Nasza Loteria - pasek na kartach artykułów

Sąsiedzi, co nie wadzili nikomu

Aldona Rusinek
Pieczrkarnia w Sieluniu, w której produkowano amfetaminę
Pieczrkarnia w Sieluniu, w której produkowano amfetaminę A. Rusinek
Wytwórnię amfetaminy w pieczarkarni w Sieluniu koło Różana zlikwidowali funkcjonariusze Centralnego Biura Śledczego. Mieszkańcy nie mieli pojęcia, że obok nich działa fabryka narkotyków

Sieluń - wioska rozrzucona po obu stronach trasy 61, głównej drogi z Warszawy na Mazury, między Młynarzami a Różanem. Należy do gminy Młynarze. Tuż przy ruchliwej drodze ogrodzony siatką piętrowy budynek, od dawna oznakowany ogłoszeniem: Sprzedam - wynajmę. Pod spodem telefon komórkowy właścicieli posesji - Krystyny i Jana R., mieszkających w pobliskiej wsi. Kilka lat temu mieli tutaj pieczarkarnię. Kiedy interes zaczął podupadać, przerzucili się na handel obwoźny, a budynek mieszkalno-gospodarczy wynajmowali. Przez całą wiosnę ubiegłego roku na przykład mieszkali w nim robotnicy drogowi, remontujący trasę 61. Latem trafili się nowi lokatorzy.
- Płacili trochę lepiej niż drogowcy, byliśmy zadowoleni, nie pytaliśmy, do czego im budynek potrzebny. A wyszła z tego taka awantura - nie może uwierzyć matka Jana R. On sam nie chce sytuacji komentować.
- Nie będę rozmawiał z prasą. Nie mam nic do powiedzenia. Straciłem przez tę aferę zdrowie. Nie wiem, dlaczego akurat nas musiało coś takiego spotkać - mówi zdesperowany w telefonicznej rozmowie, odmawiając jakichkolwiek dalszych informacji.
Ludzie w Sieluniu nie mogli uwierzyć w telewizyjne informacje. Podano w nich wprawdzie, że wytwórnię amfetaminy wykryto w Sieluniu pod Łomżą, ale widzieli przecież policyjną akcję przy drodze w ich wsi.

Nocna akcja

- W piątek wieczorem, 16 stycznia, była u nas akurat kolęda. Kiedy odprowadzałam księdza proboszcza do sąsiadów, zobaczyłam samochód policyjny, pędzący na sygnale od Młynarzy. Myślałam, że zdarzył się jakiś wypadek, ale sygnał ucichł przy pieczarkarni, a samochód skręcił na posesję. Patrzę, a tam pełno innych policyjnych samochodów. Nie wiedziałam, co się dzieje. Nie dopuszczali w pobliże nikogo, ale policja była tam przez całą noc, aż do południa następnego dnia - opowiada jedna z mieszkanek Sielunia. Dopiero w niedzielę w telewizji usłyszała, co się stało.
Tej nocy policjanci Centralnego Biura Śledczego w przydrożnej pieczarkarni zarekwirowali aż siedem kompletnych linii produkcyjnych do wytwarzania narkotyków. Oprócz niewielkiej ilości amfetaminy w proszku znaleźli 3 litry amfetaminy w płynie, z której otrzymuje się biały proszek w tych samych ilościach. Zarekwirowano także kilkaset litrów odczynników do produkcji. Prawdopodobnie od połowy ubiegłego roku wyprodukowano w Sieluniu około pół tony czystej amfetaminy.
Przez płot z pieczarkarnią, w małym domku, mieszka siostra Krystyny R. Kiedyś prowadziła mały bar i sklep. Teraz też zajmuje się handlem. Jej mąż zarabia sezonowo, imając się najróżniejszych prac.
- Trzeba z czegoś żyć - mówi szwagier Krystyny R. - bo dzieci muszą jeść. Dzisiaj czasy ciężkie, chyba z tego bierze się takie zło, jak to przez płot. Nie mieliśmy o niczym pojęcia - zapewnia. - Jak mieszkali tu przedtem drogowcy, ciągle na podwórku był ruch. A potem spokój. Takich sąsiadów spokojnych ze świecą szukać. A okazało się, że to przestępcy. Ale ja nic o tym nie wiem.
- Ksiądz u nas nieraz na kazaniach przestrzegał młodzież przed patologiami, mówił o zagrożeniach narkomanią. W najgorszych snach pewnie nie śnił, że tuż pod kościołem rozwija się produkcja narkotyków. Nikt we wsi nie miał zresztą o tym pojęcia - kręci z niedowierzaniem głową jeden z gospodarzy.
Roman Suski, sołtys Sielunia, mówi, że nawet nie wiedział, że dom był wynajmowany.
- Od miesięcy nikogo tam nie było widać, żadnego ruchu. Nikt się nie kręcił. Okna wieczorami były ciemne. Tylko czasami z komina unosił się dym. Myślałem, że może właściciele przepalają tam od czasu do czasu. A tu się okazało, że siedzimy na bombie narkotykowej - mówi. - Wszystko było robione w wielkiej tajemnicy. Może głęboką nocą jakoś wywozili ten towar.

