Nasza Loteria SR - pasek na kartach artykułów

Rozgrywki ochotników

Anna Suchcicka
Artykuł z nru 46/2003 TO pt. "Rozgrywki ochotników" wzbudził wiele emocji wśród obecnych członków OSP Przasnysz. Zażądali spotkania i publikacji swojego stanowiska. Na spotkaniu zorganizowanym w lutym przez Stanisława Nowickiego, obecnego prezesa OSP, zjawił się m.in. były skarbnik OSP Zbigniew Jeliński i Stanisław Kamiński, dawny członek komisji rewizyjnej.

"Jeszcze rankiem 5 września 1999 roku Władysław Waśniewski był wiceprezesem OSP Przasnysz, Waldemar - sekretarzem, a Jerzy - przewodniczącym komisji rewizyjnej. Po popołudniowej uchwale nadzwyczajnego walnego zebrania Waśniewskich w składzie zarządu już nie było. Ową nieoczekiwaną degradację Waśniewscy wiążą z wykryciem przez nich nadużyć finansowych w przasnyskiej jednostce" - pisaliśmy.
- Poważnie zastanawiam się, czemu i komu ma służyć tak tendencyjnie napisany tekst pod dyktando rodziny Waśniewskich. Nie zadała pani sobie trudu, by spotkać się z członkami OSP i wyjaśnić pewne sprawy oraz wejrzeć w jakieś dokumenty. Chyba nie była pani na żadnej imprezie z udziałem orkiestry OSP i nie widziała, jak gra orkiestra bez udziału rodziny Waśniewskich. Artykuł, który pani napisała, zawiera dużo kłamstw - rozpoczął Jeliński. Jego zdaniem Waśniewscy nie weszli do zarządu tylko z jednego powodu - mieli tylko tyle głosów, ilu było Waśniewskich na sali.
- Opiera się pani na protokole komisji rewizyjnej z dnia 22 czerwca 1999 roku. Tymczasem protokół ten był bardzo sprytnie sfałszowany przez Waśniewskich - twierdzi Jeliński. - Był on kilkakrotnie przepisywany i dawany do podpisu członkom komisji rewizyjnej, a Waśniewscy za każdym razem tłumaczyli, że to ten sam dokument, tylko przepisany. Tymczasem za każdym razem treść była zmieniana. W końcu 20 członków OSP wypowiedziało się na ten temat pisemnie. Napisali, że nie zgadzają się z treścią protokołu, bo są w nim fakty wyssane z palca. A pani się na nim opiera - denerwował się Jeliński i dodał, że: "w tym protokole wymyślono jakieś kwoty na tysiące złotych, nie wiadomo na co".
Wyjaśnił też, dlaczego rachunki na okna, drzwi, sedesy zabrane przez Waśniewskich z OSP nie widnieją w książce rachunkowej OSP.
- To były moje prywatne rachunki, bo właśnie się budowałem. Te rachunki wcale nie figurują w książce - zaznaczył i przeczytał wnioski komisji rewizyjnej UM z 22 września 2000 roku: "Na podstawie rachunków przedłożonych przez skarbnika miasta stwierdza się, że przy przekazywaniu środków finansowych na cele OSP nie naruszono przepisów prawa. Komisja zastrzega jednak, że przy uruchamianiu kolejnych kwot dla tej jednostki na zakupy czy remonty, rachunki powinny zawierać dokładne opisy i numery fabryczne instrumentów". Członkowie komisji zasugerowali też, by zarząd OSP dokonał inwentaryzacji sprzętu do końca października 2000 roku, przed uruchomieniem środków finansowych dla OSP.
Od tamtego momentu obsługę finansową OSP przejął Urząd Miasta poprzez MDK.
Zdaniem Waśniewskich, zarząd OSP nie był powiadamiany o niektórych zakupach dokonywanych przez skarbnika, brakowało też części rachunków. Waśniewscy poszli z tym do prokuratury. Prokurator zalecił wykonanie postępowania wyjaśniającego.
- Od nas przesłuchano 30 świadków. Wysączono z nich prawdę i zaproponowano umorzenie - twierdzi Jeliński i dodaje: - Sprawy, które wynikły, można było załatwić tu wewnątrz. Ale Waśniewskim zależało na rozgłosie, bo chcieli pieniędzy i władzy. I do dziś nie mogą przeżyć, że odeszli, a orkiestra nadal gra - uważa były skarbnik. A prezes Nowicki dodaje:
- Gdybyśmy to my poszli do prokuratury, to sprawa dla Waśniewskich skończyłaby się wyrokami.
Przypomnijmy, że Wojskowa Prokuratura Garnizonowa w Warszawie prowadziła postępowanie sprawdzające dotyczące podrobienia dokumentu z zamiarem użycia go jako autentycznego w celu zwołania nadzwyczajnego walnego zebrania OSP Przasnysz przez sierż. szt. Stanisława Kamińskiego (członka komisji rewizyjnej OSP Przasnysz) oraz złożenia fałszywych zeznań przez ww. żołnierza, ale postępowanie zakończyło się odmową wszczęcia dochodzenia. Stanisław Kamiński przyznaje, że podpisał się za kolegę. Ale nie czuje się winny. O całe zamieszanie wini Waśniewskich:
- Robili tak, by mnie zwolnili z pracy, wysłali na mnie do prokuratury wojskowej w Warszawie pismo, że jestem fałszerz. Ale prokurator nie wziął pod uwagę ich skargi - podkreśla ("Podrobienie przez st. sierż. szt. Stanisława Kamińskiego podpisu Tadeusza Kozickiego, jak i złożenie przez tego żołnierza fałszywych zeznań, nie spowodowały zagrożenia lub naruszenia dobra prawnego Waldemara Waśniewskiego" - uzasadniła prokuratura wojskowa). Strażackie dylematy usiłował, na wniosek starosty, wyjaśnić także Sąd Okręgowy. W marcu 2001 Sąd Okręgowy oddalił wniosek starosty jako niezasadny, argumentując, że "stowarzyszenia są organizacjami samorządnymi, samodzielnymi, prowadzącymi swoją działalność w sposób zasadniczo niezależny od władz państwowych. W związku z tym ingerencje w wewnętrzne sprawy stowarzyszenia w trybie nadzorczym powinny być ograniczone do minimum".

