MKTG SR - pasek na kartach artykułów

Rolnik więcej bierze za mleko i żywiec

Mieczysław Bubrzycki
W zeszłym tygodniu rozmawialiśmy z mieszkańcami miast w naszym rejonie, wszyscy narzekali na drożyznę w sklepach. Drogie jest zwłaszcza mięso i wędliny. Myśląc logicznie, zadowoleni powinni być rolnicy. Czy są zadowoleni?

Nie jest tak różowo

- Nie jest tak różowo - twierdzi Janusz Kietliński, rolnik z Szulborza Wielkiego, który ma 13 krów mlecznych, a gospodarzy na ponad 30 hektarach. - Podatek VAT wzrósł, maszyny poszły do góry, nawozy też, o paliwie nie wspominając. Oceniam, że te ceny wzrosły o 30-40 proc. Natomiast o cenach skupu można powiedzieć, że niektóre są "wahliwe". Owszem, poszedł do góry żywiec wołowy. Niemcy przyjeżdżali także tutaj i płacili nawet po 20 zł za kilogram cielaka. Teraz jest już po 12 zł, bo pośrednicy dogadali się, obniżyli cenę i rolnik znów straci. Oni natomiast sporo zarobią, sprzedając żywiec Niemcom, którzy nie będą już musieli przyjeżdżać do Polski. Żywiec wieprzowy już spada, nawet do 4,5 zł. Liczymy na dopłaty, ja także na to liczę, choć nie wierzę, że dostaniemy je w tym roku.
- A jakie są ceny skupu mleka?
- Mleko sprzedaję spółdzielni w Ostrowi i na razie ceny nie wzrosły. Prezes obiecuje, że od lipca będzie podwyżka średnio o 12 proc. Nie wierzę jednak, że tyle rolnik dostanie, bo przeważnie tak jest, że jak idzie większa podwyżka, to od razu obniżają parametry mleka i podwyżka staje się teoretyczna.
- Czy produkuje Pan jeszcze coś poza mlekiem?
- Mam jeszcze kontraktację na ziemniaki. Według umów cena ma być dość atrakcyjna, ok. 20 zł za kwintal, czyli o 2-3 zł więcej niż w tamtym roku, ale niestety plony będą niższe niż przed rokiem, a więc i pieniądze będą mniejsze. Reasumując więc, mogę powiedzieć, że gorzej może nie żyję, ale na razie nic się nie poprawiło.

Ceny skupu już spadają

- Z tymi cenami skupu było dobrze przez tydzień, dwa, ale one znów spadają - mówi Józef Leszczyński, rolnik ze wsi Załuski-Lipniewo w gm. Andrzejewo, który w nowoczesnej oborze trzyma prawie 100 krów mlecznych, a w sumie ma 160 sztuk bydła. - Dostarczam mleko do Mlekovity w Wysokiem Mazowieckiem.
- Czy ostatnio była podwyżka cen skupu mleka?
- Podwyższyli o jakieś grosze. Gdy budowaliśmy tę oborę cztery lata temu, za mleko płacono po 1,20 zł, a teraz nie ma tyle. W tamtym miesiącu wyszło po 1,09 zł. Ostatnio podnieśli trochę, ale nie ma takich rewelacji. Gdyby nawet płacili po 1,20 zł, to przecież o ile przez te cztery lata w górę poszły nawozy, środki ochrony roślin, paliwo. Koszty rosną szybciej niż dochody.
- A jaka cena skupu dawałaby Panu satysfakcję?
- Powinna być taka, jak na Zachodzie, ale my nie chcemy więcej niż 1,30 zł.
- Sądzę, że Pan wiąże jednak swoją przyszłość z rolnictwem i z hodowlą krów mlecznych.
- Nie ma innego wyjścia. Gdybym dziś miał podejmować decyzję, to wolałbym słabiej żyć, a nie mieć tylu obowiązków. Taka skala produkcji to jest straszne uwiązanie. Człowiek żyje jak na łańcuchu. Kiedyś było inaczej. Wystarczyło pięć krów i można było z tego żyć. A teraz roboty jest bardzo dużo, a korzyści minimalne.
- To może lepiej jest hodować na przykład świnie?
- Nie wiem, czy lepiej. Przy tych ostatnich cenach skupu korzyść była duża, ale to trzeba rozpatrywać jednak w dłuższym czasie. Przecież od dawna ceny były tak niskie, że do hodowli właściwie trzeba było dopłacać.

Niemiec miał gorzej niż u mnie

- Przy tej wysokiej cenie sprzedałem tylko jednego cielaka i wziąłem za niego sporo ponad 1000 zł - mówi Bogdan Kumiński z Malinowa w gm. Czerwin, który w zmodernizowanej oborze ma 37 krów dojnych, a sumie 62 sztuki bydła. - Wcześniej za takiego cielaka mogłem wziąć 300 zł.
- Ale utrzymuje się Pan głównie ze sprzedaży mleka?
- Tak. Rocznie oddaję mleczarni w Ostrołęce ponad 170 tys. litrów mleka. Mam ponad 160 tys. litrów kwoty mlecznej, dorzucili 25 tys. litrów z rezerw, bo było trochę za mało.
- A jak z cenami skupu?
- Trochę się ruszyły. Raz wzrosły o 4 gr, a potem o 5 gr, czyli niecałe 10 proc. Teraz powinno wyjść ok. 1,10 zł.
- Czy ta cena jest, Pana zdaniem, zadowalająca?
- Na pewno nie, choć nie narzekam. Przy produkcji mleka najważniejsze, że jest to najszybszy grosz, bo wypłata jest co miesiąc.
- Czy ten rok finansowo będzie lepszy dla Pana niż poprzedni?
- Podejrzewam, że lepiej nie będzie. Obawiam się nawet, że mogę stracić. Żeby zrekompensować wzrost kosztów, to musiałbym zwiększyć stado krów. Mam taką możliwość, bo w oborze jest 48 stanowisk, ale przeszkodą jest za mała kwota mleczna. A na razie nie jest jeszcze ustalone, czy można kwotę kupić, czy nie. Jest tu dużo niewiadomych.
- Podobają się Panu te unijne porządki?
- Mnie to się nie podoba. Nie powinno być kwot mlecznych, tylko wyznaczona ilość krów. A wydajność od krowy byłaby zależna tylko od gospodarza. W obecnej sytuacji ja nie mogę się rozwijać. Jeśli podniosę wydajność od krów, to będę musiał połowę zlikwidować. A jak wszyscy polikwidują i przejdą na hodowlę opasów, to mięso będzie tanie jak barszcz. A w ogóle w tej Unii to nie jest tak pięknie. Kiedyś pojechałem do Niemiec po jałówki i byłem u jednego gospodarza, to miał gorzej niż u mnie. Krowy leżały w oborze na oponach.
- A co, Pana zdaniem, będzie się opłacało produkować w Unii?
- Myślę, że jednak mleko. U nas zresztą nie ma za bardzo innych możliwości.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!
Wróć na to.com.pl Tygodnik Ostrołęcki