Nasza Loteria - pasek na kartach artykułów

Przewodnik dusz z Przasnysza

JarosŁaw St. WŁodarczyk
O. Bernard Kryszkiewicz
O. Bernard Kryszkiewicz Archiwum
Czy papież Jan Paweł II przyjedzie w czerwcu do Warszawy by położyć kamień węgielny pod świątynię Opatrzności Bożej i wynieść na ołtarze Prymasa Tysiąclecia, księdza Popiełuszkę, a także ojca Bernarda Kryszkiewicza?

Przeor warszawskiego klasztoru pasjonistów twierdzi, iż za wcześnie jest się na ten temat wypowiadać. Ostatnie decyzje prawdopodobnie zapadną w Watykanie w lutym.

Bernard Kryszkiewicz urodził się 2 maja 1915 roku w Mławie. Od najmłodszych lat bardziej kochał grę w piłkę niż naukę, którą zaniedbywał, i to poważnie. Gdy został uczniem klasztornego gimnazjum pasjonistów w Przasnyszu, najwięcej radości sprawiały mu właśnie gra w piłkę nożną i dobre jedzenie. O nauce nie myślał wcale. Bardzo kochał swoją niebywale pobożną matkę i zapewne to pod jej wpływem ukształtowała się jego miłość do Matki Boskiej. Wkrótce stał się gorliwym propagatorem tej miłości wśród kolegów. Z przasnyskiego klasztoru napisał do matki, że chce zostać świętym.
Pragnienie owo zaczął wcielać w życie, modląc się gorliwie tymi słowami: "Boże, pragnę Ciebie kochać i pobudzać innych do miłowania Ciebie... Pragnę, aby całe życie moje było jednym aktem doskonałej miłości. Oddaję się na całopalną ofiarę Twej
Miłości Miłosiernej. Wyniszczaj mnie bezustannie... Rób ze mną, cokolwiek zapragniesz".

Kryszkiewicz chciał rozpocząć studia biblijne w Rzymie. Jednak
studiowanie uniemożliwiły mu dokuczliwe bóle głowy. Chory wrócił do Polski. Okres okupacji przeżył w klasztorze w Rawie Mazowieckiej. Ten ciężki okres wspólnie z nim przeżywał jego wychowanek, ojciec Dominik Buszta, przebywający obecnie w klasztorze w Sadowiu, który tak wspomina tamte czasy: "Ojciec Bernard, mimo swojego młodego
wieku, dał się poznać jako wspaniały spowiednik. Jego sława powodowała, iż ludzie przyjeżdżali z odległych miejscowości, aby właśnie u niego się spowiadać. Świętość wpisana była w jego życie i już za życia był czczony. Ludzie odnosili się do niego z wielkim szacunkiem. Był człowiekiem wielkiego serca. W swoim krótkim życiu dał się poznać jako wspaniały rekolekcjonista i miłosierny opiekun cierpiących. Organizował pomoc dla jeńców wojennych. Jest autorem Pedagogicum - zbioru uwag i refleksji, w którym zawarł swoje przemyślenia na temat pracy wychowawczej i samowychowawczej".
W styczniu 1945 r. podczas bombardowania Rawy widziano, iż "O.

Bernard nie zważał na rozrywające się w pobliżu pociski, wydobywał rannych, zanosił do swego klasztoru, a potem dniami i tygodniami usługiwał im z taką miłością i czułością, jakby to czynił samemu Chrystusowi cierpiącemu. Obmywał rany, asystował przy zabiegach, operacjach i amputacjach, przygotowywał i roznosił posiłki, modlił się, udzielał sakramentów".

Po wojnie ojciec Kryszkiewicz udał się do Przasnysza, by przywrócić od użytku zdewastowany klasztor i kościół. Przasnyszanka Genowefa Strzeszewska wspomina: "przyjazd w marcu 1945 r. ojca Bernarda sprawił nam, mieszkańcom Przasnysza, wielką radość. Wspólnie z nim porządkowaliśmy zniszczony przez Niemców i zanieczyszczony
przez Rosjan kościół, by 1 kwietnia 1945 r. świętować Wielkanoc. Wówczas odprawił pierwszą Mszę świętą, wpierw wyświęcając kościół, który był sprofanowany. Następnie pod jego kierownictwem rozpoczęła się systematyczna praca przywracania minionego
blasku kościołowi. Nasza radość nie trwała długo, gdyż ojciec zachorował na tyfus, który nie oszczędził naszego przewodnika dusz".
W Przasnyszu spełniła się ofiara życia o. Bernarda dla Chrystusa. Pewnego dnia po wojnie, do klasztoru przyszedł jego kolega i przyjaciel z ławy szkolnej, który wyznał Kryszkiewiczowi, iż cierpienia
doznane w hitlerowskim obozie odebrały mu wiarę w Chrystusa. Próby przywrócenia wiary nie dały rezultatów. Wówczas ojciec Bernard oświadczył: "dla przywrócenia przyjacielowi łaski wiary gotów jestem złożyć swoje życie w ofierze". Niewierzący odzyskał w oka mgnieniu wiarę i jak sam zeznał - zawołał: "Ojcze Bernardzie, ty na
pewno będziesz świętym". O tym, że ofiara została przyjęta, świadczy fakt, że niebawem Kryszkiewicz znalazł się w szpitalu. Zapytany jak się czuje, odpowiedział: "Jak z krzyża zdjęty. Pan Jezus przypomina mi, że jestem pasjonistą". Modlił się wówczas: "Panie Jezu, nie lękam się śmierci, pragnę jak najszybciej spocząć w Twoich
objęciach". Ostatnimi wypowiedzianymi przez niego słowami było: "Jezu, kocham Cię".

Stało się to 7 lipca 1945 r. Wielu ludzi uważa, iż po śmierci, i za jego
stawiennictwem uzyskali wiele łask u Boga. Nie dziwi zatem, że Prymas Tysiąclecia był gorącym orędownikiem wyniesienia przasnyskiego pasjonisty na ołtarze. Dziś wiele wskazuje na to, że wkrótce obaj powiększą panteon polskich świętych.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!
Wróć na to.com.pl Tygodnik Ostrołęcki