Od autorki: Emocje dawnych i obecnych członków OSP świadczą, że nasza publikacja nie była wywoływaniem duchów. Historia, która zaczęła się w 1999 roku od protokołu komisji rewizyjnej z 18 maja, z którego dowiadujemy się o pewnych nieprawidłowościach w zarządzaniu kasą OSP, jak się okazuje - jest nadal żywa. Zdaniem Waldemara Waśniewskiego strażacka kasa była rozkradana. ("Jak okazało się, że przeszkadzamy im w okradaniu straży, to postanowili nas odsunąć"), zdaniem Jelińskiego Waśniewscy nie potrafili (i nadal nie potrafią) zrezygnować z władzy.
Dziwią mnie nieco zarzuty pana Jelińskiego dotyczące braku mojej rzetelności dziennikarskiej przy zbieraniu materiałów. Panowie z rodziny Waśniewskich nie byli moimi jedynymi rozmówcami, a protokół komisji rewizyjnej z dnia 22 czerwca 1999 roku - jedynym pismem, do którego się odniosłam. Publikację poprzedziły rozmowy z dawnym prezesem OSP Stanisławem Bartosiewiczem, Ludwikiem Rogowskim, prezesem związku Powiatowego Zarządu OSP i Zenonem Szczepankowskim, starostą powiatu przasnyskiego. Przewertowałam też masę dokumentów, m.in. z prokuratury rejonowej i wojskowej oraz Sądu Okręgowego.
Anna Suchcicka

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!
Wróć na to.com.pl Tygodnik Ostrołęcki