Seks w ostrołęckich szkołach. Jak się jego uczy?

Robert MajkowskiZaktualizowano 
Nauka o seksie czy nauka o rodzinie i odpowiedzialności? Jak naprawdę wygląda edukacja seksualna w ostrołęckich szkołach

W dyskusji o polskiej szkole co jakiś czas powraca temat edukacji seksualnej. W Ostrołęce na forum publicznym wrócił ostatnio za sprawą interpelacji radnego Macieja Kleczkowskiego, który zapytał prezydenta jak wygląda "edukacja seksualna w poszczególnych ostrołęckich placówkach oświatowych". Inspiracją do interpelacji Kleczkowskiego była rosnąca - jego zdaniem - liczba nastoletnich matek.

Pisał do prezydenta: Ciąża nastolatek to ok. 20 tys. przypadków w skali roku czyli 5 proc. wszystkich rodzących. dziewczyn 15-letnich i młodszych rocznie rodzi ok. 400. Często to tragiczne historie. Głównie do takich sytuacji dochodzi z niewiedzy. W związku z tym bardzo ważna jest edukacja seksualna. 90 proc. Polaków uważa, że w szkole powinno się przekazywać wiedzę o życiu seksualnym.

W odpowiedzi na interpelację radnego prezydent Janusz Kotowski postanowił zacząć od… zdefiniowania pojęcia "edukacji seksualnej". I choć radny Kleczkowski nie sprecyzował w swoim pytaniu jak rozumie to pojęcie, prezydent Kotowski, napisał w odpowiedzi na interpelację m.in.: Edukacja seksualna w częstym dziś rozumieniu sprowadza się - w założeniach rozlicznych "edukatorów" - do wczesnego rozbudzania w dzieciach i młodzieży zainteresowania organami płciowymi i technikami seksualnymi. Często taka "techniczna" edukacja oderwana jest od faktu, że człowiek jest OSOBĄ (tak w oryginale - przyp. red.) a jego seksualność jest wpisana w całą bogatą rzeczywistość bycia człowiekiem.
Istnieją konkretne statystyki wskazujące na to, że wczesna edukacja seksualna zamiast wychowywać i zapobiegać skutkom błędnych decyzji młodych - przyczynia się do zbyt wczesnej inicjacji seksualnej, wzrostu liczby ciąż nastoletnich dziewcząt a nawet zwiększonej liczby uśmiercania nienarodzonych dzieci czyli tzw. aborcji.
W naszych placówkach nie ma i nie powinno być edukacji seksualnej sprowadzanej wyłącznie do sfery biologicznej czy technicznej. W każdej za to placówce jest ważny proces wychowawczy, który zależnie od rodzaju placówki i wieku wychowanków - posiada również elementy wychowania do dojrzałości płciowej.

Nie sposób nie odnieść wrażenia, że radny... nie do końca wie o co pyta, a w związku z tym, prezydent nie do końca odpowiada na temat. Sprawdziliśmy więc jak wygląda edukacja seksualna w ostrołęckich szkołach i jak na tę sprawę zapatrują się nauczyciele, uczniowie i dyrektorzy szkół.

Trzeba zacząć od tego, że w polskich szkołach nie ma, nie było, i wszystko wskazuje na to, że nie będzie, przynajmniej w najbliższym czasie, odrębnego przedmiotu "edukacja seksualna". Elementy takiej znajdują się w programach przedmiotu wychowanie do życia w rodzinie. To przedmiot nadobowiązkowy, czyli taki, z którego uczeń może zrezygnować.

W przypadku niepełnoletnich - czyli uczniów podstawówek i gimnazjów - decyzja należy do rodziców. Jeśli nie chcą oni, żeby ich dziecko brało udział w zajęciach, składają stosowną deklarację. W po_dstawówkach WDŻwR jest w V i VI klasie. W wymiarze jednej godziny tygodniowo, z tym, że nie przez cały rok - pół roku w klasie V i pół roku w klasie VI.

Czym się różni chłopiec od dziewczynki

W ostrołęckich realiach na zajęcia te chodzi zdecydowana większość dzieci. Deklaracje nieuczestniczenia w zajęciach dyrektorzy podstawówek liczą w sztukach.

