Rząd przymierza się do nacjonalizacji szpitali samorządowych. Czy następne w kolejce będą przychodnie?

Dorota Abramowicz
Dorota Abramowicz
Dr Tadeusz Jędrzejczyk, dyrektor Departamentu Zdrowia Urzędu Marszałkowskiego województwa pomorskiego, b. prezes Narodowego Funduszu Zdrowia
Dr Tadeusz Jędrzejczyk, dyrektor Departamentu Zdrowia Urzędu Marszałkowskiego województwa pomorskiego, b. prezes Narodowego Funduszu Zdrowia Piotr Smolinski
Szykuje się trzęsienie ziemi w organizacji systemu opieki zdrowotnej w Polsce. Minister zdrowia Adam Niedzielski zapowiada nacjonalizację szpitali administrowanych obecnie przez samorządy. - Po pierwsze trzeba sobie zadać pytanie, co mają zyskać na tym pacjenci - mówi dr Tadeusz Jędrzejczyk, dyrektor Departamentu Zdrowia Urzędu Marszałkowskiego województwa pomorskiego, b. prezes Narodowego Funduszu Zdrowia. - Warto wskazać, że nie ma dobrych przykładów zagranicznych wskazujących na przewagę centralistycznych rozwiązań. W Europie właściwie jest to tylko Anglia, gdzie dominuje model Narodowej Służby Zdrowia. Zarówno w czasach normalnych jak i w czasie "testu pandemii" okazało się, że wcale nie jest efektywniejszy czy też zapewniający lepszą jakość świadczeń. W pozostałych krajach - m.in. Francji, Niemczech, Hiszpanii, system szpitalnictwa to struktury zdecentralizowane.

Minister zdrowia Adam Niedzielski zapowiada nacjonalizację szpitali administrowanych obecnie przez samorządy. To trzęsienie ziemi w systemie opieki zdrowotnej w Polsce?
Plany są na razie dość niejasne, a konkretnych projektów jeszcze nie ma. Jeśli jednak miałoby dojść do nacjonalizacji szpitali, to rzeczywiście byłaby to bardzo głęboka ingerencja w kompetencje samorządów w tym zakresie.

Co miałyby zyskać na takim przejęciu szpitale?
Po pierwsze trzeba sobie zadać pytanie, co mają zyskać na tym pacjenci. Warto wskazać, że nie ma dobrych przykładów zagranicznych wskazujących na przewagę centralistycznych rozwiązań. W Europie właściwie jest to tylko Anglia, gdzie dominuje model Narodowej Służby Zdrowia. Zarówno w czasach normalnych jak i w czasie "testu pandemii" okazało się, że wcale nie jest efektywniejszy czy też zapewniający lepszą jakość świadczeń. W pozostałych krajach - m.in. Francji, Niemczech, Hiszpanii, system szpitalnictwa to struktury zdecentralizowane.

Czytaj także

Idziemy w odwrotnym kierunku niż inne państwa?
Zgadza się. Trzeba też zwrócić uwagę na czas, gdy planuje się tak radykalne zmiany. Nadal walczymy z pandemią, a jej skutki będziemy jeszcze odczuwać przez lata. Mówi się, że nie zmienia się koni, przechodząc przez bród. Niedawno, także w czasie pandemii, został spionizowany NFZ. Struktury regionalne stały się zależne od zarządu centralnego w Warszawie. W międzyczasie w lecznictwie szpitalnym i tak trwa reorganizacja i konsolidacja zasobów.

Niektóre szpitale, zwłaszcza powiatowe rzeczywiście wymagają reorganizacji. Trudno utrzymać część oddziałów ze względu na brak kadry, czasem świadczeń realizuje się mało, ale nie sądzę, że trzeba by było rozwiązywać ten problem przez konsolidację, gdyż to jest jedna z możliwości. Uważam więc, że proponowana przez ministra zmiana wymaga jeszcze poważnej debaty.

Czy do znacjonalizowanych szpitali mogą popłynąć większe pieniądze?
Fundusz pozostaje ten sam, więc finansowanie pozostanie na dotychczasowym poziomie. Być może pojawią się nowe zarządy do powołania, ewentualnie konsolidacje placówek.

