MKTG SR - pasek na kartach artykułów

Sąd sprawdzi wójta

Aldona Rusinek
Czy Henryk Kaczyński, wójt gminy Szulborze Wielkie przez pięć miesięcy dzierżył stanowisko wbrew prawu? Rada Gminy na sesji 14 kwietnia uznała, że tak, podejmując uchwałę o wygaśnięciu mandatu wójta. Sprawa trafiła do Kolegium Odwoławczego Wojewody i Sądu Okręgowego w Ostrołęce.

Henryk Kaczyński, wójt gminy Szulborze Wielkie od 1992 roku, w ostatnich, październikowych wyborach samorządowych, zdobył mandat na radnego w okręgu wyborczym nr 3. Zarazem w bezpośrednich wyborach został wybrany na wójta. Otrzymał więc niejako podwójną rękojmię zaufania społecznego.

Podwójne ślubowanie

Na pierwszej sesji Rady Gminy 19 listopada 2002 r. Henryk Kaczyński najpierw złożył ślubowanie na radnego gminy, a tuż potem na wójta, zrzekając się wcześniej ustnie mandatu radnego i oświadczając, że pisemną rezygnację na ręce przewodniczącego rady gminy wysłał rano listem poleconym. Na następnej sesji, 9 grudnia, została podjęta uchwała o wygaśnięciu mandatu radnego Henryka Kaczyńskiego, który dalej piastował obowiązki wójta, a rada najwidoczniej uznała sytuację za unormowaną.
- Nie znaliśmy wówczas stanowiska Państwowej Komisji Wyborczej w sprawie łączenia funkcji wójta z członkostwem w radzie gminy. Pisma, informujące o tych zasadach i wyjaśniające wątpliwości związane z ordynacją wyborczą, jak dowiedziałem się dopiero w lutym, na szkoleniu dla przewodniczących rad gminnych, zostały przesłane do gmin, także do naszej, 13 listopada i 4 grudnia. A 18 grudnia także bezpośrednio do mnie, jako przewodniczącego rady, ale otrzymałem je dopiero w marcu, po interwencji u komisarza wyborczego - twierdzi Bogdan Kossakowski, przewodniczący Rady Gminy. - Wójt na ostatniej sesji oświadczył, że żadnych pism w listopadzie nie otrzymał, dopiero to grudniowe, adresowane do mnie, którego, nie wiadomo dlaczego, mi nie przekazał.

Lekceważenie ustawy?

Zdaniem przewodniczącego rady oraz przewodniczącego komisji rewizyjnej Janusza Kietlińskiego, wójt zataił informacje z Państwowej Komisji Wyborczej i umyślnie nie złożył rezygnacji z mandatu radnego na pierwszej sesji Rady Gminy, by móc głosować za "swoim" kandydatem na przewodniczącego rady. Być może tak było, choć na zdrowy rozum trudno uwierzyć, że Kaczyński, znając przepisy ordynacji wyborczej, prawa samorządowego i stanowisko Państwowej Komisji Wyborczej - ryzykowałby stanowisko wójta, prestiżowe i intratne finansowo dla własnego faworyta na przewodniczącego Rady Gminy. O tym, że nie można łączyć funkcji wójta z członkostwem w radzie gminy doświadczony samorządowiec Henryk Kaczyński musiał wiedzieć.
W informacji PKW przesłanej do gmin w listopadzie wyraźnie się stwierdza:
"Osoba, która uzyskała mandat radnego i mandat wójta, a nie zrzekła się wcześniej jednego z mandatów, traci z mocy prawa mandat radnego, z chwilą objęcia obowiązków wójta (złożenie ślubowania wójta), zaś mandat wójta traci z mocy prawa z chwilą przystąpienia do wykonywania mandatu radnego (złożenie ślubowania)".
Wynikałoby z tego, że Henryk Kaczyński, który jako pierwszy z radnych złożył ślubowanie na radnego, w tym momencie stracił mandat wójta.

Nielegalny wójt?

