Nasza Loteria SR - pasek na kartach artykułów

Rabunek na kulturze

(as)
Rabusiów nie zatrzymały kłódki i kraty
Rabusiów nie zatrzymały kłódki i kraty Fot. A. Suchcicka
Do Miejskiego Domu Kultury w Przasnyszu włamywano się trzy razy. Po raz pierwszy rabusie weszli do domu kultury w listopadzie, w grudniu po łup wybrali się aż dwa razy. Ostatnie włamanie ogołociło MDK niemal doszczętnie.

Rabusiów nie zatrzymały kłódki i kraty

(fot. Fot. A. Suchcicka)

Do pierwszej kradzieży doszło w nocy z 6 na 7 listopada. Złodziej wspiął się po piorunochronie od strony parku, sforsował okno i wyniósł magnetowid, radiomagnetofon i aparat fotograficzny. Straty wyceniono na 4,4 tys. zł. Do kolejnej kradzieży doszło z 14 na 15 grudnia. Tym razem łupem złodzieja padły dwie spłuczki do toalety, radiomagnetofon i czajnik elektryczny. Szkody wyniosły 400 zł.
- Bałem się, że tak niskie straty policja uzna za znikomą szkodliwość społeczną i szybko wszystko umorzy, więc na moją prośbę wpisano do protokołu strat także koszt naprawy metalowych drzwi - opowiada pracująca w MDK-u, Elżbieta Orłowska.
Kiedy dokładnie doszło do trzeciej kradzieży, nie wiadomo. W policyjnych notatkach widnieje wpis, że między 24 a 29 grudnia. W tym czasie dom kultury był nieczynny. Pracownicy odkryli kradzież po powrocie z przerwy świątecznej, 29 grudnia. Zastali wybitą szybę przy drzwiach wejściowych od strony restauracji "Parkowa" i przepiłowane kłódki. Tym razem zostały splądrowane wszystkie pomieszczenia. Zginęła ważąca 80 kg kasa pancerna, w której były dokumenty dotyczące działalności placówki, sprzęt muzyczny (m.in. organy, zestaw głośników i amplituner) i niewielka ilość pieniędzy. Straty obliczono na 27 tys. zł.
- Naszym zdaniem na pewno nie była to robota jednej osoby - uważa Tomasz Łysiak, oficer prasowy KPP w Przasnyszu i dodaje, że rabusie musieli być dobrze zorientowani i dobrze przygotowani.
- Wiem, że policja poważnie podeszła do sprawy, wolałabym więc nie udzielać na temat kradzieży zbyt szczegółowych informacji - zastrzegała się Barbara Łada, dyrektor przasnyskiego MDK-u, zapytana przez nas o ukradzione przedmioty. I dodaje: - Bardzo mocno odczuliśmy straty. Zostało nam zabrane niemal wszystko, co mieliśmy wartościowego, co udało nam się zgromadzić, oszczędzając latami.
Przez lata złodzieje omijali MDK. Od przestępczych zakusów miały ich odwieść okratowane okna, metalowe drzwi i wielkie kłódki.
- Właściwie wykonaliśmy wszelkie możliwe zabezpieczenia - uważa Barbara Łada i wyjaśnia, że stały monitoring MDK-u byłby zbyt kosztowny. - Rozważaliśmy stały dozór, ale jesteśmy na to w zbyt słabej kondycji finansowej. Prawdopodobnie koszt ochrony po krótkim czasie byłby wyższy od chronionego sprzętu. Dlatego też zastosowaliśmy jedynie konwencjonalne zabezpieczenia. Zresztą na złodzieja trudno znaleźć skuteczną metodę.
Pracownicy domu kultury, podobnie jak policjanci, uważają, że złodzieje działali bardzo inteligentnie. Dziwi ich tylko, że przestępcy zainteresowali się dokumentami.
Ogołocenie MDK-u stawia pod znakiem zapytania imprezy zaplanowane przez dom kultury.
- Postaramy się, aby skutki kradzieży były jak najmniej odczuwane przez społeczeństwo - deklaruje wprawdzie dyrektorka, ale zaraz dodaje: - Nie weźmiemy udziału w Wielkiej Orkiestrze Świątecznej Pomocy, ponieważ ukradziono nam wzmacniacze. Kolumny są, ale bez wzmacniaczy nie uda nam się nagłośnić koncertu rockowego.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!
Wróć na to.com.pl Tygodnik Ostrołęcki