MKTG SR - pasek na kartach artykułów

Rolnik z reklamy

(as)
Jarosław Krzykowski zachęca w TV do korzystania z unijnych dopłat
Jarosław Krzykowski zachęca w TV do korzystania z unijnych dopłat Fot. A. Suchcicka
Telewizja pokazywała Jarosława Krzykowskiego jako rolnika, który potrafi sięgnąć do unijnej kasy i z otrzymanych środków zrobić dobry użytek na własnym podwórku. Krzykowski w kilkuminutowej reklamie ARiMR zachęca rolników do dopłat bezpośrednich.

Jarosław Krzykowski zachęca w TV do korzystania z unijnych dopłat
(fot. Fot. A. Suchcicka)

- Proszę nie robić z tego jakiegoś wielkiego wydarzenia. Po prostu kogoś musieli wziąć. Nie stało się nic szczególnego - przekonuje nas młody, energiczny, uśmiechnięty rolnik ze wsi Szla i tłumaczy, że reklama nic w jego życiu nie zmieniła. Nikt nie przychodzi po autografy, a mieszkańcy wsi i rodzina nie komentują. Odczucia Krzykowskiego nie do końca są jednak zgodne z prawdą. Gdy pytaliśmy o Krzykowskiego, mieszkańcy Szli dopytywali się, o którego chodzi, wymieniając różne imiona. Gdy dopowiedzieliśmy, że szukamy rolnika z reklamy, od razu wskazano nam właściwy adres. Rolnika z reklamy zastaliśmy przy pracy w oborze. Zgodził się na kilka minut rozmowy, ale zdjęcie zrobiliśmy niemal przemocą.
Jak rolnik z maleńkiej wsi znalazł się w świetle telewizyjnych kamer?
- Jako jeden z pierwszych brałem udział w Sapardzie. Ekipa telewizyjna wzięła listę takich rolników mniemając, że jak ktoś korzystał z Sapardu, to sięgnie również po dopłaty bezpośrednie. Potem odwiedzili kilku takich rolników i wybrali mnie. Dlaczego? Nie wiem. Jak o to pytałem, odpowiadali, że chcieli typowego gospodarza z dużą ilością ziemi. Wyeliminowali więc sadowników, których było najwięcej i w taki sposób zdecydowali się właśnie na mnie - wyjaśnia Krzykowski. Kosmetyczek, makijażystek czy wizażystów nie było. W Szli zjawił się tylko kamerzysta, dźwiękowiec i specjalista od światła. Kręcenie trwało około pięciu godzin. Z tego najwięcej czasu zajęło szukanie plenerów, ustawianie kamery i próby światła. Ekipa telewizyjna nakręciła kilka ujęć i wyjechała.
Efekt ich pracy to reklama, w której Krzykowski namawia rolników do sięgania po dopłaty bezpośrednie.
- Jak się patrzy na siebie w telewizji, to jakoś tak dziwnie - komentuje Krzykowski, posiadacz 80 sztuk bydła mlecznego i wielu hektarów użytków zielonych.
Jarosław Krzykowski pracuje na roli, bo jak tłumaczy, po pierwsze jest jedynym męskim potomkiem, a po drugie gospodarstwo jest w miarę rozwojowe. O nowoczesność w zagrodzie zabiegał już jego dziadek, potem postępowym myśleniem wykazali się rodzice. A od kilku lat o gospodarstwo dba najmłodszy z Krzykowskich - Jarosław. Po pieniądze z Sapardu sięgał dwa razy. Za unijne środki kupił maszyny rolnicze.
- Jak dają, to trzeba brać. Trzeba korzystać, bo pieniądze przepadną - namawia rolnik z gminy Przasnysz, który wierzy, że z każdym rokiem polscy rolnicy będą sięgać do unijnej kasy coraz śmielej.
Przypomnijmy, że termin składania wniosków o dopłaty bezpośrednie miał się skończyć 15 czerwca. Do tego czasu w województwie mazowieckim wnioski złożyło ok. 70 proc. rolników i termin został przesunięty do końca czerwca. Opieszali mają więc kolejną szansę.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!
Wróć na to.com.pl Tygodnik Ostrołęcki