Stacja we wspomnieniach państwa Michałowskich [ARCHIWALNE ZDJĘCIA]

Anna Wołosz
Anna Wołosz
Wspomnienia Marty i Jana Michałowskich z czasów mieszkania na Stacji to właściwie litania nazwisk. Jak mówią, osiedle miało kilka ulic, stąd nie używało się ich nazw.

Kusiakowie, Kowalczykowie, Żebrowscy, Wojszowie, Wójciccy, Mirscy, Ogonowska, Laskowscy, Niemka Adela; bliżej „czarnej dróżki”: Czapliccy, Grochowscy, Ogonowscy, Ciszkowscy. W blokach: Piórkowscy, Trzcińscy, Dudowie, Ambroziakowie. Pamiętają Michałowskich (nie rodzina), Skrzeczową, Gorczycową, Dziemałków, Rutkowskich, Parzychów, Mierzejewskich, Kapuścińskich.
– Już tylko my zostaliśmy, wszyscy wymarli – mówi Marta.

Stacji była jak miasto w mieście. Miała swoją nomenklaturę. Na przykład na budkę dyspozytorów przy „czarnej dróżce” mówiło się „brechałka”. Dlaczego? Seniorzy nie mają pojęcia, ale bardzo ich to słowo śmieszy. Brechałki już nie ma.

Nawet do Łomży ciągnęły wagony: nikt już nie pamięta, że to miasto miało dworzec. Jeździły tam pociągi do krochmalni. Wtedy manewry na torach trwały i 8 godzin. Kiedyś koleją woziło się również żywiec: krowy, prosiaki. Podróżowali z nimi konwojenci, bo zwierzęta trzeba było oporządzać. Jan pamięta, jak 30 kwiczących wagonów jechało za jedną lokomotywą.

Na zdjęciach jest szkoła w latach 60., świetlica przy PKP, kurs sanitariuszek, zdjęcia rodzinne: mama pani Marty z dziećmi, pan Jan w służbie wojskowej.

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość

Lubię stare czarno białe zdjęcia.

Dodaj ogłoszenie