Nasza Loteria - pasek na kartach artykułów

Różowa przyszłość albo czarne marsze

(jp)
Dyrektor dywizji celulozy i papieru Witold Kostecki (z prawej) w rozmowie z ostrołęckimi radnymi
Dyrektor dywizji celulozy i papieru Witold Kostecki (z prawej) w rozmowie z ostrołęckimi radnymi A. Wołosz
Akcjonariusze Intercellu żądają prądu z prywatnego zakładu energetycznego.

Intercell oficjalnie poinformował prezydenta Ostrołęki i miejskich radnych o swoich zamierzeniach na najbliższe lata. Prezes firmy uświadamiał też samorządowców co może stać się w Ostrołęce, gdy Intercell zwiększy dwukrotnie produkcję i sam zacznie rozwiązywać swe energetyczne problemy. Kilkanaście dni później o tym, że podstawy egzystencji zakładu nie są zagrożone przekonywał radnych i prezydenta dyrektor elektrowni.
O zamierzeniach inwestycyjnych Intercellu pisaliśmy już dwukrotnie na łamach TO. Przypomnijmy, że największa firma w Ostrołęce zamierza postawić nowe maszyny papiernicze i do 2006 roku podwoić obecną produkcję. Wśród różnych aspektów planowanych inwestycji zarząd Intercellu podkreśla, że będą musiały być rozwiązane energetyczne kłopoty zakładu. Obecnie parę potrzebną do produkcji papieru Intercell kupuje w znajdującej się za płotem elektrociepłowni wchodzącej w skład Zespołu Elektrowni Ostrołęka. Według Intercellu produkowana tam energia cieplna jest za droga i ma znaczący wpływ na cenę produktów wytwarzanych w fabryce papieru. Poza tym, jak podkreśla prezes Intercellu Jerzy Janowicz, wszystkie papiernie w Polsce mają własną energetykę i nie są zależne od zewnętrznych firm.
Intercell chce więc wziąć udział w prywatyzacji elektrociepłowni - samodzielnie albo we współpracy z jakąś prywatną firmą energetyczną. Jeżeli zaś nie udałoby się to, Intercell zamierza wybudować własne źródło energii.
- Nie musimy być współwłaścicielem elektrociepłowni - mówił do radnych Jerzy Janowicz. - Nasi zagraniczni akcjonariusze wymagają jednak, żeby dostawcą energii był podmiot prywatny. Prywatna firma kieruje się bowiem rachunkiem ekonomicznym, a nie polityką i jest bardziej przewidywalna niż państwowy zakład.
Zespół Elektrowni Ostrołęka jest obecnie formalnie spółką akcyjną. Wszystkie udziały w niej posiada jednak państwo, a wszelkie strategiczne decyzje podejmuje nie walne zgromadzenie akcjonariuszy, a jednoosobowo minister skarbu.
Prezes Intercellu uświadamiał radnych, że budowa własnej elektrociepłowni przez Intercell jest coraz bardziej prawdopodobna. Nie zanosi się bowiem na to, by minister skarbu chciał do końca roku dopuścić kogokolwiek do prywatyzacji ZEO SA. Jak twierdzi Jerzy Janowicz, Intercell nie może czekać w nieskończoność na podpis ministra na dokumencie o prywatyzacji elektrowni. Do końca września tego roku Intercell musi podjąć decyzję o sposobie zabezpieczenia sobie pary na przyszłość.
Gdyby doszło do odcięcia się Intercellu od Zespołu Elektrowni Ostrołęka, wówczas elektrociepłownia A straciłaby najpoważniejszego klienta, który bierze blisko dwie trzecie produkowanego w niej ciepła.
Obecni na spotkaniu samorządowcy poszukiwali różnych sposobów wyjścia z sytuacji.
- Powinniśmy razem z parlamentarzystami stworzyć lobby na rzecz prywatyzacji Zespołu Elektrowni przy udziale Intercellu - stwierdził wicestarosta ostrołęcki Witold Pakieła. Z kolei radny miejski Lech Wołczuk zaproponował powołanie grupy samorządowej, która miałaby podjąć rozmowy z Ministerstwem Skarbu, żeby prywatyzacja elektrowni odbyła się w harmonii z planami inwestycyjnymi Intercellu.
I radni, i szefowie Intercellu mieli świadomość, że strategiczne decyzje dotyczące przyszłości obu największych ostrołęckich zakładów zapadają ponad samorządami. Jerzy Janowicz mimo to zwracał się do radnych jak do przedstawicieli państwa. Znany dotąd z powściągliwości i wyważonych sformułowań prezes Intercellu posługiwał się barwną i dramatyczną retoryką.
- Teoretycznie możemy nie inwestować. Możemy trwać dalej w takim stanie jak dziś - mówił Janowicz. - Przestaniemy być konkurencyjni, zaczniemy wygaszać produkcję w Ostrołęce, a wraz z nami gasnąć będzie elektrociepłownia. Odwlekanie decyzji o przekształceniu elektrowni, brak odpowiedzi na nasze wnioski, grozi wybuchem społecznym. Jeżeli będziecie trzymać ten odbezpieczony granat w ręku, to on w końcu wybuchnie. My o tym uprzedzamy. Nie chcemy, by potem nas wskazywano jako winnych. Nie chcemy, by tu powtórzył się Ożarów, by przez miasto przechodziły czarne marsze ludzi pozbawionych środków do życia.
Z kolei na spotkaniu w elektrowni 11 czerwca dyrektor tego zakładu Sławomir Nosek przedstawił radnym i prezydentowi raport o stanie firmy. Ze słów dyrektora Noska wynika, że ZEO mimo stosunkowo starych urządzeń, może pracować jeszcze długo i zwiększać swoją produkcję. Szansę na zwiększenie sprzedaży dyrektor elektrowni widzi w eksporcie prądu na Litwę. Sławomir Nosek poinformował radnych, że elektrownia ma podpisaną umowę na dostawę energii do Intercellu do 2007 roku. Przyznał jednak, że został zaskoczony planami inwestycyjnymi Intercellu. Co zaś do planów prywatyzacji swojej firmy, szef elektrowni powiedział, że na razie nie widzi możliwości zmiany właściciela, bo po wprowadzeniu akcyzy na prąd, prywatni przedsiębiorcy przestali się interesować energetyką.
Czy spotkania obu spółek prawa handlowego (formalnie niezależnych od miejskich władz) z samorządowcami będą miały jakiś wpływ na przyszłość zatrudnionych w nich ostrołęczan? Będzie się można o tym przekonać prawdopodobnie już jesienią.

