Publiczne obrażanie, kłótnie i rozliczne pretensje. Konflikt pomiędzy starostą i wójtem trwa

(bb)
Fot. Archiwum
Przeczytaj szczegóły.

Tak wygląda polityka w przasnyskim wydaniu. Jakby tego było mało, przedstawiciele samorządów - powiatu i gminy wybrali otwartą, listowną korespondencję jako sposób porozumiewania się.

Konflikt między starostą przasnyskim Zenonem Szczepankowskim, a wójtem gm. Przasnysz, Grażyną Wróblewską trwa kolejny rok. Poróżniła ich sprawa planu zagospodarowania przestrzennego, koncepcja elektrowni wiatrowych czy sprawa mieszkańców tzw. baraków w Obrębie.

Kropla goryczy przelała się, kiedy starosta przedstawił na czerwcowej sesji Rady Powiatu sprawozdanie z pracy zarządu między sesjami. Narzekał w nim na brak współpracy ze strony gminy i chęci rozwiązania najważniejszych problemów.

"Ubolewamy, że zamiast rozmowy, pani wójt poświęca tak dużo czasu na pisanie doniesień i wniosków o ukaranie do wszystkich znanych instytucji kontrolnych, w tym prokuratury, NIK, Izby Skarbowej, RIO itp. Zarówno zaoczne sądy, pozbawione możliwości obrony, jak i donosy na innych samorządowców nie mieszczą się w żaden sposób w kulturze naszej cywilizacji. Liczę, że chociaż jeden radny gminny odnajdzie w sobie dość odwagi, aby zaproponować udział starosty w sesji Rady Gminy, która będzie związana z powiatem lub działalnością starosty. Nie jest to w końcu tak wielkie ryzyko, za to na Sybir wywózka nie grozi. Może będzie najwyżej jedna trąbka lub jeden mundur mniej. Tyle jednak chyba można poświęcić dla zasad podstawowych i dla demokracji" - tekst sprawozdania z tymi właśnie słowami został wysłany między innymi do naszej redakcji.

Starosta Szczepankowski wypiera się jednak, by na sesji wypowiedział to głośno. Po publicznych komentarzach pani wójt, Grażyny Wróblewskiej, zdecydował się napisać list otwarty.
"Nikt takich słów ode mnie nie słyszał" - zapewnia w liście, jako dowód przesyłając tekst sprawozdania, skrócony już o "mundurki, trąbki i Sybir."

Twierdzi również, że nie ma żadnych powodów, aby prowadzić spory i krytykować wójtów czy burmistrzów.
"Nie będę uczestniczył w żadnych wyborach miejskich czy gminnych, więc mam powody, aby zabiegać o dobrą współpracę, a nie o złe relacje - argumentuje. "Naturalnie i współpraca, i dobre relacje natrafią do mnie na ideologiczną barierę, którą jest powstanie kokieterii, czy towarzystwa wzajemnej adoracji".

Więcej na ten temat przeczytacie w najbliższym papierowym wydaniu Tygodnika Ostrołęckiego.

Komentarze 3

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość
a
d
dixie
Tytuł powinien być: Jak PieSel z POliKOTEM
w
wójtowa
Weź weź jaki obrazek... Czy wy już wszystko zrobicie aby zwiększyć sprzedaż? Normalnie gorzej niż fakt!!! Żenada
Dodaj ogłoszenie