Nasza Loteria - pasek na kartach artykułów

Przez życie z pasją

Anna Suchcicka
Drugą pasją pana Tadeusza jest ogródek
Drugą pasją pana Tadeusza jest ogródek Fot. A. Suchcicka
Tadeusz Jakubowski, jak oblicza, sprzedał w swoim 72-letnim życiu już ze 300 obrazów, a kolejnych kilkadziesiąt (albo kilkaset) rozdał. Jego prace znajdują się w prywatnych kolekcjach w wielu miastach Polski (m.in. Warszawie, Ostrołęce, Gdańsku, Pułtusku i Poznaniu), a także w Belgii, Stanach Zjednoczonych i Australii. Malowanie i żona - to dwie największe pasje jego życia.

Drugą pasją pana Tadeusza jest ogródek

(fot. Fot. A. Suchcicka)

Domek państwa Jakubowskich z Krzynowłogi Wielkiej (gm. Chorzele) tonie w kwiatach.
- Obok nas musi być po prostu ładnie - wyjaśnia Tadeusz Jakubowski i zaprasza do domu, w którym wszystkie ściany (w oranżerii, pokojach i korytarzach) szczelnie pokrywają malowane przez niego obrazy. Tadeusz Jakubowski ma 72 lata. - Ale wiek mi nie doskwiera, czuję się jak młody Bóg - podkreśla Jakubowski i wyjawia, że ma o 15 lat młodszą żonę i po prostu musi być w dobrej formie. Emerytowanego budowlańca odmładzają żona i pasja. Pasja do malowania.

Kropla ukraińskiej krwi

Jakubowski przeprowadził się do Krzynowłogi w 1977 roku. Wcześniej mieszkał w Płońsku. W Krzynowłodze kupił posiadłość od upadającej spółdzielni produkcyjnej, w której przez lata był kierownikiem zakładu remontowo-budowlanego i zaczął się w chorzelskiej gminie zadomawiać.
- Przeprowadziłem się na wieś, bo po prostu nie lubię miasta. A teraz już nie wyobrażam sobie życia w smrodzie spalin i szarych blokach - mówi Jakubowski, któremu i zawodowe, i rodzinne obowiązki nigdy nie wytrąciły pędzla z dłoni.
Tadeusz Jakubowski urodził się na wsi koło Płońska, jako siódme dziecko z ośmiorga rodzeństwa. W jego żyłach płynie krew polska - po ojcu i ukraińska - po pochodzącej z Charkowa mamie. W licznej rodzinie Jakubowskich uzdolnienia artystyczne pojawiły się tylko u dwóch chłopców. Jeden z nich został zawodowym wojskowym i porzucił kredki na rzecz militarnych zabawek. Natomiast Tadeusz na poważnie zajął się plastyką już w 1938 roku, gdy poszedł do pierwszej klasy szkoły podstawowej.
- Od razu zainteresowały mnie horyzont, perspektywa, proporcje. Nauczycielka często dziwiła się moim pytaniom - wspomina Jakubowski, który po skończeniu pierwszej klasy z powodu wojennej zawieruchy ponownie zasiadł w szkolnej ławce dopiero w 1945 roku. - Spotkałem tam nauczyciela, który malował obrazy olejne. Zachwycony jego pracami ciągle za nim chodziłem i pytałem. A on odpowiadał. Dzięki temu wiele się nauczyłem - opowiada Jakubowski.

Pejzaże ze wspomnień

W czasie szkolnych lat mały Tadeusz uwielbiał akwarele, potem przerzucił się na farby olejne. Malarstwu poświęca każdą wolną chwilkę.
- W malowaniu nie przeszkodziła mi ani praca zawodowa, ani rodzina. A jak ktoś próbował mi udzielać rad albo mnie poprawiać, mówiłem, żeby sam wziął farby i namalował według swoich wyobrażeń - mówi, ale nie ukrywa, że czasem w słowach krytyków było wiele racji. Najchętniej jednak o swoich pracach 72-letni Jakubowski dyskutuje ze swoim synem, 28-letnim inżynierem budowlanym.
Jakubowski, który od siedmiu lat dorabia sobie jako dozorca w sąsiadującym z jego posesją tartaku, sam przygotowuje sobie blejtramy. Na płótnach zaś najchętniej zamieszcza kopie rosyjskich malarzy i swoje, płynące z wyobraźni kompozycje: najczęściej pejzaże i kwiaty.
- W moich zbiorach nie ma abstrakcji, bo chybabym nawet nie umiał zamieniać czegoś pięknego na kilka plamek - wyjaśnia artysta. Jakubowski maluje z wyobraźni, bo, jak twierdzi, w okolicy nie ma pięknych plenerów, a poza tym posiada umiejętność wydobywania ładnych widoków ze wspomnień.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!
Wróć na to.com.pl Tygodnik Ostrołęcki