Sklepowe manipulacje

Jarosław Sender
Jak reklamować wadliwe towary? Oto kilka porad miejskiego rzecznika praw konsumentów

Coraz częściej klienci w sklepach ulegają manipulacjom sprzedawców. Nie ma tygodnia, żeby do naszej redakcji nie zgłosił się ktoś, kto został oszukany przez sprzedawców lub właścicieli sklepów. Okazuje się, że nie znamy swoich praw konsumenckich, a niektórzy sprzedawcy bezwzględnie to wykorzystują.

Andrzej Bednarczyk - miejski rzecznik praw konsumentów przyznaje, że często klienci stają się ofiarami manipulacji w ostrołęckich sklepach.

- Funkcję rzecznika praw konsumentów pełnię od 1 kwietnia - opowiada Bednarczyk. - Zgłasza się do mnie bardzo dużo osób mających problemy ze sprzedawcami w sklepach. Zdarza się, że przychodzi do mnie kilkanaście osób dziennie. Najczęściej ostrołęczanie mają problem z pisaniem reklamacji i zwrotem towarów, które nie spełniają ich oczekiwań. Niestety, nie znają swoich praw. Ja pełnię tylko rolę pojednawczo - mediacyjną, ale staram się uświadamiać ludziom, jakie mogą mieć roszczenia wobec sklepów.

Przy kasie cena wzrasta

Najwięcej zgłaszanych problemów dotyczy supermarketów.

- Niestety, ale w naszych sklepach zdarzają się sytuacje, w których towar na półce ma niższą cenę niż podczas płacenia za niego przy kasie - mówi Bednarczyk. - Tak nie może być. Jeżeli wartość towaru nagle wzrośnie przy kasie, od razu interweniujmy - radzi rzecznik. - Mamy do tego prawo. Nawet jeśli sprzedawca twierdzi, że się pomylił i towar ma w rzeczywistości wyższą cenę. Klienta to nie powinno interesować. Należy wezwać kierownika sklepu i zażądać zwrotu pieniędzy. Zawsze warto sprawdzać paragony po odejściu od kasy, żeby się upewnić, że wszystkie ceny się zgadzają. Pamiętajmy także, że sprzedawca ma obowiązek wydać paragon. Jest on podstawą do reklamacji. Jeśli tego nie zrobi, możemy sprawę zgłosić do Urzędu Skarbowego.

Warto także zrobić kserokopię paragonu.

- Paragony po jakimś czasie blakną - uczula Bednarczyk. - Jeżeli paragon będzie nieczytelny, nie zostanie uwzględniony w sklepie. W przypadku droższych zakupów powinno się zrobić kserokopię paragonu i poprosić kierownika sklepu o potwierdzenie kserokopii z oryginałem. Wtedy klient ma pewność, że jego reklamacja zostanie uwzględniona na podstawie paragonu.

Umowa ze sprzedawcą

Pierwsze prawo konsumenta: towar można zwrócić do sklepu, jeśli nie odpowiada wymaganiom.
- Kiedyś można było zwrócić towar, jeśli przestał się klientowi podobać - mówi rzecznik. - Niestety, teraz przepisy się zmieniły. Każdy towar możemy zwrócić, jeśli nie spełnia on naszych oczekiwań. Załóżmy, że kupiona lodówka nie chłodzi. Wtedy oczywiście możemy zwrócić ją do sklepu. Kiedy klientowi nie podoba się jej kolor, czy kształt, ale lodówka jest sprawna, sprzedawca nie ma obowiązku przyjąć reklamacji.

W przypadku zwrotu odzieży należy umówić się ze sprzedawcą, na konkretny termin ewentualnego zwrócenia towaru.

- Inaczej wygląda sytuacja, jeśli chodzi o zakup ubrań - mówi Bed¬narczyk. - Jeżeli kupując spodnie, nie jesteśmy pewni, czy będą one w dobrym rozmiarze, powinniśmy przed dokonaniem zakupu porozmawiać ze sprzedawcą i ustalić w jakim czasie towar możemy zwrócić. Najlepiej jest poprosić sprzedawcę, żeby na odwrocie paragonu potwierdził termin zwrotu i postawił pieczątkę. Wtedy nie będzie żadnych wątpliwości.

Z reklamacją do sprzedawcy

Okazuje się, że sprzedawcy często kuszą klientów dwuletnią gwarancją na towary, natomiast każdy kupujący ma prawo w pierwszej kolejności żądać reklamacji towaru u sprzedawcy, nie musi zwracać się bezpośrednio do producenta.

