Nasza Loteria SR - pasek na kartach artykułów

Przedsiębiorcy są ostrożnymi optymistami

Anna Suchcicka
Krzysztof Wyrębek z firmy FUKS uważa, że dzięki Unii śmieciowy biznes może stać się prawdziwą żyłą złota. - Nasza firma to konsorcjum amerykańskie znane na całym świecie, w związku z czym czerpiemy doświadczenia z różnych krajów i zawsze jesteśmy o krok przed nowymi wytycznymi. Mamy nowoczesny sprzęt i świadczymy usługi na światowym poziomie. Nie tylko zbieramy śmieci, ale także sprzątamy śnieg, zamiatamy ulice, zajmujemy się zielenią i segregacją śmieci. Obecnie odzyskujemy ok. 50 proc. odpadów i jest to tendencja wzrostowa. A czym bogatsze społeczeństwo, tym bogatsze śmieci. W przyszłość patrzymy więc optymistycznie - mówi Wyrębek i nie kryje żalu do, jak podkreśla, nieuczciwej konkurencji. - O firmie świadczy czas bycia na rynku, a nie autoreklama - twierdzi. - Jesteśmy wszędzie w promieniu 200 km od Ostrołęki - mówi Wyrębek, który liczy, że po Prezentacjach zakres terytorialny usług FUKS-a jeszcze się zwiększy. - Na nowych klientów liczą także pracownicy biura podróży Juventus. - Wystawiamy się po raz trzeci i zauważyliśmy, że taka forma prezentacji jest bardzo owocna. Na 100 osób, które wezmą ofertę na targach, do biura trafia około 20, a z tych 20 około ośmiu dokonuje zakupu - mówi Jakub Nikodemski, kierownik biura Juventus, który w nową unijną przyszłość, podobnie jak większość wystawców, patrzy z ostrożnym optymizmem.
Krzysztof Wyrębek z firmy FUKS uważa, że dzięki Unii śmieciowy biznes może stać się prawdziwą żyłą złota. - Nasza firma to konsorcjum amerykańskie znane na całym świecie, w związku z czym czerpiemy doświadczenia z różnych krajów i zawsze jesteśmy o krok przed nowymi wytycznymi. Mamy nowoczesny sprzęt i świadczymy usługi na światowym poziomie. Nie tylko zbieramy śmieci, ale także sprzątamy śnieg, zamiatamy ulice, zajmujemy się zielenią i segregacją śmieci. Obecnie odzyskujemy ok. 50 proc. odpadów i jest to tendencja wzrostowa. A czym bogatsze społeczeństwo, tym bogatsze śmieci. W przyszłość patrzymy więc optymistycznie - mówi Wyrębek i nie kryje żalu do, jak podkreśla, nieuczciwej konkurencji. - O firmie świadczy czas bycia na rynku, a nie autoreklama - twierdzi. - Jesteśmy wszędzie w promieniu 200 km od Ostrołęki - mówi Wyrębek, który liczy, że po Prezentacjach zakres terytorialny usług FUKS-a jeszcze się zwiększy. - Na nowych klientów liczą także pracownicy biura podróży Juventus. - Wystawiamy się po raz trzeci i zauważyliśmy, że taka forma prezentacji jest bardzo owocna. Na 100 osób, które wezmą ofertę na targach, do biura trafia około 20, a z tych 20 około ośmiu dokonuje zakupu - mówi Jakub Nikodemski, kierownik biura Juventus, który w nową unijną przyszłość, podobnie jak większość wystawców, patrzy z ostrożnym optymizmem.
Z przedsiębiorcami rozmawialiśmy o cenach komputerów, sztucznym boomie na materiały budowlane, śmieciowym biznesie i turystach

Krzysztof Wyrębek z firmy FUKS uważa, że dzięki Unii śmieciowy biznes może stać się prawdziwą żyłą złota.
- Nasza firma to konsorcjum amerykańskie znane na całym świecie, w związku z czym czerpiemy doświadczenia z różnych krajów i zawsze jesteśmy o krok przed nowymi wytycznymi. Mamy nowoczesny sprzęt i świadczymy usługi na światowym poziomie. Nie tylko zbieramy śmieci, ale także sprzątamy śnieg, zamiatamy ulice, zajmujemy się zielenią i segregacją śmieci. Obecnie odzyskujemy ok. 50 proc. odpadów i jest to tendencja wzrostowa. A czym bogatsze społeczeństwo, tym bogatsze śmieci. W przyszłość patrzymy więc optymistycznie - mówi Wyrębek i nie kryje żalu do, jak podkreśla, nieuczciwej konkurencji. - O firmie świadczy czas bycia na rynku, a nie autoreklama - twierdzi. - Jesteśmy wszędzie w promieniu 200 km od Ostrołęki - mówi Wyrębek, który liczy, że po Prezentacjach zakres terytorialny usług FUKS-a jeszcze się zwiększy.
- Na nowych klientów liczą także pracownicy biura podróży Juventus.
- Wystawiamy się po raz trzeci i zauważyliśmy, że taka forma prezentacji jest bardzo owocna. Na 100 osób, które wezmą ofertę na targach, do biura trafia około 20, a z tych 20 około ośmiu dokonuje zakupu - mówi Jakub Nikodemski, kierownik biura Juventus, który w nową unijną przyszłość, podobnie jak większość wystawców, patrzy z ostrożnym optymizmem.

