Nasza Loteria - pasek na kartach artykułów

Solidarność po kurpiowsku

Ewa Pyśk
Policja zatrzymała byłą wiceburmistrz Myszyńca. To ósma osoba zamieszana w aferę w Myszyńcu. Sąd nie zgodził się na wypuszczenie z aresztu byłego burmistrza Andrzeja N. i obecnego radnego Stanisława K.

Przypomnijmy, 12 i 13 listopada policja zatrzymała siedem osób, którym prokuratura zarzuca m.in. poświadczenie nieprawdy i nieprawidłowości w ogłaszanych przez Urząd Miasta i Gminy w Myszyńcu przetargach na budowę dróg. Wśród zatrzymanych są Andrzej N., były burmistrz Myszyńca, Stanisław K., obecny radny, członek zarządu gminy w poprzedniej kadencji i jego córki, kierownik budowy dróg Leszek Ch., inspektor budowlany i pracownica Urzędu Miasta i Gminy w Myszyńcu. Andrzeja N., Stanisława K. i Leszka Ch. sąd na wniosek prokuratora rejonowego w Ostrołęce aresztował na trzy miesiące. Wobec pozostałych sąd zastosował dozór policyjny, poręczenia majątkowe (od 2 do 3 tysięcy złotych) i zakaz opuszczania kraju.
W środę 19 listopada zatrzymano Zofię J., byłą wiceburmistrz Myszyńca. Prokurator postawił jej zarzut poświadczenia nieprawdy i niedopełnienia obowiązków. W czwartek była wiceburmistrz wróciła do domu.
- Wobec Zofii J. zastosowano środek zapobiegawczy w postaci poręczenia majątkowego, zakazu opuszczania kraju i dozoru policyjnego - powiedział nam Marek Tołwiński, zastępca prokuratora rejonowego w Ostrołęce.
Również w środę, 19 listopada, Sąd Okręgowy w Ostrołęce rozpatrywał zażalenia obrońców wszystkich osób, którym postawiono zarzuty na postanowienia Sądu Rejonowego w Ostrołęce w sprawie zastosowanych wobec nich środków zapobiegawczych, które mają zabezpieczyć prawidłowy tok postępowania.
- Sąd utrzymał w mocy sześć wcześniejszych postanowień, jedno pozostawił bez rozpoznania - dowiedzieliśmy się w Sądzie Okręgowym w Ostrołęce.
Oznacza to, że sąd nie wyraził zgody na wypuszczenie z aresztu Andrzeja N., byłego burmistrza Myszyńca oraz Stanisława K. i Leszka Ch.