- Zawsze na zebraniach na początku roku, w klasach V i VI informujemy rodziców o możliwości zrezygnowania z tego przedmiotu. Rodzice zapoznawani są z jego programem - tłumaczy nam Elżbieta Czartoryska, wicedyrektor Szkoły Podstawowej nr 6. - Część zajęć odbywa się z podziałem na grupy - dziewczynek i chłopców. Zdecydowana większość uczniów chodzi na te lekcje.

A ci, którzy rezygnują? Jakie są ich motywacje? Czy także religijne lub ideologiczne?
- Nie wnikamy w to - mówi krótko dyrektor Czartoryska. Dodając jednak. - Nie sądzę, żeby sam program budził wątpliwości takiej natury.

Co znajduje się w tym programie? Bardzo szerokie zagadnienia. Część z nich dotyczy sfery seksu. Na przykład takie zagadnienia jak (podajemy za podstawą programową): "Ciąża, rozwój płodu, poród, przyjęcie dziecka jako nowego członka rodziny"; "Różnice i podobieństwa między chłopcami i dziewczętami; identyfikacja z własną płcią; akceptacja i szacunek dla ciała". Ale oprócz tego w podstawie są treści dotyczące, przede wszystkim, rodziny, ról społecznych, koleżeństwa czy nawet mediów oraz instytucji i organizacji działających na rzecz dziecka i rodziny.

Napięcie seksualne i masturbacja

Wydaje się, że największe znaczenie ma edukacja seksualna - jakby jej nie definiować - w gimnazjach. Jak to wygląda w praktyce? Tu, podobnie jak w podstawówkach, tylko część podstawy programowej dotyczy zagadnień bezpośrednio związanych z seksualnością: "Podstawowe informacje o rozwoju seksualnym człowieka; tożsamość płciowa; kobiecość i męskość"; "Problemy i trudności okresu dojrzewania (napięcia seksualne, masturbacja), sposoby radzenia sobie z nimi, pomoc w rozeznaniu sytuacji wymagających porady lekarza lub innych specjalistów"; "Różnice w rozwoju psychoseksualnym dziewcząt i chłopców; postawy i wzajemne oczekiwania."

Poza tym program mówi dużo o relacjach w rodzinie, relacjach z rodzicami, konflikcie pokoleń, roli autorytetów itp. Przedmiot jest we wszystkich trzech klasach gimnazjum - w wymiarze 14 godzin, czyli jedna godzina co dwa tygodnie.

Tyle teoria. Jak to wygląda w praktyce? Rozmawialiśmy z nauczycielką WDŻwR z, największego w mieście, Gimnazjum nr 1 (wolała, żebyśmy nie publikowali jej nazwiska - przyp. red.).

- Jestem nauczycielem biologii i chemii. Wychowanie do życia w rodzinie jest moim trzecim przedmiotem. Uczę go od 3 lat. Pierwsze 2 lata na zajęcia chodzili prawie wszyscy uczniowie. W tym roku frekwencja zmniejszyła się. Częstymi wymówkami są zajęcia dodatkowe, autobus do domu, w przypadku osób spoza miasta. I choć większość uczniów jest zainteresowanych tym przedmiotem, to część chce minimalizować czas spędzony w szkole - mówi nam.

I podkreśla, że WDŻwR to nie tylko edukacja seksualna.
- Jest ona obecna również na WDŻwR, ale nie jest dominująca. Myślę, że jej zakres jest wystarczający. W pierwszej klasie tematy poruszane są w bardziej delikatny i okrojony sposób, aby w trzeciej klasie można było go zgłębić z "doroślejszymi" uczniami. Wychowanie do życia w rodzinie i w nazwie, i w programie, dotyczy głównie tematyki rodzinnej. Obejmuje takie zagadnienia jak rola matki i ojca, odpowiedzialność, uzależnienia, naturalne sposoby rozpoznawania płodności, antykoncepcja, uzależnienia, autorytety, relacje z równieśnikami, budowa narządów płciowych, rozwój dziecka od poczęcia do narodzin relacje w rodzinie, a także zagadnienia związane z okresem dojrzewania i rozwojem emocjonalnym dziecka - przybliża.