- Klient kupuje towar u sprzedawcy - wyjaśnia Bednarczyk. - Zawiera umowę z przedstawicielem sklepu. Jeżeli towar nie spełnia oczekiwań klienta, to może on domagać się od pracownika sklepu przyjęcia reklamacji. To sprzedawcy są odpowiedzialni za sprzedawany towar. Gwarancja producenta to sprawa drugorzędna. Zdarza się, że sprzedawcy chcą pozbyć się problemu i od razu kierują klientów do producenta. Często, żeby uniknąć odpowiedzialności, sprzedawcy w ostrołęckich sklepach tłumaczą, że nie mogą przyjąć reklamacji ponieważ nie ma akurat kierownika. To bzdura! Każdy sprzedawca w sklepie ma obowiązek przyjęcia reklamacji od klienta, kierownik sklepu nie musi przy tym być.

Dwa miesiące z usterką

Towar nie spełnia oczekiwań? Należy zwrócić się do sprzedawcy.

- Reklamując towar, w pierwszej kolejności należy żądać naprawy lub wymiany na drugi taki produkt - wyjaśnia rzecznik. - To klient wybie¬ra, czy chce nowy produkt czy decyduje się na naprawę kupionego. W przypadku, kiedy towaru nie da się naprawić, ani wymienić na drugi, należy upomnieć się o zwrot pieniędzy.

Reklamację u sprzedawcy można złożyć w terminie do dwóch miesięcy od zauważenia wady produktu.

- Sprzedawca po złożeniu reklamacji ma dwa tygodnie do ustosunkowania się do niej - twierdzi Bednarczyk. - Poza tym należy pamiętać, że jeśli reklamujemy towar w ciągu dwóch lat od zakupu, to sklep ponosi wszystkie koszty związane z reklamacją. Mam na myśli koszty transportu, montażu, demontażu itp. Konsument nie ponosi żadnych kosztów.

Komentarze 2

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

m
mlody23

Łóżko u sąsiadki oczywiście(zaraz po gwarancji)uległo zepsuciu...Celowo czekali 4-y m-e..Zamiast zrobić porządnie,to lepiej poczekać do końca gwarancji i zrobić byle jak...

m
mlody23

Witam.
Jestem ciekaw jak jest w przypadku ratalnym.,t.zn.Popsuła się w domu wersalka a sprzeawca zwleka od grudnia z naprawą.Gwarancja jest na rok.My nie wiemy co w tym wypadku możemy zrobić..Tak jak pisałem..wersalka jest wzięta na raty..Nie mamma zadnego paragonu(nie wiem czy sprzedawca w tym wypadku złamał prawo,że nie wydał paragonu czy tak jest w systemie ratalnym)?Mamy tylko umowę z Bankiem i nie wimy do kogo sie w tym wypadku zwracać...Jest mnóstwo ludzi tutaj z Małkini,którzy kupili meble na raty u Pana TRZASKI...niestety meble nagminni9e(prawie wszystkim)się psują a sprzedawca nie robi z tym nic..Ludzie biorą urlop,bo on się z nimi umawia i...nie przychodzi..To samo było w Moim przypadku(trzy razy)..
Znajomej sąsiadce wymienili prowadnice(przed samym końcem gwarancji)...Widać blo że są dużo delikatniejsze niż wcześniejsze..Pierwsze były odlewane a drugie z prasy.Jak już coś robi,to zamiast wysłać ,to do producenta(wiadomo koszty) przysyła niekompetentnych nieznających się na robocie młodzików,których nagminnie zmienia..zamiast douczyć..
Przychodzą po pól roku od usterki...gdzie faktycznie(jak ktoś będzie traktował dosłownie)według Prawa nie masz już prawa ubiegać się o naprawę(do 2-ch m-y)...dobrze ,ze przychodzą...A jak jest wtedy z gwarancją..powinna być przedłużona od czasu zepsuci....jeżeli towa jest zepsuty już pól roku,to liczy się czas maksymalny(czyli 2-e)?
Po naprawie nie dostaje się żadnego pokwitowania..nic nie jest podbijane w karcie gwarancyjnej..Ludzie nie znaja prawa a Pan Trzaska lubieżnie na nich żeruję....
Proszę o odpowiedzi(proszę mi wybaczyć chaotyczny sposób pisania...nerwy) i o poradę co możemy w tym wypadku zrobić???

Pozdrawiam.Artur Wichowski.

Dodaj ogłoszenie