Właściciel, czyli samorząd, finansuje dziś mniejsze i większe inwestycje w podmiotach leczniczych. Jednak już decyzyjność w tej kwestii jest uzgadniana centralnie od 2016 r., kiedy to wprowadzono obowiązek konsultowania każdej inwestycji w nowe zasoby i nowe rodzaje działalności z NFZ.

Jakie korzyści z nacjonalizacji może odnieść władza?
Nie do mnie już to pytanie. Wydaje się, że pełna odpowiedzialność, która za tym spływa, jest jednak ryzykowna. Obecnie samorządy współodpowiadają za nadzór, utrzymanie ciągłości pracy, zarządzanie. Prawdopodobnie mniejsza część samorządów powiatowych, mających kłopoty z restrukturyzacją przyjmie zmiany z jakimś poziomem satysfakcji, że problem nie będzie ich już dotyczył. Na Pomorzu mamy jednak więcej przykładów pozytywnych i choć sytuacja niektórych szpitali powiatowych nie należy do idealnych, to jednak jest w miarę zrównoważona.

Na razie powołano zespół, którego zadaniem jest przygotowanie rozwiązań legislacyjnych. Zaproszono do niego przedstawicieli samorządów?
W zespole są tylko przedstawiciele Ministerstwa Zdrowia i Narodowego Funduszu Zdrowia oraz Banku Gospodarstwa Krajowego.

Czy już wiadomo, kto miałby zastąpić obecną kadrę menedżerską w szpitalach?
Słyszy się o powołaniu korpusu zarządzającego, składającego się z absolwentów szkoły dla menedżerów. Taka szkoła działa obecnie we Francji.  Korpus sam się jednak nie stworzy, wymaga to czasu i doświadczenia.  

Od lat samorządy inwestują w szpitale. To duże kwoty?
Na szpitale jako samorząd województwa pomorskiego wydajemy średnio kilkadziesiąt mln. złotych rocznie, a w 2020 r. przekroczyliśmy kwotę 120 milionów. To bardzo duże kwoty relatywnie do naszego budżetu, wynoszącego ok. miliard złotych rocznie. Powiem więcej - mamy rozpisane wieloletnie plany finansowe. Dotyczą one wielowymiarowych inwestycji zaplanowanych na kolejne lata. Oczywiście w obu rozwiązaniach korzysta się z pieniędzy publicznych, ale znaczenie ma także fakt, że do samorządów jest bliżej - można u nich zabiegać o kolejne inwestycje, odwołać się. To ma duże, prospołeczne zalety.

Czy nacjonalizacja zatrzyma się na szpitalach?
Może posunąć się jeszcze dalej. Są jeszcze prywatne podmioty lecznicze, funkcjonujące na mieniu powiatowym. Przekształcenia własnościowe są bardzo trudne, toczą się latami, a sytuacja własnościowa podmiotów leczniczych w kraju jest bardzo złożona. Można poniekąd zrozumieć chęć uproszczenia. W praktyce jednak rozwiązania oparte na dialogu i konsensusie okazują się zarówno trwalsze jak i bardziej pożyteczne, ponieważ w lepszym stopniu uwzględniają oczekiwania różnych zainteresowanych środowisk.

Dalej, czyli może objąć także Samodzielne Publiczne Zakłady Opieki Zdrowotnej?
Logika na to wskazuje. W pomocy doraźnej (pogotowia ratunkowe) prawie wyeliminowano prywatne podmioty, jakkolwiek pozostawiono je nadal w samorządach. Obecnie trwa proces przejmowania przez państwo dyspozytorni.

Oprócz trendu centralizacji można także zaobserwować systematyczny, chociaż niekonsekwentny, proces nacjonalizacji zasobów.

Czytaj także

Brytyjski wariant koronawirusa dotarł do Polski

Wideo

Materiał oryginalny: Rząd przymierza się do nacjonalizacji szpitali samorządowych. Czy następne w kolejce będą przychodnie? - Dziennik Bałtycki

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie