"Sprawa dla reportera" w Ostrowi Mazowieckiej. Poseł Zbigniew Girzyński: "Panie zostały okradzione przez szacunek rzeczoznawcy". 8.07.2021

Milena Jaroszewska
Milena Jaroszewska
Fot. kadr z nagrania
Udostępnij:
Elżbieta Jaworowicz, prowadząca program "Sprawa dla reportera" przyjechała do Ostrowi Mazowieckiej. O pomoc w nagłośnieniu sprawy zwróciła się do niej właścicielka Gospodarstwa Ogrodniczego "Pod Lipami" Ewa Czerwonko-Potomska. Program wyemitowano 8 lipca.

Na spotkanie z Elżbietą Jaworowicz przyszło liczne grono mieszkańców, sąsiadów i przyjaciół Ewy Czerwonko-Potomskiej oraz jej mamy, Stanisławy Czerwonko.

O sprawie pisaliśmy tutaj:

W związku z przebudową ulicy Prusa i budową ścieżki rowerowej właścicielka Gospodarstwa Ogrodniczego „Pod Lipami” Ewa Czerwonko-Potomska dostała w styczniu decyzję z urzędu o wywłaszczeniu z części nieruchomości. Miasto zaplanowało budowę chodnika i ścieżki rowerowej przy ul. Prusa, a właścicielka gospodarstwa otrzymała pismo, że granica jej działki zostaje przesunięta o 4 metry. Łącznie ratusz przejął ponad 200 m kw ziemi. Wycięto stare, ponad stuletnie lipy, a w związku z pracami drogowymi, praca w gospodarstwie musiała zostać bardzo mocno przeorganizowana. Ponadto, Ewa Czerwonko-Potomska uważa, że biegły nieprawidłowo oszacował wartość wywłaszczonej ziemi zaniżając ją.

Burmistrz nie przyszedł

W nagraniu w studiu wzięła udział Ewa Czerwonko-Potomska oraz Justyna Sokołowska – pracownica gospodarstwa „Pod Lipami”. Do udziału w programie zaproszono również drugą stronę konfliktu – przedstawicieli urzędu miasta, jednak nikt nie korzystał z zaproszenia. Zamiast tego z ratusza przyszło pismo.

Zapraszaliśmy władze miasta Ostrów Mazowiecka, które odpisały, że plan zagospodarowania przestrzennego poszerzenia ulic w tym mieście zakładał, że część musi być wywłaszczona i że w czasie, kiedy to było w starostwie wywieszone to państwo się nie burzyli

– zwróciła się do przedstawicielek przedsiębiorstwa „Pod Lipami” prowadząca program Elżbieta Jaworowicz.

Ewa Czerwonko-Potomska odpowiedziała, że jeszcze nie otrzymała decyzji ani o wywłaszczeniu, ani o odszkodowaniu, dlatego się nie odwołała. Ponadto, jak mówiła właścicielka, burmistrz twierdzi, że przejęli grunt na mocy specustawy.

Wywłaszczeni na mocy prawa

- Specustawa polega na tym, że żeby wybudować drogę to te pasy potrzebne do zajęcia na drogę ulegają wywłaszczeniu z mocy samego prawa. Tak jak przebiega plan zagospodarowania, plan budowy drogi i tak ludzie są wywłaszczani – potwierdziła obecna w studiu mecenas Maria Wentlandt-Walkiewicz. I dodała, korzystając z obecności parlamentarzystów w studiu - Specustawa jest świetna, bo drogi trzeba budować, ale pozwólcie tym ludziom, którzy są niezadowoleni z odszkodowań, na drogę cywilną w sytuacji, jeżeli nie zgadzają się z szacunkiem biegłego wyznaczonego przez władze.

Mecenas Eliza Kuna zauważyła, że szacowanie przez biegłych powołanych prze urzędy stanowi problem: zwykle gmina jest głównym pracodawcą rzeczoznawcy, który robi wycenę nieruchomości. Rzeczoznawcy zależy, aby gmina była zadowolona z wyceny i dalej zlecała wykonywanie wycen – w efekcie wycena może być wykonywana tak, aby urząd był z niej zadowolony, a wartość nieruchomości – zaniżona.

"Panie zostały okradzione"

W tym konkretnym przypadku panie zostały naprawdę wręcz okradzione przez ten szacunek rzeczoznawcy. Ponieważ on zrobił wycenę „z metra”. Wycenił sobie, że to jest 100 zł za metr i sprawa załatwiona. To byłoby 100 zł za metr, gdyby tam było pole. Ale tam był wjazd na działkę, ekspozycja sklepowa, tam była cała infrastruktura do prowadzenia interesu

- stwierdził poseł Zbigniew Girzyński.

Dlaczego właścicielka nie odwołała się od planu zagospodarowania?

Od 2 lat chodziłam w tej sprawie do urzędu miasta. Burmistrz twierdził, że nie mogę się odwołać, cały czas podpierał się tym planem. Powiedziałam, że jeśli jest taki plan zagospodarowania miasta i ja nic z tym nie mogę zrobić to chociaż proszę, żeby remont tego odcinka zrobić po sezonie, bo ja z tego żyję

– wyjaśniła Ewa Czerwonko-Potomska.

- Można było zrobić drogę po drugiej stronie, a jeśli już zrobiło się ją po tej stronie to trzeba wypłacić odszkodowanie adekwatne do strat, a nie z kosmosu – podsumował poseł Girzyński.

Program był nagrywany 12 maja, a wyemitowany 8 lipca na antenie TVP 1.

Przeczytaj także"

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Komentarze

Komentowanie zostało tymczasowo wyłączone.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Przejdź na stronę główną Tygodnik Ostrołęcki
Dodaj ogłoszenie