Piszą do nas

Spojrzenie na sąsiadów z bliskiej perspektywy

Po przeczytaniu w TO nr 15 i nr 18 artykułu pana Jacka Pawłowskiego dotyczących prowadzonego dialogu Intercellu z Zespołem Elektrowni Ostrołęka SA chcielibyśmy dorzucić kilka swoich refleksji.
Otóż spotkało się dwóch młodych, zdolnych ostrołęckich menedżerów, którym przyszło reprezentować przeciwstawne interesy. Odbiorca (Intercell) energii cieplnej i elektrycznej uważa, że dostawca (Zespół El. Ostrołęka SA) swoje produkty sprzedaje za drogo. Argumenty Intercellu wypowiedziane przez prezesa - cytuję: "dla nas priorytetem numer jeden jest rozwój Intercell SA“ - w innym miejscu wypowiada się: "że podstawą do podejmowania decyzji jest rachunek ekonomiczny i wola akcjonariuszy“. Te stwierdzenia uważamy za bardzo istotne i zgodne z regułami gry w gospodarce rynkowej. Można by wysnuć wniosek, że Zarząd Intercellu umocowany wolą akcjonariuszy winien rozmawiać z właścicielem Zespołu El. Ostrołęka SA. Artykuły w TO wskazują jednak na chęć Intercellu do nagłośnienia tematu wśród posłów, Urzędu Miasta, radnych miasta Ostrołęki i społeczeństwa.
Odnosimy wrażenie, że Intercell zapowiadając ze swego punktu widzenia słuszną politykę w zakresie inwestycji, pragnie przy okazji walki konkurencyjnej ubrać się w piórka anioła opatrznościowego. Jest to zapewne przyjemne i bez żadnej ironii nie krytykujemy takiego postępowania.
Zdążyliśmy już poznać w pełni zasady rynkowej gospodarki. Zdziwieni jesteśmy stanowiskiem niektórych radnych, że nie wyobrażają sobie, aby elektrownia mogła ograniczyć swą działalność o dwie trzecie. Naszym zdaniem takie zdziwienie jest nieuzasadnione. Nie zdarzyło się w Rzeczypospolitej, aby inwestor strategiczny podejmował decyzje finansowe, które w krótszym lub dłuższym okresie nie zapewniłyby zwrotu poniesionych nakładów. Zatrudnienie natomiast winno być technicznie i ekonomicznie uzasadnione bez najmniejszych wstrzemięźliwości w powiększaniu grona zwolnionych pracowników.
Z wypowiedzi dyr. Zespołu El. Ostrołęka dowiadujemy się, że rozmowy z Intercellem są prowadzone. Życzyć by wypadało, aby były one twarde, partnerskie i szczere. Aby doprowadziły do zaspokojenia interesów obu stron.
Nie uzurpując sobie prawa do obiektywnej oceny celowości budowy przez Intercell źródła ciepła i energii elektrycznej, radzimy przeprowadzić kompletny rachunek wydatków na własne źródło energii cieplnej i elektrycznej ze wszystkimi inwestycjami towarzyszącymi wynikającymi z wymogów ustawy Prawo energetyczne z uzyskaniem koncesji włącznie.
Jeśli solidny i fachowy rachunek wykaże wskaźnik efektywności inwestycji do przyjęcia przez akcjonariuszy, to wtedy nie pozostaje nic innego tylko budować własne źródło, a życie zweryfikuje w przyszłości słuszność podjętych decyzji przez Intercell lub brak wizji rozwojowej właściciela Zespołu El. Ostrołęka SA. Siedemnastoletnia współpraca współautora niniejszego listu z OZCP (Z. Tkaczewski był dyrektorem ostrołęckiej elektrowni - przyp. red.), a potem z Intercellem upoważnia do stwierdzenia, że szczere rozmowy prowadzone nawet w warunkach rynkowej gospodarki dają lepsze rezultaty niż pozornie układne negocjacje przy stole, pod którym partner trzyma odbezpieczony pistolet.
Zdzisław Tkaczewski, Jerzy Brojek

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!
Wróć na to.com.pl Tygodnik Ostrołęcki