Podkreśla taki właśnie, wychowawczy, charakter tych zajęć. - Dzieci nie są bierne. Biorą udział w dyskusji na lekcjach i w scenkach rodzajowych. Nie wstydzą się zadawać pytań, np. co się dzieje z łożyskiem po porodzie, o dni płodne u kobiet. Oczywiście są także tacy, którzy przychodzą na zajęcia tylko posłuchać. Idą z innymi, a potem okazuje się, że są bardzo aktywni i zainteresowani. Lekcjom często towarzyszą filmy edukacyjne o tematyce związanej z omawianymi zagadnieniami. Często są to faktyczne historie życia konkretnej osoby. Staram się uczyć obiektywnie i wsłuchiwać w problemy uczniów. Zauważyłam, że młodzież dojrzale i poważnie podchodzi do przedmiotu.

W tym roku w Gimnazjum nr 1 deklaracje nieuczestniczenia w WDŻwR złożyli rodzice 109 uczniów (na ponad 720 wszystkich). To najwyższy odsetek w ostrołęckich gimnazjach. W pozostałych na zajęcia te chodzi zdecydowana większość uczniów.

Światło na seks…

A co oni sami sądzą o szeroko pojętej edukacji seksualnej?
Kaja Mizerek dziś chodzi do I klasy II LO w Ostrołęce. Gimnazjum kończyła w Zespole Szkół w Obierwi.

- Na lekcjach WDŻwR mówiliśmy między innymi o zabezpieczeniach, miesiączkach, chorobach wenerycznych. Uważam, że zajęcia takie są bardzo przydatne. Naświetliły mi sprawy związane z seksem. Takie zajęcia powinny być we wszystkich szkołach. Przełamują relację uczeń-nauczyciel, ponieważ mówi się o sprawach bardzo intymnych. Dziwne jest to, że w gimnazjum nie wszyscy rodzice puszczają swoje dzieci na te zajęcia. Gdyby chodziły, zrozumiałyby wiele rzeczy i możliwe, że mniej nastolatków byłoby rodzicami - uważa.

Rafał, uczeń Gimnazjum nr 5 także chwali te zajęcia.
- Uważam, że są potrzebne, szczególnie dla osób, które mają słaby kontakt z rodziną.
Uczniowie z którymi rozmawialiśmy nie widzą potrzeby rozszerzania szkolnego programu o edukację seksualną w ścisłym tego słowa znaczeniu. Głównie dlatego, że nie od szkoły oczekują wiedzy na "te" tematy.

- To co jest w gimnazjum wystarczy, a kto chce się dowiedzieć więcej, to jest przecież Internet - mówi nam jeden z uczniów gimazjum.
O tym, że nasze szkoły nie potrzebują "seksualnej rewolucji" przekonują też ich dyrektorzy.

- Uważam, że zajęcia z wychowania do życia w rodzinie wystarczą. Jeżeli te lekcje są prowadzone przez odpowiednią osobę i jeśli są dobrze prowadzone, to spełniają swoje zadanie, także w zakresie edukacji seksualnej - uważa Dariusz Bastek, dyrektor Zespołu Szkół nr 4 w Ostrołęce.

…podczas religii

- Położenie akcentu na rodzinę, na odpowiedzialność, a nie na same zagadnienia seksualne jest właściwe - uważa także Danuta Kuliś, dyrektorka Gimnazjum nr 2. - Nie widzę potrzeby zmieniania czegokolwiek w programie wychowania do życia w rodzinie. Są w nim elementy dotyczące seksualności w odpowiednich proporcjach. Oczywiście, że trzeba o tym mówić, ale nacisk powinien być kładziony na kwestię rodziny. Jeśli relacje w rodzinie są poukładane, to i sfera seksualna młodego człowieka będzie poukładana - dodaje.

Co ciekawe z "edukacją seksualną" sprawa ma się najgorzej w szkołach ponadgimnazjalnych. Wiele z młodych osób, z którymi rozmawialiśmy za taką traktują… kursy przedmałżeńskie prowadzone na lekcjach religii. W największych ostrołęckich szkołach ponadgimnazjalnych niektóre założenia programowe WDŻwR realizowane są podczas godzin wychowawczych...

polecane: FLESZ: Ekologia na co dzień: 6 mitów, w które wierzymy

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.
Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3