Nasza Loteria - pasek na kartach artykułów

Rewizyjne lanie wody

Jacek Pawłowski
Kontrola Rady Miejskiej w ostrołęckich wodociągach będzie przedłużona - zadecydowała komisja rewizyjna RM. Kto będzie kontrolował - nie wiadomo. Większość kontrolerów podała się do dymisji. Odwołany został szef kontrolerów Andrzej Kania.

Posiedzenie komisji rewizyjnej Rady Miejskiej we wtorek 2 marca miało osobliwy przebieg. Komisja zapoznawała się na nim z protokołami po dwóch kontrolach: gospodarowania pracowniczym funduszem socjalnym w trzech szkołach (SP 1, 2, 10) oraz kosztownej modernizacji stacji uzdatniania wody w Ostrołęce. Na posiedzeniu komisji nie było radcy prawnego. Zatem proceduralne i merytoryczne wątpliwości radni rozstrzygali własnym rozumem. Doszło do tego, że wyniki kontroli w szkołach nie wykazujące żadnych nieprawidłowości przyjęte zostały bez dyskusji i bez głosowania. W drugim zaś przypadku było aż kilka głosowań.
Zarówno szkoły, jak i wodociągi kontrolowało po kilku radnych. Cała zaś komisja liczy ich czternastu. Nie było komu wyjaśnić wątpliwości, czy głosowania całej komisji nad protokołami pokontrolnymi są potrzebne, skoro w każdej z kontroli połowa radnych nie brała udziału, więc do końca nie wie, o co w tych kontrolach chodzi. Skończyło się na tym, że nad kontrolą w szkołach, która nie wykazała żadnych nieprawidłowości, komisja rewizyjna automatycznie przeszła do porządku dziennego, natomiast wyniki drugiej kontroli, która stwierdzała w wodociągach różnej natury nieprawidłowości, zostały poddane głosowaniu.

Przedstawili swoje racje

Protokół podkomisji kontrolującej Ostrołęckie Przedsiębiorstwo Wodociągów i Kanalizacji zawierał całą listę zarzutów. Zarówno dotyczących budowy nowej stacji uzdatniania wody, jak i innych spraw, które wyszły w trakcie kontroli. Właśnie tym "innym sprawom" komisja rewizyjna poświęciła najwięcej uwagi. Protokół wymieniał jedenaście nieprawidłowości, a jego autorzy radzili prezydentowi Ostrołęki, by zajął się nimi. Kontrolerzy bowiem, poza stacją uzdatniania wody, nie mieli prawa nic innego kontrolować. Stwierdzili jednak, że w czasie ich pobytu w Ostrołęckim Przedsiębiorstwie Wodociągów i Kanalizacji dowiedzieli się o kilku problemach, które wymagają wyjaśnienia.
Na ubiegłotygodniowe posiedzenie komisji rewizyjnej zarząd i rada nadzorcza OPWiK-u przygotowały atak na kontrolerów.
Kontrolerzy stwierdzili, że przedstawicielom załogi w radzie nadzorczej blokuje się dostęp do dokumentów firmy. Członek rady nadzorczej Roman Zwaliński wyciąga pisemne oświadczenia Sławomira Sikory i Zofii Tadaj, że nie mają żadnych problemów z dotarciem do dokumentów.
Kontrolerzy piszą, że nie ma protokołów z rad nadzorczych. Roman Zwaliński przedstawia pisemne oświadczenie rady nadzorczej, że jej posiedzenia są na bieżąco protokołowane. Jeżeli ktoś chce się zapoznać, to w OPWiK-u leżą trzy segregatory protokołów z posiedzeń rady.
Kontrolerzy uważają, że niekorzystna jest umowa na dostawę popiołów, które są mieszane z osadami w oczyszczalni ścieków. Rada nadzorcza stwierdza, że umowy są korzystne, a kontrolerzy nie żądali żadnych dokumentów w tej sprawie.
Kontrolerzy uważają, że służbowy bus OPWiK-u był wykorzystywany niezgodnie z przeznaczeniem. Rada nadzorcza przedstawia wypisy z kart drogowych tego samochodu, które świadczą, że pojazd jeździł wyłącznie w celach służbowych. A jeżeli był użyczany, to do wyjazdu do miasta partnerskiego Meppen w Niemczech lub dla Monaru.
Kontrolerzy mają wątpliwości, czy prezesi OPWiK-u mogą jeździć na sponsorowane wyjazdy. Rada nadzorcza stwierdza, że zagraniczne wyjazdy szefów firmy odbywały się w ramach działalności izby gospodarczej Wodociągi Polskie, której OPWiK jest członkiem. "Członkowie zarządu powinni wiedzieć, jak uzdatnia się wodę w innych krajach" - twierdzi Roman Zwaliński.

