Sokółka. To może być pierwszy Cud Eucharystyczny w Polsce. Hostia przemieniona w serce

Marta Gawina / Kurier Poranny
– Takie cuda zdarzały się w przeszłości nieraz. Za każdym razem Kościół bardzo dokładnie bada sprawę, przekazuje tkankę do zbadania niezależnym lekarzom, aby nie być pomówionym o różne rzeczy.
– Takie cuda zdarzały się w przeszłości nieraz. Za każdym razem Kościół bardzo dokładnie bada sprawę, przekazuje tkankę do zbadania niezależnym lekarzom, aby nie być pomówionym o różne rzeczy. Fot. Anatol Chomicz / Kurier Poranny
- Cud bardzo często jest ostrzeżeniem. Bóg chce powiedzieć człowiekowi: Zatrzymaj się, zastanów nad swoim życiem, swoim postępowaniem. Cud może być też nagrodą dla tych, którzy poświęcają się dla innych, dla dobrych celów - mówi ks. Andrzej Kołpak, proboszcz parafii św. Ojca Pio w Białymstoku.

- Tak, przeprowadziłam badania na prośbę białostockiej kurii. Jednak obowiązuje mnie ścisła tajemnica. Nie mogę zdradzać szczegółów mojej pracy. To jest zbyt poważna sprawa - mówi prof. Maria Sobaniec-Łotowska z Uniwersytetu Medycznego w Białymstoku. - Cud Eucharystyczny to ogromne wydarzenie, na jakiej by płaszczyźnie tego nie rozpatrywać: teologicznej, filozoficznej i medycznej. Mogę tylko potwierdzić, że to, co przekazuje kuria, jest prawdą - dodaje profesor Sobaniec-Łotowska.

Czy możemy być świadkami pierwszego Cudu Eucharystycznego w archidiecezji białostockiej i w Polsce?

Wielka tajemnica

Kościół św. Antoniego w Sokółka . Zabytkowa świątynia usytuowana na szczycie niewielkiego wzniesienia. Wierni często ją odwiedzają w ciągu dnia.

- O cudzie nic nie słyszałem, choć jestem tu prawie codziennie na krótkiej modlitwie. Pewnie to jakaś pilnie strzeżona tajemnica - mówi Antoni Poniat, parafianin św. Antoniego, z którym rozmawialiśmy tydzień temu.

Jednak ta pilnie strzeżona przez ponad pół roku tajemnica została ujawniona. W ciągu kilku dni kościół św. Antoniego stał się sławny w całej Polsce. Jako pierwszy napisał o tym "Kurier Poranny".

Podczas udzielania komunii świętej jeden z księży upuścił konsekrowaną Hostię. Umieszczono ją w wasculum, małym naczynku liturgicznym wypełnionym wodą. Tu miała się rozpuścić, bo Hostia, która upadła na posadzkę, nie jest już podawana wiernym.

Po kilku dniach woda w wasculum zabarwiła się na czerwono. Zawartość naczynia została wylana na korporał. Woda wyparowała, ale na białym obrusie pozostała jakaś tkanka w formie skrzepu.

Kuria postanowiła ją zbadać. Fragmenty tkanki trafiły do dwóch niezależnych lekarzy specjalistów z białostockiego Uniwersytetu Medycznego. Zbadana tkanka to fragment ludzkiego wykrwawionego mięśnia sercowego. Takie są wyniki.

Jak mogło wyglądać takie badanie?

- Są dwa sposoby - mówi prof. Lech Chyczewski, kierownik Zakładu Patomorfologii Lekarskiej na Uniwersytecie Medycznym w Białymstoku. - Fragment takiej tkanki można zamrozić w specjalnym urządzeniu o nazwie kriostat. Wyniki uzyskuje się w ciągu 15 minut.

Jeżeli nie jest potrzebny pośpiech, to utrwalamy tkankę w zbuforowanym roztworze formaliny. Trwa to kilkanaście godzin - mówi prof. Chyczewski.
Nie ukrywa, że zdziwiła go diagnoza - ludzkie serce w stanie agonalnym. - My badamy tkankę, która jest martwą tkanką. Ale możemy stwierdzić, co się działo z nią za życia. W mojej karierze naukowej nigdy nie spotkałem się z badaniem niezwykłych zjawisk, które mogłyby być uznane za cud - dodaje prof. Chyczewski.

Kraj cudów Maryjnych

Ale prof. Maria Sobaniec-Łotowska wydała taką, a nie inną opinię - fragment ludzkiego serca. Jednak Kościół białostocki nie ogłosił cudu. Nie zawiadomił też Stolicy Apostolskiej.