Na piątych Prezentacjach Gospodarczych Ostrołęka 2004 swoje oferty prezentowało 46 przedsiębiorców, o trzech więcej niż w ubiegłym roku. Większość z nich patrzy w przyszłość z ostrożnym optymizmem.
Dwudniowa impreza gospodarcza odbyła się 22 i 23 maja w hali widowiskowo-sportowej w Ostrołęce. W piątej edycji targów wystawiło się najwięcej firm, było najwięcej zagranicznych gości, imprez kulturalnych i konkursów. Targi ruszyły w sobotnie przedpołudnie.
- Jestem przekonany, że targi przyczynią się do rozwoju firm i regionu - stwierdził Ryszard Załuska, prezydent Ostrołęki, przecinając wstęgę i zapraszając przybyłych do aktywnego uczestnictwa w gospodarczym spotkaniu. Targi nie były jednak tylko imprezą biznesową. Dla kandydatów do Parlamentu Europejskiego stały się sceną politycznych zabiegów, dla dzieci niewyczerpanym źródłem cukierków i baloników. Niektórzy odwiedzili halę z ciekawości, inni w ramach weekendowej rekreacji, a jeszcze inni dla zdobycia informacji o ofercie firm, bo na przykład właśnie się budują.
- Na targach jestem po raz pierwszy. Przyszłam tu z ciekawości - powiedziała nam Teresa Cisowska, emerytka z Ostrołęki. Księgowa i instruktorka ZHP Irena Butler z Ostrołęki przyszła, bo chciała spotkać znajomych i zorientować się w ofertach ostrołęckich firm. W sobotę około 12.00, wraz z pierwszym ruchem batuty dyrygenta Reprezentacyjnego Zespołu Artystycznego Wojska Polskiego, hala opustoszała. Tłumnie za to zrobiło się przed sceną, na której blisko dwie godziny popisywali się wojskowi wokaliści, tancerze i muzycy. To właśnie występ zespołu Wojska Polskiego, a nie możliwości biznesowe, dla większości odwiedzających był największą atrakcją tegorocznych targów.

Falowanie i spadanie

Piąte prezentacje były jednocześnie pierwszymi w zjednoczonej Europie.
Czy za sprawą Unii nasza gospodarka się rozwinie? - na to pytanie ostrołęccy przedsiębiorcy odpowiadali z ostrożnym optymizmem. Z informacji Urzędu Miejskiego w Ostrołęce wynika jednak, że coś drgnęło w gospodarce. Pod koniec 2003 roku UM miał zarejestrowanych 4663 przedsiębiorców (tj. osób fizycznych albo działających w spółkach cywilnych. Danych o osobach działających w spółkach jawnych albo partnerskich UM nie posiada - przyp. red.), od tamtego czasu przybyło 300 nowych. Na optymizm jednak za wcześnie, bo liczba naszych lokalnych biznesmenów ma tendencje falujące - np. w 2000 roku było ich 4423, w 2001 - 4774, w 2002 - 4741.
W ubiegłym roku grono lokalnych przedsiębiorców powiększyli bracia Jacek i Maciej Parzychowie, którzy założyli firmę Komputer Serwis Plik.
- Na razie jest to sklep, ale docelowo chcemy zajmować się oprogramowaniem i jakimiś poważniejszymi wdrożeniami - wyjaśniają bracia, którzy w ubiegłym roku przyszli na targi kierowani ciekawością, a w tym roku zjawili się z własnym stoiskiem. Liczą, że Prezentacje Gospodarcze przysporzą im nowych klientów. - Chcieliśmy pokazać kamery przemysłowe, którymi można sterować za pomocą komputera w sieci, nie ruszając się zza biurka - objaśniał Jacek Parzych, który uważa, że na razie w branży komputerowej boomu gospodarczego nie widać. - Sprzęt komputerowy na pewno nie będzie taniał, gdyż jego cena zależy głównie od przelicznika walut. I jeśli kurs euro i dolara będzie na stałym poziomie, to i cena sprzętu będzie na stałym poziomie - uważają bracia i dodają: - Naszym zdaniem sprzęt produkowany w Unii Europejskiej powinien być tańszy od tego produkowanego poza Unią. Wiąże się to z kosztami transportu. Na razie jednak trudno wyrokować. My zakładaliśmy, że monitory i drukarki stanieją, a ceny innych podzespołów pójdą w górę. Na razie jednak cena stoi, nie ma różnic.
Jacek Parzych wyjaśnił nam także przyczynę wzrostu cen monitorów ciekłokrystalicznych.
- W listopadzie ubiegłego roku monitory były tańsze, niż są w tej chwili. Podobno spłonęła fabryka matryc na Tajwanie i w związku z tym światowa produkcja tych monitorów spadła aż o 30 proc. - poinformował.

