojawiało się coraz mniej widzów znudzonych już walką Narwi tylko o środek tabeli.
Po serii bardzo słabych występów na początku sezonu, w Narwi nastąpiła zmiana trenera. Mariana Szaramę zastąpił Adam Popławski, który kilka miesięcy wcześniej świętował awans do III ligi z Mlekovitą Wysokie Maz. Zespół odbił się od dna, zaczął zdobywać punkty, ale nadal nie może ze spokojem patrzeć w przyszłość. Z jednej strony, sytuacja w tabeli jest taka, że Narwi ciągle zagraża spadek. Z drugiej, z klubowymi finansami ciągle nie jest najlepiej. Dali temu wyraz sami piłkarze, którzy przed meczem z Piasecznem, zaprezentowali się w koszulkach z napisem "Gramy za darmo".

To nie był strajk
Piłkarze Narwi kupili białe koszulki, wypisali na nich mazakami hasło: "Gramy za darmo", założyli je na klubowe trykoty i tak ubrani wyszli na mecz ligowy z KS Piaseczno rozgrywany 8 listopada. W ten oto sposób zawodnicy postanowili walczyć o wypłatę obiecanych im przez zarząd klubu meczowych premii. Zostały one ustalone na poziomie: 3000 złotych za wygrany mecz na wyjeździe i 2000 złotych za zwycięstwo na własnym terenie. W grę wchodziła więc suma 12 tysięcy złotych do podziału na drużynę za dwa zwycięskie mecze wyjazdowe i trzy "u siebie" (pierwszy mecz został wygrany 3 września, nie wliczając wygranego walkowerem sierpniowego meczu z Pilicą). Piłkarze, którzy grali we wszystkich spotkaniach, po podziale, mieli otrzymać z klubowej kasy po 940 złotych. Pozostali odpowiednio mniej.
- To nie był strajk - podkreśla piłkarz Tomasz Sadłowski. - Chcieliśmy tylko pokazać w jakiej sytuacji się znajdujemy. Na mieście ciągle słyszymy głosy, że przegrywamy, a bierzemy pieniądze. Tymczasem żadnych pieniędzy do czasu meczu z Piasecznem nie dostaliśmy, mimo że zgodnie z regulaminem premie meczowe miały być wypłacane co miesiąc. To był powód, dla którego założyliśmy te koszulki. Gdyby to był strajk, to wyszlibyśmy na boisko, a tego nie zrobiliśmy.
Kilka dni po meczu premie zostały wypłacone. Jak się później okazało, 8 listopada pieniądze leżały już w klubowej kasie, lecz tego dnia trener nie mógł podać sposobu ich rozdziału.

Reakcje kibiców i działaczy
Piłkarzy zdecydowanie poparli najbardziej zagorzali kibice Narwi. Szalikowcy na swojej trybunie wywiesili nawet transparent, na którym widniał napis: "Gdzie jest zarząd?". Różne były natomiast reakcje wśród klubowych działaczy. Członek zarządu Jerzy Tonewo ze spokojem podszedł do całej sytuacji podkreślając fakt, że piłkarze mimo swego niezadowolenia wyszli na boisko i zagrali.
Krytyki dla postawy zawodników nie krył z kolei dyrektor Narwi. - Dziwię się postawie piłkarzy - mówił Jakub Krajewski. - Przecież wielu z nich ma pracę dzięki pomocy klubu. Jak można tego nie doceniać w obecnych czasach. Czy nie mogli zaczekać na wypłatę premii do zakończenia rundy? Nie takie kluby jak Narew mają zaległości wobec piłkarzy.
Jeszcze inaczej do sprawy podszedł Jacek Dmochowski z zarządu. - Prawda jest taka, że zarząd powinien prężniej działać by do takich sytuacji nie dochodziło. Jednocześnie piłkarze muszą sobie zdawać sprawę z tego, że grają obecnie tylko w IV lidze. Dla mnie jednak bardziej niepokojący jest fakt, że na mecze w Ostrołęce, nawet w porównaniu z ostatnim sezonem, chodzi coraz mniej ludzi. Potrzeba nam nowego impulsu, dobrej gry i wyników, które znów ściągną kibiców na trybuny - stwierdził Dmochowski.