- Ksiądz arcybiskup Edward Ozorowski powołał specjalną komisję, która prowadzi tę sprawę. Przesłuchuje świadków. Możliwe, że tkanka zostanie przebadana raz jeszcze. Jeżeli wykluczymy działanie człowieka i będziemy mieć moralną pewność, że zdarzył się Cud Eucharystyczny, zawiadomimy Stolicę Apostolską - dodaje ks. Andrzej Dębski z białostockiej kurii. - Na oficjalne stanowisko Kościoła trzeba będzie poczekać kilka tygodni, może miesięcy - dodaje rzecznik.

- To jest normalna procedura. Kościół jest bardzo ostrożny w ogłaszaniu cudów, którym towarzyszą niezwykłe zjawiska. Bo zawsze istnieje niebezpieczeństwo, że ingerował tu człowiek - przypomina ks. Janusz Walerowski, proboszcz parafii św. Teresy od Dzieciątka Jezus w Kleosinie.

- Zaskoczyło mnie, że rzekomy cud sokólski wydarzył się w kościele, a nie w szczerym polu, jak to bywało kiedyś. Do czego jesteśmy przyzwyczajeni - przyznaje dr Maciej Krzywosz z katedry zjawisk mirakularnych na Uniwersytecie w Białymstoku. - Kolejna sprawa. Mówimy tu o cudzie związanym z Kultem Chrystusa, Eucharystii, co nie jest w Polsce popularne. Jesteśmy raczej przyzwyczajeni do objawień Maryjnych, które są związane z jakimiś orędziami - przypomina.

O nadzwyczajnym zjawisku w Sokółce dowiedział się kilka miesięcy temu. Już teraz zapewnia, że jego katedra zajmie się tą sprawą. Czy sam wierzy w sokólski cud?

- Nie chcę tu mówić o tym, czy ja wierzę. Powiem tak: są rzeczy na niebie i ziemi, o których nam się nie śniło - odpowiada dr Maciej Krzywosz.

A jak do sprawy podchodzą ludzie? Gdy tydzień temu pytaliśmy o to sokólszczan, nie dowierzali.

- Cud? U nas? Niemożliwe, chyba się komuś coś pomyliło - mówił jeden z mieszkańców.

Po nagłośnieniu historii z Hostią komentarzy jest już o wiele więcej.

- Takie cuda zdarzały się w przeszłości nieraz. Za każdym razem Kościół bardzo dokładnie bada sprawę, przekazuje tkankę do zbadania niezależnym lekarzom, aby nie być pomówionym o różne rzeczy. Wielu z tych lekarzy nie mogło uwierzyć, kiedy dowiedziało się, co badało. Wielu nawróciło się - pisze na naszym forum internetowym "F76".

- A ja mimo wszystko wstrzymam się z uwierzeniem... Trudno do tego podejść bez emocji, ale jednak... Wydarzenie, nie powiem, budzi dreszczyk emocji, ale poczekam na bardziej "naukowe" tezy tego cudu. Pewnie, że chciałbym, żeby to był cud. W końcu zamknęłyby się usta niedowiarkom - uważa z kolei "hermus".

Druga Medjugorje

- Jednak ludzie lubią takie nadzwyczajne historie. Są bardziej widowiskowe. Tylko często zapominają o tym, że cud zdarza się każdego dnia w czasie mszy świętej. Chleb i wino zamieniają się w rzeczywiste Ciało i Krew Jezusa Chrystusa - podkreśla ks. Janusz Walerowski.

I przypomina 1965 rok - cud zabłudowski. Dziewczynka Jadwiga Jakubowska miała widzieć Matkę Boską. Ta zapowiedziała jej kolejne objawienie na 30 maja 1965 roku. Do miasta przybyło około tysiąca ludzi. Doszło do starć z milicją, która postanowiła zapobiec zgromadzeniu. Cud zabłudowski nigdy nie został przez Kościół katolicki uznany.

- Pamiętam, jak jeden z biskupów powiedział wtedy: Takie rzeczy nigdy nie dzieją się w podnieceniu, w pośpiechu. Tak samo jest z tą sprawą. Czekajmy na to, co powie Kościół - przypomina raz jeszcze proboszcz z Kleosina.

Jest jednak możliwe, że wierni nie będą czekać.

- Sokólski kościół może stać się miejscem pielgrzymek, i to z całego świata, jeżeli ludzie będą tu doświadczać łask - uważa dr Maciej Krzywosz.
Tak jest z Medjugorje w Bośni i Harcegowinie. Kościół katolicki nie uznał tych objawień. Mimo to pielgrzymują tu ludzie z całego świata, także z Polski.