Przejściowy boom budowlany

Po raz pierwszy na ostrołęckich targach wystawiła się także firma Balmet. Firma ta istnieje już od 10 lat, do tej pory wystawiała się głównie za wschodnią granicą.
- Od 10 lat produkujemy mosiężne kształtki, a w tym roku poszerzyliśmy swoją działalność o hurtownię artykułów hydraulicznych. Zatrudniamy w tej chwili około 20 osób - liczy Magdalena Balcerzak z firmy Balmet, która nie zauważa w branży hydraulicznej żadnego boomu gospodarczego. - Mam nadzieję, że Unia sprawi, że będzie lepiej - mówi i opowiada o kwietniowym, związanym ze wzrostem VAT-u, drgnięciu w biznesie. Drgnięcie jednak było przejściowe.
O chwilowym ruchu w biznesie mówił także Wacław Karolak, prezes firmy Nasz Dom. W marcu i kwietniu był okres sztucznego popytu, teraz jest widoczny spadek i będzie on prawdopodobnie trwał do końca czerwca. Potem popyt z powrotem się ustabilizuje - uważa Karolak, zdaniem którego zmiana podatku w branży budowlanej miała tylko przejściowe znaczenie. Nasz Dom na ostrołęckim rynku istnieje od 10 lat (urodziny będą 6 czerwca - przyp. red.), obecnie zatrudnia 15 osób i myśli o stworzeniu kolejnych punktów sprzedaży. Firma Nasz Dom jest akcjonariuszem grupy zakupowo-sprzedażowej Polskie Składy Budowlane, a z kolei Polskie Składy Budowlane są w sieci europejskiej Euromat. Podczas targów Nasz Dom dzielił stoisko z bankiem PKO BP.
- Wspólnie sprzedajemy kredyty budowlane - wyjaśniał Karolak i twierdził: - Małe firmy, by się utrzymać, muszą działać albo w sieci zakupowo-sprzedażowej, albo w ramach większych organizacji. Coraz więcej firm w naszym kraju, zwłaszcza w branży spożywczej i aptekarskiej, należy już do jakiejś sieci, co stanowi przeciwwagę dla marketów i supermarketów rodem z Europy Zachodniej. W sferze materiałów budowlanych ten proces także się rozwija.

Po owocach ich poznacie

Krzysztof Wyrębek z firmy FUKS uważa, że dzięki Unii śmieciowy biznes może stać się prawdziwą żyłą złota.
- Nasza firma to konsorcjum amerykańskie znane na całym świecie, w związku z czym czerpiemy doświadczenia z różnych krajów i zawsze jesteśmy o krok przed nowymi wytycznymi. Mamy nowoczesny sprzęt i świadczymy usługi na światowym poziomie. Nie tylko zbieramy śmieci, ale także sprzątamy śnieg, zamiatamy ulice, zajmujemy się zielenią i segregacją śmieci. Obecnie odzyskujemy ok. 50 proc. odpadów i jest to tendencja wzrostowa. A czym bogatsze społeczeństwo, tym bogatsze śmieci. W przyszłość patrzymy więc optymistycznie - mówi Wyrębek i nie kryje żalu do, jak podkreśla, nieuczciwej konkurencji. - O firmie świadczy czas bycia na rynku, a nie autoreklama - twierdzi. - Jesteśmy wszędzie w promieniu 200 km od Ostrołęki - mówi Wyrębek, który liczy, że po Prezentacjach zakres terytorialny usług FUKS-a jeszcze się zwiększy.
- Na nowych klientów liczą także pracownicy biura podróży Juventus.
- Wystawiamy się po raz trzeci i zauważyliśmy, że taka forma prezentacji jest bardzo owocna. Na 100 osób, które wezmą ofertę na targach, do biura trafia około 20, a z tych 20 około ośmiu dokonuje zakupu - mówi Jakub Nikodemski, kierownik biura Juventus, który w nową unijną przyszłość, podobnie jak większość wystawców, patrzy z ostrożnym optymizmem.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera
Wróć na to.com.pl Tygodnik Ostrołęcki