Nasza Loteria - pasek na kartach artykułów

Przeżyli z sobą tyle lat...

ar
Trzyma ich wiara i miłość
Trzyma ich wiara i miłość A. Rusinek
Trzynaście par z gminy Płoniawy obchodzi w tym roku 50-lecie pożycia małżeńskiego. Z szacownymi jubilatami spotkali się 30 września wójt Wojciech Gąsiewski, sekretarz gminy Małgorzata Kluczek, kierownik USC Małgorzata Smurlik i ks. Jerzy Prusakiewicz, proboszcz tutejszej parafii. Były życzenia, medale za długoletnie pożycie i kwiaty. A gimnazjaliści pod kierunkiem Anny Jaworskiej przygotowali na tę okoliczność przedstawienie "Poskromienia złośnicy".

- Dobrze, że odznacza się pary małżeńskie za długie pożycie, ale łaska Boża jest jeszcze ważniejsza, bo Pan Bóg dał, że w zdrowiu doczekaliście tych chwil - mówił ksiądz Prusakiewicz. - Były zapewne chwile dobre i złe, radości i smutki, kryzysy i powstania, jakie normalne ludzkie życie niesie ze sobą. Macie za sobą radość przychodzenia na świat dzieci i wnuków. Dziś siwizna przyprószyła skronie, trudy życia wyżłobiły na twarzach bruzdy, ale w sercach miłość dalej trwa. Bądźcie wciąż znakiem dobra i miłości dla innych - życzył jubilatom proboszcz. - Najważniejsze w małżeństwie jest zrozumienie i tolerancja - mówi Donata Romanowska. - Wtedy można wspólnie przetrwać nawet najtrudniejsze chwile. Ważne jest też, by uczucia nie wygasły, trzeba je przez całe życie pielęgnować. Państwo Romanowscy poznali się ponad pół wieku temu w kinie. Kazimierz Romanowski pracował jako mechanik w kinie objazdowym. Przyjeżdżał z filmami do Płoniaw. Tutaj poznał żonę. Zamieszkali w Krasińcu, skąd pochodzi pan Kazimierz. Mają troje dzieci, dwoje mieszka w Krasińcu. Henryka i Wiktor Gronowscy pochodzą ze Szczuk. Tam się poznali, w powojennej szkole, tam pokochali. Po ślubie osiedlili się w Szlasach Burych. - Najważniejszym naszym dorobkiem są wspaniałe trzy córki - Agnieszka, Magdalena i Elżbieta, pięcioro wnuków i prawnuczek - Aleksander - mówi Wiktor Gronowski. - Dzieci są wykształcone. Rodzina jest kochająca się i zgodna. Co buduje zgodę? - Wiara. Jeżeli będziemy wierzyć w Boga, w siebie i podtrzymywać tradycję rodzinną, nic nas nie może złamać - uważa jubilat. A co z miłością? - Moja żona jest moją pierwszą i ostatnią miłością. Jest wspaniałą żoną - zapewnia pan Wiktor. Małżonka ze swej strony też złego słowa na męża powiedzieć nie może, choć, jak to w życiu, zdarzały się różne chwile. Wiktor Gronowski wspomina przyjście na świat pierwszej córki, Agnieszki: - Był styczeń 1955 roku. Żona zaczęła rodzić, o szpitalu nie było mowy. Na dworze kurzyła wielka śnieżna zamieć. Pojechałem saniami po akuszerkę. Uprosiłem, żeby odebrała dziecko. Posadziłem ją na sanki i pędzę w tej wichurze. Przyjeżdżam do domu, a akuszerki w saniach nie ma. Okazało się, że zgubiłem ją na zakręcie. Wróciłem, a ona siedzi w zaspie przy drodze. Ale poród odbył się na szczęście bez problemów. Zapewne każda z szacownych par miałaby niejedno ciekawe wspomnienie z półwiecznego wspólnego życia. I niech te najpiękniejsze wspomnienia dodają sił na dalsze trwanie. Złotych Godów w tym roku doczekali: Klementyna i Wacław Romanowie z Bobina-Grzybków, Henryka i Jan Szwejkowscy z Bobina Wielkiego, Agata i Tadeusz Niesiobedzcy z Bobina Wielkiego, Marianna i Ireneusz Ślascy z Chodkowa-Załogów, Helena i Stefan Golonowie z Gołoniw, Donata i Kazimierz Romanowscy z Krasińca, Marianna i Wacław Grabowscy z Krzyżewa Nadrzecznego, Teresa i Józef Zapiskowie ze Starego Podosia, Henryka i Wiktor Gronowscy ze Szlasów Burych, Halina i Feliks Chrzanowscy ze Szlasów-Łozina, Irena i Jerzy Krupkowie z Zawad Dworskich, Marianna i Władysław Rzepińscy z Węgrzynowa, Natalia i Tadeusz Kurowscy z Obłudzina.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!
Wróć na to.com.pl Tygodnik Ostrołęcki