W imię solidarności

Pomoc w staraniach o zwolnienie byłego burmistrza z aresztu tymczasowego zaoferowali poseł Stanisław Kurpiewski, pięciu wójtów z powiatu ostrołęckiego i proboszcz parafii Myszyniec, prałat Zdzisław Mikołajczyk. Wyrazili oni gotowość poręczenia za byłego burmistrza Myszyńca Andrzeja N. Odpowiednie oświadczenia złożyli na ręce obrońcy b. burmistrza.
Poseł Kurpiewski nie wierzy w winę Andrzeja N.
- To był jeden z najlepszych gospodarzy, jeżeli chodzi o zarządzanie gminą - mówi Stanisław Kurpiewski. - Przez te ponad 10 lat pracy w gminie zrobił dla niej bardzo dużo. Myszyniec bardzo się przecież przez ten czas rozwinął. O tym, czy jest winny zadecyduje sąd, nie wiem jednak, czy musi siedzieć teraz w areszcie. Znając Andrzeja N. nie wierzę, że utrudniałby śledztwo. Areszt to chyba w tym wypadku zbyt drastyczny środek zapobiegawczy. Jestem pewien, że stawiałby się na każde wezwanie sądu i nie opuściłby kraju.
O tym, że Andrzej N. nie powinien do czasu rozstrzygnięcia sprawy przebywać w areszcie są przekonani też wójtowie gmin powiatu ostrołęckiego, zrzeszonych w Związku Gmin Kurpiowskich, choć nie wszyscy. Pięciu z siedmiu wójtów podpisało się pod poręczeniem społecznym dla byłego burmistrza Myszyńca: Wiesław Kowalikowski, wójt Łysych, Henryk Toryfter wójt gminy Baranowo, Stanisław Subda, wójt Lelisa, Jan Pabich wójt Kadzidła oraz wójt Turośli z powiatu kolneńskiego. Pod petycją podpisu nie złożyli Bogdan Glinka, burmistrz Myszyńca i burmistrz Nowogrodu. Gmina Myszyniec od wielu lat wchodzi w skład ZGK, przewodniczył mu przez kilka lat Andrzej N.
- Uznaliśmy, że powinniśmy to zrobić w imię solidarności - powiedział nam Wiesław Kowalikowski, wójt gminy Łyse.
- Nie chcemy wpływać na decyzję sądu, bo jeżeli jest winien, to trzeba go ukarać - twierdzi Henryk Toryfter, wójt Baranowa. - Uważamy po prostu, że powinien odpowiadać z wolnej stopy. Jako wieloletni samorządowiec nie powinien być stawiany na jednej półce z mordercą czy złodziejem.
- To taka solidarność "zawodowa" - powiedział nam Jan Pabich, wójt Kadzidła.
Najwięcej kontrowersji w Myszyńcu wzbudza jednak fakt, że poręczenie społeczne podpisał także miejscowy proboszcz, ks. prałat Zdzisław Mikołajczyk.
- To, że złożyłem poręczenie to zwykły ludzki odruch - twierdzi proboszcz parafii Myszyniec. - Nie mam w tej sprawie nic więcej do powiedzenia.
- Poręczenie proboszcza to niepotrzebne i niewłaściwe używanie autorytetu Kościoła - usłyszeliśmy od mieszkańców Myszyńca.
Do tej pory nie zdarzyła się w polskim systemie prawnym sytuacja, żeby w sprawie o malwersacje finansowe za podejrzanym ujmowała się osoba duchowna.
Nieoficjalnie dowiedzieliśmy się także, że z poręczeniem wystąpili byli i obecni radni z Myszyńca, zrzeszeni w klubie PSL.
Nieprawdą jest natomiast, że rodzina N. wystąpiła z prośbą o poręczenie do starosty Stanisława Kubła.
- Nikt do mnie z podobną propozycją nie wystąpił - powiedział nam starosta.
Poręczenia nie podpisał Ryszard Załuska prezydent Ostrołęki.
- Nie wydaje mi się, żeby prezydent miasta Ostrołęka był właściwą osobą do poręczania za byłego burmistrza Myszyńca - powiedział nam Ryszard Załuska.
Czy poręczenia pozwolą opuścić byłemu burmistrzowi areszt, poinformujemy kiedy będą znane decyzje organów sprawiedliwości.

O Myszyńcu w stolicy

Zatrzymania i aresztowania osób zamieszanych w aferę myszyniecką odbyły się 12 i 13 listopada. W poniedziałek 17 listopada w czasie obrad sejmiku województwa mazowieckiego sprawa była szeroko komentowana.
Marszałek mazowiecki Adam Struzik potwierdził w rozmowie z TO, że policja zabezpieczyła część dokumentacji właśnie w Urzędzie Marszałkowskim. Marszałek przyznał, że wizyta policjantów była dla niego zaskoczeniem.
- Nie dochodziły do mnie żadne sygnały o nieprawidłowościach w budowie dróg. O aresztowaniach w Myszyńcu dowiedziałem się z prasy. Czekamy na wyniki śledztwa, współfinansowane przez samorząd województwa budowy dróg w gminach, to jest to kilkaset wniosków w ciągu każdego roku. Trzeba przejrzeć dokumentację i zobaczyć czy na jakimś etapie zawinił samorząd województwa.
W latach 1999-2002 z Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Gruntów Rolnych było współfinansowanych dziesięć dróg w gminie Myszyniec.
Przedstawiciele Urzędu Marszałkowskiego, najpierw delegatury w Ostrołęce, a potem departamentu ochrony środowiska uczestniczyli w odbiorach technicznych wszystkich tych dróg i nie stwierdzili żadnych uchybień.
Śledztwo w sprawie domniemanych nadużyć przy budowie dróg to nie jedyny problem gminy Myszyniec. Nad gminnym samorządem wisi konieczność zwrotu źle wykorzystanej dotacji na budowę zbiornika retencyjnego w Wykrocie. Przy okazji wyszły na jaw nieprawidłowości w budowie kanalizacji w Myszyńcu. Budowę wspierał pożyczką Wojewódzki Fundusz Ochrony Środowiska. Przy odbiorze okazało się, że sporo przyłączy do kanalizacji widnieje tylko na papierze.
- Wiem, że tam była inna lista i umowy z kimś innym. A w rzeczywistości okazało się, że tych przyłączy nie było - mówi prezes WFOŚ Elżbieta Lanc. - Były więc w Myszyńcu nieprawidłowości i dlatego gmina ta nie otrzyma umorzenia pożyczki zaciągniętej na budowę kanalizacji. (jp)

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!
Wróć na to.com.pl Tygodnik Ostrołęcki