Tok prac i tok szoł

W czasie dyskusji komisji rewizyjnej nad protokołem z kontroli OPWiK-u radni powtórzyli swoje argumenty na temat przedsiębiorstwa. Czwórka radnych (Kania, Popielarz, Jarosik, Majkowski), którzy podpisali protokół stwierdzający nieprawidłowości, nadal twierdzi, że nieprawidłowości są. Trzech, którzy odmówili podpisania (Sutnik, Zarzycki, Kaczyński) nadal uważają, że komisja wtrącała się w nie swoje sprawy i że nie mieli wpływu na ostateczny kształt protokołu.
Najwięcej kontrowersji wzbudziło wśród radnych jedenaście punktów zawartych na końcu protokołu, które nie dotyczyły bezpośrednio stacji uzdatniania wody.
- Chcę przeprosić OPWiK za to, że musicie się tłumaczyć z czegoś, co nie jest w kompetencji podkomisji - ubolewał radny Lech Wołczuk. - Te punkty w protokole są niedopuszczalne. Pan Kania jednoosobowo rozszerzył zakres prac komisji.
Wołczuk miał pretensje, że o tym co ustaliła podkomisja kontrolująca OPWiK, dowiedział się z prasy, a nie bezpośrednio z dokumentów.
- Powinniście protokół przekazać całej komisji, komisja powinna go przyjąć i przekazać prezydentowi. Taki jest tok prac, a wy zrobiliście z tego tok szoł - grzmiał radny Wołczuk.
Dyskusja trwała dwie godziny. Radni podzielili się politycznie. Pracę kontrolerów OPWiK krytykowali przedstawiciele rządzących ugrupowań: SLD i Naszej Ostrołęki. Bronili zaś protokołu radni opozycyjni. Na wniosek Lecha Wołczuka z SLD głosowano odrzucenie protokołu. Wołczuk uznał, że musi się odbyć głosowanie, bo nie może być tak, że protokół podpisany przez czterech radnych będzie protokołem całej komisji.
- Protokół przyjęła większość radnych - oponował przewodniczący kontrolerów OPWiK Andrzej Kania. - Od czternastu lat jest demokracja, a niektórym do tej pory trudno się z tym faktem pogodzić.
W głosowaniu większość radnych z komisji chciała odrzucenia protokołu. Ostatecznie stanęło jednak na tym, że kontrola zostanie przedłużona. Zarząd i rada nadzorcza OPWiK-u przygotowali bowiem i przekazali prezydentowi stos dokumentów, którymi (ich zdaniem) nie zainteresowali się kontrolerzy. Kontrolerzy tymczasem twierdzą, że wykorzystali w swojej pracy wszelką dokumentację, jaką udostępnił im zarząd OPWiK-u, choć przyznają, że z dotarciem do niektórych dokumentów były poważne problemy.
Nie wiadomo jednak, kto dalej, zgodnie z wolą komisji rewizyjnej, będzie kontrolował OPWiK. Kontrolerów pozostało tylko dwóch - Marek Sutnik i Wojciech Zarzycki. Pozostali zrezygnowali z członkostwa albo zostali odwołani. Z funkcji wiceprzewodniczącego komisji rewizyjnej RM został odwołany Andrzej Kania. Wnioskował o to Lech Wołczuk, a za odwołaniem zagłosowali Marek Sutnik, Wojciech Zarzycki, Sławomir Kot, Tadeusz Kaczyński, Maria Skibniewska i sam wnioskodawca. Po odwołaniu radnego Kani czterech członków podkomisji kontrolującej (Majkowski, Jarosik, Popielarz, Kaczyński) zrezygnowało z bycia kontrolerami.
Teraz radni mają kłopot proceduralny. W podkomisji kontrolującej zostało tylko dwóch członków, a zgodnie z regulaminem musi być co najmniej trzech. Komisja rewizyjna może wybrać kolejnych kontrolerów. Ale czy kontrolę będą mogli kończyć ci, którzy jej nie rozpoczynali? Na to pytanie radni będą musieli odpowiedzieć sobie na kolejnym posiedzeniu.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!
Wróć na to.com.pl Tygodnik Ostrołęcki