Nie wywieszać białej flagi
Trener Adam Popławski pytany o opinię na temat manifestacji piłkarzy przed meczem z Piasecznem powiedział: - Nie toleruję sytuacji, w której piłkarze mogliby zagrozić bojkotem meczu. Ta forma protestu, którą pokazali zawodnicy była jednak do zaakceptowania, ale jak się później okazało białe koszule były równoznaczne z białą flagą. Drużyna przed meczem się poddała. Zabrakło tej zaciętości, którą widziałem w poprzednich spotkaniach. Wywiesiliśmy białą flagę i straciliśmy niezwykle ważne dwa punkty (padł bezbramkowy remis - przyp. CB). Czy piłkarze mieli rację manifestując swoje niezadowolenie? Zawodnicy mieli swoje racje, ale część z piłkarzy nie była w porządku - przyznał trener pokazując listę (nie) obecności na treningach.
Szkoleniowiec Narwi chce zmienić zasady premiowania zawodników. Podstawą ma być frekwencja na treningach i wyliczane na jej podstawie miesięczne stypendia. W grę wchodzi kwota ok. 6 tys. złotych miesięcznie do podziału na drużynę oraz kilkaset złotych do dyspozycji trenera, który będzie mógł je rozdzielić między najlepszych graczy. Premie meczowe miałyby być wypłacone tylko w przypadku zrealizowania konkretnego celu (odpowiednio ustalone miejsce w tabeli na zakończenie sezonu, obecnie nie ma takiego kryterium). Model taki z powodzeniem sprawdził się w Mlekovicie Wysokie Maz.
- Za ciężką i systematyczną pracę na treningach należy się nagroda. Mam nadzieję, że zarząd przyjmie tę propozycję - mówi trener. - Nieobecność na treningach może usprawiedliwić tylko choroba lub kontuzja odniesiona na meczu, a nie na motorze czy w dyskotece. W innym przypadku odpowiednia suma zostanie potrącona z kwoty bazowej. Nie może też być tak, ze zespół spada z ligi, a klub musi zapłacić premie za wygrane mecze. Premie meczowe tak, ale tylko za zrealizowanie postawionego przed drużyną celu.

Wraca temat sponsora
Adam Popławski chce również sprowadzić do Ostrołęki nowych zawodników. Taką potrzebę widzą też obecni gracze Narwi. - Potrzeba nam kilku doświadczonych piłkarzy, którzy poprowadzą nas do zwycięstw - przyznał Tomasz Sadłowski.
- W każdej drużynie potrzebne są nowe twarze, to zaostrza rywalizację i podnosi poziom. Potrzebujemy po jednym zawodniku do każdej formacji zaczynając od drugiego bramkarza, a na rasowym napastniku kończąc - mówi Adam Popławski. - Nie ukrywam, że podjąłem już rozmowy z piłkarzami nie tylko z Podlasia. To doświadczeni zawodnicy, których nazwisk jeszcze nie mogę zdradzić. Jeśli stworzone zostaną odpowiednie warunki przez zarząd, jest szansa na to by znaleźli się oni w kadrze Narwi już w styczniu. Wiadomo, że do tego niezbędna będzie pomoc sponsorów. Wierzę, że działacze przyciągną do klubu takich ludzi i wspólnymi siłami osiągniemy sukces. Chciałbym w Ostrołęce coś po sobie zostawić. Coś więcej niż tylko dobre wrażenie.
W Narwi powrócił temat sponsora strategicznego dla klubu. Jak się nieoficjalnie dowiedzieliśmy, pojawiła się firma, która chce zainwestować w drużynę.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!
Wróć na to.com.pl Tygodnik Ostrołęcki