- Następnego dnia po sesji otrzymałem list polecony z rezygnacją wójta - informuje przewodniczący Rady Gminy. - Skąd wójt przed sesją mógł wiedzieć, kto zostanie przewodniczącym? Wójt więc świadomie wprowadził radnych na sesji w błąd. Dopiero po szkoleniu dla samorządowców w lutym i po zapoznaniu się z informacjami PKW, zorientowałem się, że Henryk Kaczyński sprawuje funkcję wójta nielegalnie. Naszym obowiązkiem było więc podjęcie uchwały o wygaśnięciu mandatu wójta, co zrobiliśmy na sesji 14 kwietnia. Za uchwałą głosowało 9 radnych, 5 było przeciw, jeden wstrzymał się od głosu - mówi Bogdan Kossakowski.
- Skoro wójt twierdzi, że rano, przed sesją, wysłał pocztą rezygnację z mandatu radnego, to dlaczego składał ślubowanie radnego? Dlaczego nie złożył pisemnej rezygnacji na ręce Mirosława Godlewskiego, przewodniczącego-seniora - nie rozumie Janusz Kietliński
Rada Gminy w Szulborzu Wielkim została w ostatnich wyborach znacznie odnowiona. Z radnych ubiegłej kadencji ostało się czterech - po dwóch po obu stronach podzielonej rady. Większość radnych to samorządowi nowicjusze.
- Dopiero uczymy się przepisów samorządowych, ale traktujemy swoje funkcje poważnie i chcemy być radą aktywną, a nie działającą pod dyktat wójta. A wójt przyzwyczaił się przez lata do rządzenia radą. Nawet protokoły z sesji pisze się pod jego dyktando. Na ostatnią sesję wprowadziliśmy więc własną protokolantkę, spoza rady - mówi Bogdan Kossakowski.

Potrzebny nam lepszy gospodarz

- Chcieliśmy się dogadać z wójtem, chcieliśmy być partnerami. Ale się nie da. Szulborze to mała, dosyć biedna gmina. Potrzeba jej operatywnego wójta, który potrafi ściągnąć tu fundusze z różnych źródeł na rozwój gminy, który wykaże się energią w działaniu. Wójt Kaczyński wszystko odkłada na "po niedzieli". Ciągle czekamy na jakieś decyzje, na jakieś wyniki, na jakieś ekspertyzy. Tym sposobem przez kolejną kadencję niczego nie uda się w gminie zrobić - obawia się Janusz Kietliński.
- Zaniepokoiły nas informacje z Regionalnej Izby Obrachunkowej, która oceniała realizację budżetu. Wynika z nich, choć Izba pozytywnie zaopiniowała sprawozdania budżetowe, że na inwestycje w gminie w ubiegłym roku przeznaczono zaledwie 1,82 proc. budżetu, a to i tak było o 45 proc. więcej niż w roku 2001. Przecież to wstyd. Rozumiem, że budżet gminy jest niewielki, ale muszą być jakieś proporcje w wydawaniu pieniędzy. U nas się je przejada. Izba Obrachunkowa stwierdziła nieuzasadnione przekroczenie wydatków na wynagrodzenia - przewodniczący Kossakowski pokazuje protokół RIO.
- Jak można wydać na inwestycje 56 tys. złotych, a na delegacje pracowników Urzędu Gminy 25 tys. zł z których 70 procent przejeździł wójt - nie kryje oburzenia przewodniczący Komisji Rewizyjnej.
Obaj radni mówią, że także te merytoryczne powody skłoniły ich do podjęcia uchwały o wygaśnięciu mandatu wójta.
Wójt Henryk Kaczyński uważa jednak, że radnymi kierowały zupełnie inne, raczej prywatne motywy.
- Chcę się jednak powstrzymać od jakichkolwiek komentarzy do czasu rozstrzygnięcia sprawy przez nadzór wojewody i Sąd Okręgowy, gdzie złożyłem odwołania - powiedział nam.
Niektórzy radni, jak Józef Zakrzewski, sołtys Mianówka, czy Henryk Młynarski z Gostkowa, też twierdzą, że radnymi, którzy zainspirowali uchwałę przeciwko wójtowi kierowały osobiste pobudki: jakieś urazy wobec Kaczyńskiego, zachłanność na władzę, ambicje.
- W Gostkowie ludzie wójta Kaczyńskiego chwalą. Asfalt nam położył, oświetlenie zrobił, most wybudował. Niczego złego na niego nie można powiedzieć. Na prawie się za mocno nie znamy, muszą to rozstrzygnąć urzędy - mówi radny Młynarski.
Jak nas poinformował rzecznik prasowy wojewody Ryszard Grąbkowski, wojewoda mazowiecki nie będzie wszczynał postępowania w sprawie nieważności uchwały Rady Gminy Szulborze Wielkie, stwierdzającej wygaśnięcie mandatu wójta Henryka Kaczyńskiego, ponieważ rozstrzygnięcia prawne dotyczące zasad ordynacji wyborczej i przepisów ustawy o samorządzie gminnym należą do kompetencji Sądu Okręgowego. Prezes Sądu Okręgowego w Ostrołęce, Anna Łaszczych, poinformowała nas, że o tym czy w Szulborzu zostało złamane prawo i przez kogo sąd będzie rozstrzygał 16 maja. O decyzji sądu poinformujemy w przyszłym tygodniu.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!
Wróć na to.com.pl Tygodnik Ostrołęcki