Ruch Zdzieszowice - Legia 0:4. Legioniści zdominowali trzecioligowca dopiero w końcówce

Tomasz Dębek
Tomasz Dębek
Armando Sadiku
Armando Sadiku Bartek Syta / Polska Press
W meczu 1/8 finału Pucharu Polski Legia długo męczyła się z III-ligowym Ruchem Zdzieszowice. Do przerwy mistrzowie Polski prowadzili tylko 1:0, do tego po golu z kontrowersyjnego rzutu karnego. W końcówce rywale odpali z sił, a Wojskowi wykorzystali to strzelając im trzy gole. W niedzielę drużynę Romeo Jozaka czeka trudny mecz ligowy w Białymstoku.

Czwartkowy wyjazd do Opola nie był po myśli nowego trenera Legii Romeo Jozaka. Zamiast poznać drużynę i odbyć z nią kilka treningów, w środku tygodnia Chorwata czekał mecz z trzecioligowym (czyli grającym na czwartym poziomie rozgrywkowym) Ruchem Zdzieszowice. Zespołem, który w poprzednich rundach Pucharu Polski wyeliminował co prawda wyżej notowane Olimpię Elbląg (3:3, karne 3:1), Gryfa Wejherowo (2:1) i Górnika Łęczna (2:1), ale w lidze uciułał zaledwie osiem punktów w ośmiu kolejkach. A na szczeblu wojewódzkim kolejnej edycji PP nie dał rady Agroplonowi Głuszyna z IV ligi (1:3).

Jozak nie zdecydował się na wystawienie najmocniejszego składu. W Warszawie zostali Arkadiusz Malarz, Michał Pazdan, Artur Jędrzejczyk, Dominik Nagy, Tomasz Jodłowiec i Kasper Hamalainen. Szansę na pokazanie się dostali za to ci, którzy w tym sezonie nie grali dużo, m.in. Christian Pasquato, Daniel Chima Chukwu, Jarosław Niezgoda, Łukasz Moneta i 18-letni Mateusz Żyro.

W pierwszych minutach spotkania drugi garnitur Legii na tle III-ligowca niczym specjalnym się nie wyróżniał. Mało tego, bliżej pierwszej bramki byli gospodarze. W polu karnym Legii znalazł się stoper Michał Bachor, jednak do zamknięcia dośrodkowania zabrakło mu kilku centymetrów. Pasquato i Chima Chukwu, którzy zarabiają pewnie więcej niż całe Zdzieszowice (nie mamy na myśli klubu, ale 17-tysięczne miasteczko) byli kompletnie niewidoczni na boisku.

W 18. minucie Legia wyszła na prowadzenie. Bardzo dyskusyjny rzut karny po faulu na Niezgodzie pewnie wykorzystał Łukasz Broź. Grą nadal jednak nie porywała. Kolejny groźny strzał oddała w 38. minucie, kiedy Sebastian Szymański z rzutu wolnego uderzył w spojenie słupka z poprzeczką.

W przerwie Jozak stracił cierpliwość do fatalnego Chukwu i wprowadził za niego Kucharczyka. Wejście „Kuche-go”, a później Armando Sadiku za Niezgodę, nie zmieniło obrazu meczu. Więcej wiatru robił rezerwowy Ruchu, Mateusz Pałach, który kilka razy dał się we znać rywalom. Legia w końcu dopięła jednak swego. Szymański odnalazł Sadiku w polu karnym, a reprezentant Albanii pewnie podwyższył na 2:0.

W końcówce gospodarze opadli z sił, a kolejne bramki zdobyli Szymański (po asyście Kucharczyka) i Maciej Dąbrowski (po rzucie rożnym). Legia nie zachwyciła, ale spełniła swój obowiązek i awansowała. W ćwierćfinale czeka na nią I-ligowa Drutex-Bytovia Bytów.

Już w niedzielę drużynę Romeo Jozaka czeka kolejny, o wiele trudniejszy test. Legioniści zagrają na trudnym terenie w Białymstoku. Od powrotu Jagiellonii do ekstraklasy w 2008 roku stołeczny klub gra tam ze zmiennym szczęściem. Z 11 meczów ligowych na Podlasiu wygrała pięć, cztery zremisowała, a dwukrotnie górą byli gospodarze. Ostatnio Legia przegrała tam jednak w październiku 2009 roku.

Podobnie jak aktualny mistrz Polski, wicemistrz także ma ostatnio problemy. Jaga nie wygrała żadnego z czterech poprzednich spotkań (1:1 ze Śląskiem, 0:1 z Piastem, 1:1 z Cracovią i 3:3 z Lechią). Na zero z tyłu kibice czekają jeszcze dłużej niż na zwycięstwo - od 30 lipca i siedmiu meczów.

Kłopoty w grze defensywnej drużyny Ireneusza Mamrota biorą się m.in. z kontuzji. Od dłuższego czasu niedysponowany jest Ivan Runje, uraz leczy też bramkarz Marian Kelemen. – Jeśli chodzi o Mariana, to trwa walka z czasem i do końca jeszcze nie wiadomo, czy będzie zdolny do gry. Ze zdrowiem Ivana jest już dużo lepiej, ale w jego przypadku ostateczna decyzja na temat jego występu także jeszcze nie zapadła – zaznacza Mamrot.

Niezależnie od przeciwności losu, piłkarzy Jagiellonii przed niedzielnym meczem nie trzeba będzie dodatkowo motywować. Bilety sprzedają się jak ciepłe bułeczki, do Białegostoku ma przyjechać też prawie tysiąc kibiców gości.

– Chcemy w końcu przerwać złą passę i wrócić na ścieżkę zwycięstw. Blisko przełamania byliśmy już w Gdańsku, jednak straciliśmy gola w ostatniej akcji. Złość była duża. Szkoda, bo w porównaniu do poprzednich spotkań poprawiliśmy skuteczność, jednak punkty straciliśmy przez błędy w obronie, które tak naprawdę popełniamy od początku sezonu – podkreśla kapitan Jagi Rafał Grzyb.

– Mogę zapewnić, że piłkarze zdają sobie sprawę z wagi tego spotkania. Jestem przekonany, że zrobią wszystko, by w niedzielę wygrać – zapewnia trener Mamrot.

Tomasz Dębek, współpraca Tomasz Dworzańczyk
Obserwuj autora artykułu na Twitterze

Wideo

Materiał oryginalny: Ruch Zdzieszowice - Legia 0:4. Legioniści zdominowali trzecioligowca dopiero w końcówce - Polska Times

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3