Na górze Crnica we wsi Bijakovici w 1981 roku sześciorgu dzieciom rzekomo ukazała się Maryja. Od tego czasu widują ją do dziś, niemal każdego dnia. Maryja przekazuje im orędzia. Mówią one o pokoju na świecie, zachęcają do czynienia dobra, zachowania postu.

- Jestem tam ze swoją rodziną dwa razy do roku. Pielgrzymkę zawsze rozpoczynamy kilkudniowym postem. Ja wróciłam do zdrowia. Otrzymujemy tu łaski Boże. I stąd nasza wiara - mówi Bożena, białostoczanka.

Co Bóg chce nam powiedzieć?

Jeżeli Kościół uzna, że w Sokółce zdarzył się Cud Eucharystyczny, pozostaje jeszcze jedno pytanie: co on oznacza?

- Cud bardzo często jest ostrzeżeniem. Bóg chce powiedzieć człowiekowi: Zatrzymaj się, zastanów nad swoim życiem, swoim postępowaniem. Cud może być też nagrodą dla tych, którzy poświęcają się dla innych, dla dobrych celów - mówi ks. Andrzej Kołpak, proboszcz parafii św. Ojca Pio w Białymstoku.

Na temat cudu w Sokółce nie chce się wypowiadać. Tak jak większość białostockich księży.

Źródło: Kurier Poranny, Hostia przemieniła się w serce. To może być pierwszy Cud Eucharystyczny w Polsce

Komentarze 7

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość
Sanktuarium z wieczystą adoracją to piękna inicjatywa.Wiele osób w ciszy może trwać przed Panem Jezusem Eucharystycznym. Dla mnie to czas spotkania, indywidualnej rozmowy z moim Stwórcą i Odkupicielem.
Taki znak jak w Sokółce przypomina każdemu,byśmy sercem odpowiadali na tę Bożą serdeczną miłość nam okazywaną.
Dobrze,że uruchomiono już procedury kościelne w sprawie z Sokółki.To świadczy o roztropności i używaniu rozumu przez władze duchowne Kościoła Katolickiego.

Blizej niz w Sokolce mozesz jechac do Rozana tam tez sie cud objawil.a figura Maryji Panny Rozanskiej slynie od dawien dawna z licznych cudow uzdrowien i nawrocen najzatwardzialszych grzesznikow.
G
Gość
Sanktuarium z wieczystą adoracją to piękna inicjatywa.Wiele osób w ciszy może trwać przed Panem Jezusem Eucharystycznym. Dla mnie to czas spotkania, indywidualnej rozmowy z moim Stwórcą i Odkupicielem.
Taki znak jak w Sokółce przypomina każdemu,byśmy sercem odpowiadali na tę Bożą serdeczną miłość nam okazywaną.
Dobrze,że uruchomiono już procedury kościelne w sprawie z Sokółki.To świadczy o roztropności i używaniu rozumu przez władze duchowne Kościoła Katolickiego.

Cud w Sokolce to jedno wielkie oszustwo.
T
Teresa
Sanktuarium z wieczystą adoracją to piękna inicjatywa.Wiele osób w ciszy może trwać przed Panem Jezusem Eucharystycznym. Dla mnie to czas spotkania, indywidualnej rozmowy z moim Stwórcą i Odkupicielem.
Taki znak jak w Sokółce przypomina każdemu,byśmy sercem odpowiadali na tę Bożą serdeczną miłość nam okazywaną.
Dobrze,że uruchomiono już procedury kościelne w sprawie z Sokółki.To świadczy o roztropności i używaniu rozumu przez władze duchowne Kościoła Katolickiego.
~andrzej~
Zaczekajcie Tomasze aż Kościół wyda werdykt - jeżeli będzie negatywny oznaczać to będzie że szatan chce osłabić wiarę, ale pocjeszeniem są inne cuda które wystarczy poszukać w dziejach ludzkości. Jeżeli pozytywny oznaczać to będzie kolejny cud świadczący o tym że nie jesteśmy sami pozostawieni sobie - "pokarm dla dusz["
J
Jestem
Sprawą powinna zająć się prokuratura za próbę manipulacji społeczeństwem. Kolejny przykład grania na ludzkich uczuciach i naiwności. Wstyd.
b
bbb
Ludzie dajcie spokój, kto w takie "cuda" jeszcze wierzy? Że też to się przydarza na prowincji a nie w jakimś większym mieście i akurat tuż po orzeczeniu katowickiego sądu na korzyść Alicji Tysiąc...
G
Gość
Oszostwo nic wiecej.
Dodaj ogłoszenie