Ślad wiódł z Babic

Akcja Centralnego Biura Śledczego rozpoczęła się 16 stycznia w magazynie w Koczarach Starych koło Babic. Policjanci odkryli w nim kilkaset litrów płynów niezbędnych do produkcji białego proszku. Zatrzymali na miejscu dwóch mężczyzn i dwie kobiety. Od nich dowiedzieli się, gdzie są inne fabryki. Tego samego wieczoru policja zrobiła nalot na pieczarkarnię w Sieluniu, a następnie w Jaktorowie koło Grodziska Mazowieckiego, gdzie zatrzymano poszukiwanego od kilku miesięcy, podejrzanego o produkcję narkotyków przestępcę.
W nocnej akcji aresztowano pięć osób, które przekazano do dyspozycji Prokuratury Okręgowej w Warszawie.
- W tej chwili w areszcie pozostaje dwóch podejrzanych - Mariusz M. i Bogdan Sz. - przeciwko którym prowadzimy postępowanie. Pozostałe osoby po przesłuchaniach zostały wypuszczone na wolność - poinformował nas prokurator Maciej Kujawski z Prokuratury Okręgowej w Warszawie. Dodał, że w minionym roku prokuratura prowadziła sporo spraw związanych z likwidacją punktów produkcji narkotyków.
- Rzeczywiście większość z nich lokalizowana jest w małych, niepozornych miejscowościach, w opuszczonych zakładach pracy, wynajmowanych gospodarstwach rolnych położonych na uboczu. Toteż dosyć trudno jest takie laboratoria odkryć - dodaje prokurator.
Przypomnijmy, że dwa lata temu policjanci CBŚ zlikwidowali laboratorium, w którym produkowano amfetaminę, w małej drewnianej chałupie pod lasem w Stoku koło Ostrowi Mazowieckiej.
Prokuratura Okręgowa w Ostrołęce od połowy ubiegłego roku prowadzi śledztwo w sprawie gangu wyszkowskiego, który wśród wielu przestępstw zajmował się także produkcją i handlem narkotykami.
- W listopadzie i grudniu aresztowaliśmy 32 osoby pod różnymi zarzutami, również w związku z produkcją amfetaminy na przemysłową skalę. Wśród aresztowanych jest kilka osób pochodzących lub powiązanych w różny sposób z Sieluniem - informuje prokurator Tomasz Mierzejewski z Prokuratury Okręgowej w Ostrołęce. - Wedle naszych szacunków gang wyszkowski wyprodukował i wprowadził do obrotu 100 kg amfetaminy o wartości czarnorynkowej ponad 6 mln złotych.

Niełatwo chronić młodzież

Jadwiga Kołodziejska, wójt gminy Młynarze, nie kryje wielkiego zaskoczenia zdarzeniem w Sieluniu.
- Dowiedziałam się dopiero w poniedziałek, w pracy. Słyszałam wprawdzie informację w telewizji, ale mówiono tam o Sieluniu pod Łomżą. Do głowy mi nie przyszło, że chodzi o nasz Sieluń. Przecież nasza gmina jest taka spokojna. Nigdy nie mieliśmy żadnych sygnałów od policji o jakimkolwiek zagrożeniu narkomanią wśród młodzieży, dyrektorzy szkół również nie obserwują niczego niepokojącego. Ale może ta plaga z czasem przyjdzie także do nas, skoro produkcja narkotyków może kwitnąć przy głównych drogach - mówi Jadwiga Kołodziejska.

Z niedowierzaniem w pierwszej chwili przyjął informację o fabryce narkotyków w Sieluniu także Jerzy Parciński, burmistrz pobliskiego Różana.
- Słyszy się nieraz o takich ujawnionych fabryczkach narkotyków w niewielkich miejscowościach. Ale żeby u nas, i to przy głównej trasie. Aż dziwne, że tyle miesięcy to funkcjonowało - mówi.
Burmistrz twierdzi, że w Różanie, jak w innych tego typu miejscowościach, nie można lekceważyć problemu zagrożenia narkomanią.
- Młodzież coraz częściej sięga niestety po różne używki, także te najgroźniejsze. Wiem, że jeszcze niedawno był w Różanie pub, w którym podobno można było kupić narkotyki, ale został zlikwidowany.
- Wiem też, że w szkołach prowadzone są akcje profilaktyczne, ale na pewno nie wszystkich młodych ludzi da się ustrzec przed zagrożeniem.

Ilona Chmielewska, dyrektor Zespołu Szkół w Różanie, twierdzi, że większych problemów z narkotykami w szkole nie ma.
- Ale są uczniowie, którzy eksperymentują. W ubiegłym roku mieliśmy zdeklarowanego narkomana. Rodzice oddali go na leczenie. Opuścił jednak ośrodek i wrócił do szkoły. To był zdolny chłopak, bardzo ładnie zdał maturę i wydaje mi się, że wybrnął z tych problemów. W tej chwili wiem na pewno o dwóch uczniach zażywających narkotyki. Ale przypuszczam, że nie są jedynymi.
Staramy się bacznie obserwować młodzież. W ubiegłym roku szkołę kontrolowała policja ze specjalnie wyszkolonym psem. Niczego nie znaleziono. Przez kilka tygodni prowadziliśmy też spotkania z psychologiem z Ośrodka Edukacji Społecznej i Profilaktyki w Ciechanowie. Staramy się uczulać młodzież na problem narkomanii. Pilnujemy szkoły przed obcymi, jesteśmy w stałym kontakcie z policją, ale zdaję sobie sprawę, że nasi uczniowie poza szkołą mogą nie mieć większych trudności z dostępem do narkotyków. Taka fabryka w Sieluniu pewnie dla nas bezpośrednim zagrożeniem nie była, ale problemu nie należy lekceważyć - uważa dyr. Chmielewska.
Narkotyki produkowane w Sieluniu najprawdopodobniej trafiały do dilerów w Warszawie, gdzie były rozprowadzane w szkołach i dyskotekach.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!
Wróć na to.com.pl Tygodnik Ostrołęcki